wtorek, 23 października 2012

Rozdział 26.


Postanowiłam udać się do pokoju gdzie przebywali Louis, Liam oraz Zayn. Idąc przez korytarz zorientowałam się, że jestem w samej piżamie więc zaczęłam biec aby uniknąć jakichkolwiek gapiów. Niestety z moim szczęściem zza rogu wyłonił się wózek hotelowy, a zaraz za nim Louis. Z dużą siłą zderzyłam się z wózkiem prawie przez niego przelatując. Momentalnie poczułam niewyobrażalny ból w kostce, a łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu. Spojrzałam w stronę Louis'a, który był totalnie zdezorientowany i chyba jeszcze nie do końca docierało do niego to co wydarzyło się przed paroma sekundami. Kiedy w końcu się otrząsnął podbiegł do mnie zdenerwowany.
 - Sami, skarbie nic ci nie jest? - Złapał mnie za rękę i uważnie mi się przyglądał.
 - Ty durniu, co ty kurwa robisz z tym pieprzonym wózkiem!? - Zaczęłam się na niego drzeć tak głośno ile tylko miałam siły.
 - Yyy.. no przepraszam, postanowiłem się trochę zabawić. Skąd miałem wiedzieć, że akurat będziesz tędy przechodzić? - Zaczął bezradnie drapać się po karku.
 - Zabawić powiadasz? Mogłeś mnie zabić!! - Kolejny raz na niego krzyknęłam.
 - Przepraszam, naprawdę nie chciałem. Nic ci nie jest?
 - Nie wiem, kostka strasznie mnie boli. - Popatrzyłam na wspomnianą wcześniej część ciała.
 - Pokaż. - Zaczął oglądać moją stopę i delikatnie dotykać.
 - Ała.!! Zostaw!!
 - Jest opuchnięta, trzeba by to sprawdzić. - Oznajmił.
 - Naprawdę?? Od kiedy ty taki spostrzegawczy jesteś? - Odpowiedziałam z sarkazmem. Louis wywrócił tylko oczyma.
 - Dasz radę iść?
 - Wątpię. - Zaczęłam się podnosić lecz nie wyszło mi to najlepiej gdyż od razu opadłam z powrotem na ziemię pod wpływem bólu.
 - Dobra, chodź. - Lou pomału wziął mnie na ręce.
 - Tylko ostrożnie. - Ostrzegłam go.
 - Jasne. - Uśmiechnął się nieśmiale i zaczął iść w stronę naszego pokoju. Wszystko byłoby w miarę do zniesienia gdyby nie to, że kiedy wchodziliśmy w zakręt Louis nie wyrobił i w efekcie tego przywaliłam nogami o ścianę.
 - Co ty kurwa robisz?!! Mógłbyś chociaż raz uważać?!
 - Sorrki. - Wydusił tylko z niewinną minką, a ja przywaliłam mu porządnie w łeb.
 - Ała. Za co to?
 - Za wszystko. - Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
 - Przepraszam kochanie.
 - Powtarzasz się. - Powiedziałam to bez jakichkolwiek emocji.
 - Tak wiem. Dobra ja może już w ogóle nie będę się odzywać.
 - Byłoby miło. - I tak w zupełnej ciszy dotarliśmy do naszego pokoju gdzie był Harry oraz Niall, którzy wykonywali jakiś dziki taniec na naszym łóżku.
 - Złazić w tej chwili!! - Tomlinson wydarł się na nich, a oni posłusznie wykonali to co im nakazał. Tommo ułożył mnie na łóżku i usiadł obok.
 - Co się stało? - Pytali nieogarnięci.
 - Pozwólcie, że wszystko wam wyjaśnię. - Zaczęłam. - Otóż obecny tutaj mój chłopak Louis Tomlinson wjechał we mnie wózkiem hotelowym kiedy biegłam przez korytarz. - Harry i Niall popatrzyli na siebie, potem na mnie, a na koniec na Louis'a i prawie w tym samym czasie wybuchli śmiechem.
 - Co was tak śmieszy cwele?!! - Krzyknęłam na nich, a oni dalej śmiali się w najlepsze.
 - Czy wy jesteście nienormalni? Sami prawdopodobnie stało się coś z nogą, a was to śmieszy.!? - Tym razem Lou się na nich wydzierał.
 - No sorry, ale kto mądry wjeżdża w swoją dziewczynę wózkiem? - Wydusił przez śmiech Horan.
 - Halo, jak by ktoś nie zauważył ja tu umieram. - Pomachałam im ręką przed twarzami.
 - Dobra, chodź. Jedziemy do szpitala. - Lou zwrócił się do mnie.
 - O nie, z tobą na pewno nigdzie nie jadę. - Zaprotestowałam.
 - Sam proszę cię. Przestań się wygłupiać.
 - Ja po prostu chcę żyć, a w twojej obecności raczej jest to trudne. Niall zawieziesz mnie? - Poprosiłam utlenionego.
 - Jak chcesz. - Wzruszył ramionami.
 - O nie, nie ma mowy. Jedziesz ze mną czy tego chcesz czy nie. - Louis wyraźnie wściekły podszedł do mnie i siłą wziął mnie na ręce.
 - Puść mnie!! - Zaczęłam się wyrywać, ale Tomlinson w efekcie tego przerzucił mnie przez ramię co uniemożliwiło mi większość ruchów. - Co ty kurwa robisz?!! Postaw mnie w tej chwili na ziemię! - Tym razem zaczęłam obkładać go pięściami po plecach jednak szatyn wszystko ignorował co jeszcze bardziej mnie denerwowało. Bez słowa szedł do winy więc postanowiłam sobie odpuścić i zwisałam tak niczym Fiona na ramieniu mojego „ogra”. Kiedy byliśmy już w windzie Louis postawił mnie na ziemię. Spojrzałam na niego, a on bez celu gapił się przed siebie z kamienną twarzą co mogło oznaczać tylko i wyłącznie, że się obraził. Aby utwierdzić moje zdanie głośno westchnęłam co również przeleciało mu mimo uszu... W momencie kiedy dojechaliśmy na parter Lou znów wziął mnie na ręce i kierował się w stronę samochodu. Oczywiście przed hotelem było kilka fanek tym razem ku mojemu niezadowoleniu, ponieważ w ostatnim momencie zorientowałam się, że mam na sobie tylko piżamę, a po drugie Louis niósł mnie na rękach co też dziwnie wyglądało. Tommo ułożył mnie na tylnych siedzeniach i ruszył swoim Land Roverem. Przez drogę nie zamówiliśmy ani słowa przez co atmosfera była jeszcze bardziej napięta. W momencie kiedy ból w kostce stawał się coraz silniejszy poprosiłam go aby troszkę przyśpieszył. Zrobił jak poprosiłam więc na miejscu byliśmy po około 10 minutach.



____________________________________________
Cześć kochani. ; **
Przepraszam, że rozdział dopiero teraz, ale komp mi trochę szwankuje.. -.- i jeszcze ciocia z Anglii przyjechała więc wiecie.. czasu nie było. 
Rozdział troszkę dłuższy aby wynagrodzić wam tą nieobecność. ;  D
Mam nadzieję, że się Wam spodobał. Jak zwykle troszkę namieszałam.
Opinie zostawiajcie w kom.
Love you all.! ♥♥♥

sobota, 6 października 2012

Rozdział 25.


Ze snu wyrwało mnie delikatne głaskanie po dłoni, uśmiechnęłam się pod nosem i ostrożnie poruszyłam ręką.
 - Hej Loui.. - Powiedziałam jeszcze z przymkniętymi powiekami. - Wiesz co chciałam cię przeprosić za wczoraj. Nie powinnam tak ostro zareagować, jeżeli tylko chcesz możemy to nadrobić dzisiejszej nocy.
 - Na pewno skorzystam kocie. - W odpowiedzi usłyszałam głos.......... Hazzy?? Momentalnie otwarłam oczy i poderwałam się z miejsca. - Styles, głupku jeden. Spierdalaj stąd w tej chwili.! - Zaczęłam bić go poduszką.
 - Nie denerwuj się tak. Zachowaj lepiej siły na dzisiejszą noc. O której mam przyjść? - Zaczął się głupkowato pytać.
 - Przestań się wydurniać. Gdzie jest Louis? - Zapytałam rozglądając się po pokoju.
 - Razem z chłopakami u nas. - Wyjaśnił.
 - To co ty tu robisz? - Uniosłam podejrzliwie brew.
 - Lou był ciekawy czy jeszcze śpisz więc przyszedłem to sprawdzić, a że mi się nudziło to postanowiłem cię obudzić. - Uśmiechnął się.
 - Yhmmm.... - Z powrotem opadłam na łóżko.
 - A tak ogólnie to o co chodziło z tym przepraszaniem? - Wypalił po krótkiej chwili.
 - O nic, wczoraj troszkę się pokłóciliśmy.
 - O co? - Dopytywał dalej.
 - Nie ważne. - Nie miałam chęci ze wszystkiego mu się tłumaczyć.
 - No powiedz, no.!
 - A co ty się tak interesujesz? Lepiej zajmij się swoimi sprawami.
 - Ale jesteś. Pytam tak po prostu z ciekawości, ale jak nie chcesz mówić to nie. - Zaczął podnosić się z łóżka z nie za bardzo zadowoloną miną, ale w ostateczność chwyciłam go za nadgarstek nakazując ponownie usiąść.
 - No już dobra.. Pokłóciliśmy się o Zayn'a.
 - Zayn'a? - Zapytał zdziwiony.
 - No może nie do końca o Zayn'a. Bardziej o to, że nie chciałam z nim uprawiać sex'u. - Dodałam trochę zawstydzona.
 - Z Zayn'em? - Jeszcze szerzej otworzył swoje zielone oczy.
 - No chory.? Z Louis'em.
 - Aaa.. No to trzeba było tak od razu. Powiem ci tylko, że musicie być na serio pieprznięci żeby kłócić się o takie rzeczy. - Oznajmił to z totalną powagą.
 - A ty to niby nie jesteś pieprznięty.? - Zapytałam z kpiną.
 - No może trochę, ale na pewno nie będę się kłócił z moją dziewczyną o to, że nie chce uprawiać ze mną sex'u.
 - No tego to bym raczej nie powiedziała.
 - Niby czemu?
 - Z twoim niewyżyciem? Byś ją zamęczył na śmierć. No chyba, że umawiałbyś się z prostytutką.
 - No pięknie mnie oceniasz. Jednak to co mówił Liam zanim jeszcze cię poznaliśmy sprawdza się ostatnio coraz częściej.
 - A co takiego niby mówił? - Zapytałam.
 - Już od samego początku Li ostrzegał nas, że jesteś chamska. - Powiedział z obojętnością.
 - Wcale nie jestem chamska tylko po prostu szczera.
 - Tylko, że przyjacielowi nie mówi się takich rzeczy.
 - Oj tam, ja się z tobą tylko tak droczę. Przecież doskonale wiesz jak bardzo cię kocham. - Poczochrałam jego lokatą czuprynkę.
 - Tak bardzo jak Louis'a? - Szeroko się uśmiechnął ukazując przy tym swoje dołeczki.
 - I czego byś jeszcze chciał.
 - No nie wiem.. Może spędzić z tobą tą noc, o której dzisiaj wspomniałaś? - Śmiesznie poruszał brwiami.
 - Pomarz sobie.
 - Jednak naprawdę jesteś chamska. - Stwierdził.
 - Nie prawda. - Krzyknęłam w jego stronę.
 - Prawda.
 - A właśnie, że nie.!!
 - A właśnie, że tak.! - Zaczęliśmy się przekrzykiwać.
 - Nie.!
 - Tak.!
 - Nie, nie, nie, nie...!!!!!!!
 - Taaaaaaaak.!
 - A ja lubię placki.! - Jak na rozkaz obróciliśmy głowy w stronę drzwi gdzie stał zadowolony Horan.
 - Co? - Zapytaliśmy równocześnie z loczkiem.
 - No placki lubię. Nie wiedziałem o co się kłócicie więc tak sobie powiedziałem. - Głupio się wyszczerzył.
 - Aha.. Dziwny jesteś. - Oznajmiłam.
 - A ty chamska. - Odpowiedział mi na to.
 - I kolejny? Jesteście naprawdę bezczelni. - Założył ręce na klatce piersiowej.
 - A ty chamska. - Hazza kolejny raz się odezwał.
 - Walcie się. - Obydwoje oberwali poduszką, a ja stwierdziłam, że pójdę zobaczyć co u reszty.





______________________________________________
Siemka. ; **
Wiem, że rozdział miał być wczoraj, ale nie za bardzo miałam czas. Mam nadzieję, że wybaczycie.
Rozdzialik trochę dłuższy niż poprzedni. ;  )
Mam nadzieję, że wszystkim się podoba.
Jeżeli macie pytania zapraszam na aska. No i oczywiście wbijajcie na mojego twitter'a. Jestem tam cały czas do waszej dyspozycji. ; )
Serdecznie pozdrawiam i do następnego. ; ** 

piątek, 28 września 2012

Rozdział 24.


Kiedy byliśmy już wykąpani położyliśmy się w łóżku i czekaliśmy na kolację, którą Louis zamówił . Po około 15 minutach posiłek znajdował się już przed nami.
 - Oj tak, kolacja do łóżka. - Lou pokiwał z uznaniem głową.
 - Nie przyzwyczajaj się, bo ja na pewno nie będę cię tak rozpieszczać.
 - Wiem, wiem. Za to ja będę ci tak umilał wieczory. - Pocałował mnie w policzek.
Po spożytym posiłku wygodnie ułożyliśmy się na łóżku i wtuliliśmy w siebie. Kiedy tylko przymknęłam oczy poczułam warki Louis'a na mojej szyi.
 - Loui nie możemy. Wiesz, że Paul nie karze. - Upomniałam go.
 - A co mnie Paul obchodzi? Jesteśmy dorośli i możemy robić co chcemy, a zresztą powiedział „żadnego sex'u w busie” o hotelu nic nie wspomniał. - Spojrzał na mnie z triumfalną miną i powrócił do składania pocałunków. Stwierdziłam, że nie ma sensu dalej się opierać więc odchyliłam głowę dając Boo większy dostęp do mojej szyi. W niektórych miejscach Lou mocniej muskał moją skórę tworząc na niej małe malinki. Z każdą chwilą mój oddech stawał się szybszy, a ciało zalewała fala gorąca. Lou nie chcąc dłużej czekać usiadł na mnie okrakiem i obsypywał kolejnymi pocałunkami. Kiedy brunet dorwał się do koszulki po pokoju rozniosło się gwałtowne pukanie.
 - Kurwa. Mam ich w dupie. - Louis przeklął pod nosem, ale zignorował pukanie do drzwi. Już zaczął coraz wyżej podciągać moją koszulkę lecz dźwięki narastały z każdą sekundą.
Jeżeli to któryś z chłopaków przysięgam, że zabiję! - Tommo wściekły ześlizgnął się z łóżka aby otworzyć drzwi.
 - Czego?!! - Wydarł się kiedy tylko złapał za klamkę.
 - Dobry wieczór Louis, bardzo ładnie mnie witasz. - Usłyszałam głos Paul'a dochodzący z hotelowego korytarza.
 - Ooo.. Paul, hej. Co chcesz? - Zapytał zmieszany Lou, drapiąc się po karku.
 - Chciałem sprawdzić tylko co robicie. - Wychylił swoją głowę zza futryny drzwi i zmierzył mnie wzrokiem. Posłałam mu sztuczny uśmiech i pomachałam. - Mam nadzieję, że nic nieprzyzwoitego. - Dodał.
 - Paul daj już spokój, jesteśmy przecież dorośli. - Louis wyraźnie się zirytował.
 - Wiem, ale i tak muszę was pilnować.
 - Dobra idź sobie. Wkurzasz mnie ostatnio wiesz? - Boo zaczął go wyganiać.
 - Dobra już sobie idę Tomlinson. - Uśmiechnął się i opuścił nasz pokój.
Louis szybko zatrzasnął po nim drzwi i wrócił do łóżka natomiast ja już leżałam na drugim boku z zamkniętymi powiekami.
 - Ten człowiek na serio kiedyś wyprowadzi mnie z równowagi. - Lou zaczął się bulwersować. - Zawsze musi nam przerywać. Mam nadzieję, że już nie wróci. - Przysunął się do mnie i delikatnie zsunął koszulkę z mojego ramienia aby złożyć na nim pocałunek. Chłopak nie widząc mojej reakcji po kilku takich gestach oderwał się ode mnie i spojrzał na mnie przez ramię.
 - Sami śpisz? - Postanowiłam to zignorować. - No nie udawaj. - Zaczął marudzić.
 - Daj mi spokój Lou, zmęczona jestem. - Odezwałam się do niego po jakimś czasie.
 - No, ale mieliśmy dokończyć.
 - Kiedy indziej, idź spać. - Wtuliłam się mocniej w kołdrę.
 - Ale jesteś. - Obrażony obrócił się na drugi bok.
 - Nie bądź zły, po prostu nie mam dzisiaj ochoty.
 - Z Zayn'em to jakoś zawsze miałaś ochotę.
 - Słucham? Jesteś okropny, nie odzywaj się do mnie w ogóle.
 - To się nie odzywaj, dobranoc.
 - Pierdol się. - Krzyknęłam w jego stronę i wściekła zacisnęłam pościel w pięści. Takiego czegoś po Tomlinson'ie bym się nie spodziewała. Odsunęłam się od niego jak najdalej i wkrótce zasnęłam z niezbyt dobrym humorem. 



____________________________________________
No hej kochani. ; **
Tak jak obiecywałam rozdział pojawił się po tygodniu. ; )
Wiem, że nie jest tak długi jak byście chcieli, ale teraz rozdziały będą się pojawiać właśnie takiej długości.
Jeżeli chodzi o komentarze to nie jestem za bardzo zadowolona. ;'( Mam nadzieję, że pod tym postem pojawi się ich więcej.
Strasznie dziękuję moim czytelnikom, że wg. tu jesteście. ♥
Jeżeli chcielibyście o coś popytać to zapraszam na mojego aska. 
Całuję i do następnego. ; D 

środa, 19 września 2012

Rozdział 23.

Już po chwili boje zaprowadzili nas pod odpowiednie pokoje gdzie znajdowały się już nasze bagaże. Wszyscy byliśmy na najwyższym piętrze tyle, że porozmieszczani w różnych miejscach. Kiedy weszliśmy do naszego pokoju zaczęłam się śmiać, gdyż przydzielono nam apartament małżeński.
 - Chyba czytają nam w myślach, co nie.? - Lou podszedł do mnie od tyłu i delikatnie ucałował w szyję.
 - Chyba tobie. - Odwróciłam się do niego twarzą i poklepałam po policzku. Lou przyciągnął mnie do siebie, złożył szybki pocałunek na moich ustach i mocno przytulił.
Staliśmy tak objęci do momentu kiedy do pokoju nie wparował Styles.
 - Siema.! - Pomachał nam.
 - Puka się! - Lou odezwał się do przyjaciela.
 - Przecież i tak nic nie robicie.
 - Ale mogliśmy robić.!
 - Oj tam. Przez ten czas nawet byście nie zdążyli cokolwiek zacząć robić.
 - A ten znowu o jednym. - Przekręciłam oczyma.
 - Ej no, ale wy macie fajne łóżko. - Styles rzucił się na nasze posłanie. - Dzisiaj ja tu śpię, a ty Lou idź do chłopaków. - Powiedział zadowolony.
 - Żebyś zgwałcił mi dziewczynę.? Nie dzięki, nie skorzystam.
 - No przecież nic jej nie zrobię.
 - Dobra Hazza skończ już, lepiej powiedz jaki był twój cel przyjścia tutaj. - Zmieniłam temat.
 - Właściwie to żaden. Tak po prostu chciałem obczaić wasz pokój. - Wzdrygnął ramionami.
 - Widzę, że ci się nudzi. - Stwierdził Lou.
 - No troszeczkę. Brakuje mi naszych wspólnych odpałów wiesz.?
 - A wyobraź sobie, że mi troszkę też. Musimy koniecznie coś wymyślić. - Boo się wyszczerzył.
 - Ja już widzę te wasze odpały. Potem będziecie mieć przechlapane u Paul'a. - Ostrzegłam ich.
 - Oczywiście, że nie będziemy mieć przechlapane. Nie wierzysz w naszą idealnie opracowaną strategię.? - Louis uniósł brew i zbliżył się w moim kierunku.
 - Jakoś wątpię, że uda wam się wyjść z tego bez kłopotów.
 - Ty na serio nie wierzysz w nasze zdolności. - Tym razem głos zabrał Harry.
 - Najwidoczniej nie wierzę. - Rozłożyłam ręce.
 - Jesteś okropna. - Tommo zwrócił się do mnie śmiesznie piszczącym głosikiem.
 - Zobaczymy kto będzie miał rację po tej całej waszej „akcji”.
 - Najpierw musimy wymyślić co to w ogóle ma być. - Harry podrapał się po głowie.
 - Może wślizgniemy się do wentylacji? - Zaproponował Louis.
 - Ooo.. świetny pomysł na podglądanie lasek. - Loczek zaczął się głupio śmiać.
 - Chociaż w sumie myślę, że to głupi pomysł. - Dodał szybko Lou, bo chyba wystraszył się wzroku jaki na niego pokierowała. - Może podrzucimy robaki w hotelowej kuchni.?
 - Nie no przestarzałe trochę, a na dodatek obrzydliwe.
 - No to w takim razie po dodajmy do dań jakiś przypraw, albo w ogóle zmienimy konsystencję czy jak to się tam nazywa i będzie gites. - Kolejny raz zaproponował Louis.
 - No w sumie chyba nic bardziej inteligentniejszego nie uda nam się wymyślić.
 - Wy nazywacie wasz plan inteligentnym? - Wydusiłam przez śmiech.
 - No to jest chyba oczywiste. Wszystko co robimy tryska inteligencją.
 - Proszę cię Louis, nie osłabiaj mnie. Lepiej się zapisz na jakieś dodatkowe zajęcia, bo cofasz się w rozwoju. - Poklepałam go po ramieniu.
 - Nie prawda, to ty jesteś po prostu dla mnie za mądra.
 - Dobra już się nie tłumacz. Ja teraz idę się wykąpać, a wy dalej planujcie waszą „inteligentną akcję”. - Podeszłam do walizki aby wyciągnąć rzeczy do spania oraz kosmetyki.
 - Poczekaj idę z tobą.! - Krzyknął Louis.
 - A ja.?
 - Jeżeli Sami nie będzie miała nic przeciwko to chodź z nami.
 - Śmieszni jesteście. - Spojrzałam na nich z pogardą. Wyjęłam potrzebne rzeczy z torby i udałam się do łazienki.
 - Nie zamykaj się zaraz do ciebie przyjdę.!! - Usłyszałam krzyk Louis'a, a po chwili zamykające się drzwi wejściowe co znaczyło, że Harry opuścił nasz pokój.
Odkręciłam wodę i nalałam dużą ilość płynu tak aby powstała piana. Zaczęłam ściągać spodnie kiedy do łazienki wszedł Lou.
 - Ej no, czekaj na mnie. - Rzucił swoje kosmetyki oraz czyste bokserki na podłogę.
 - No przecież dopiero co zdjęłam spodnie.
 - A może ja chciałem ci je zdjąć.?
 - Niestety nie tym razem.
 - Dobra, nieważne. - Machnął ręką i zaczął pozbywać się swoich ubrań.
Wanna była strasznie duża więc bez problemu pomieściła nas obu. Oparłam się o Louis'a plecami, a on czule objął mnie w pasie. Leżeliśmy tak razem, a Lou czasami składał subtelne pocałunki na mojej szyi lub ramionach.
 - Mógłbym tak wiecznie. - Wzdychnął Louis.
 - Bo możesz się napawać widokiem nagiej kobiety? - Spytałam ze śmiechem.
 - Nie, dlatego że mam przy sobie osobę, którą bezgranicznie kocham. Chociaż ty w sumie też masz trochę racji. - Wytknął mi język.
 - Przestań, bo zaczynam się krępować. - Zasłoniłam mu oczy dłonią.
 - Nie masz czym. - Zdjął moją rękę z jego twarzy i kolejny raz pocałował w szyję.
 - Dobra może byśmy się tak pośpieszyli, bo woda zaraz będzie zimna. - Zwróciłam się do Louis'a i chwyciłam po żel pod prysznic.
 - Ok, ale ty mnie myjesz. - Tommo się wyszczerzył.
 - Nie wygłupiaj się Lou.
 - Ale ja mówię całkowicie poważnie.
 - Tak Louis tylko, że ja nie jestem twoją mamą i nie zamierzam cię myć. - Zaśmiałam się.
 - No to chociaż plecy. - Zaczął prosić.
 - Dobra, ale pod warunkiem, że ty umyjesz moje.
 - Dobra. - Wziął ode mnie żel i po chwili zaczął myć moje plecy.





________________________________________________________
Witam was.! ; * 
Coś długo nie dodawałam. O.o  Sorrka.! ale tak jakoś nie za bardzo mam kiedy.
A więc rozdział trochę krótszy niż pozostałe, ale teraz wszystkie takie będą, ponieważ postanowiłam iż rozdziały będą krótsze, lecz częściej dodawane. Umówmy się tak, że rozdziały będą pojawiały się co tydzień. ; )
Tak wg. dziękuję wszystkim czytającym tego bloga. Jestem pod mega wrażeniem liczbie wyświetleń, na serio nie wiedziałam, że to opowiadanie tak daleko zajdzie. ; )
szczególnie dziękuję osobą komentującym, kocham was.! ; **
Tak og. jeżeli chcielibyście wiedzieć co mniej więcej robię to wbijajcie na mojego twittera: @PamelaSieczka można powiedzieć, że siedzę tam cały czas więc serdecznie zapraszam. ; )
I jeszcze jeśli mielibyście jakieś pytania to śmiało zadawajcie mi je na ask.fm
Serdecznie pozdrawiam i do następnego.! ♥♥

wtorek, 4 września 2012

Rozdział 22.


Perspektywa Liam'a.
Nie mogłem doczekać się dzisiejszego koncertu. Mimo że występowaliśmy już wiele razy nadal sprawiało mi to niewyobrażalną radość. Zadowolenie naszych fanów sprawiało, że czuję się dla kogoś ważny. Szanowałem każdą z naszych fanek, bo doskonale zdawałem sobie sprawę ile poświęcają czasu na sprawdzanie informacji na nasz temat i jak wiele dla nich znaczymy. Bardzo chciałbym poznać każdą z osobna lecz wiem, że nie jest to możliwe.
Będąc na hali przywitaliśmy się zresztą zespołu i od razu pokierowaliśmy się do garderoby, aby zostawić w niej zbędne rzeczy. Na początek musieliśmy zrobić próbę dźwięku, przećwiczyć choreografię i różne sprawy organizacyjne. Sami razem z Paul'em oraz z naszą makijażystką Lou przyglądali nam się z widowni i pomagali nam ustawić się w odpowiednich miejscach na scenie. Kiedy wszystko było już przećwiczone musieliśmy oddać się w ręce naszych makijażystek oraz stylistek. Po około godzinie wszyscy byliśmy odpicowani, a fanek przybywało więc czasu pozostawało coraz mniej. Razem z chłopcami postanowiliśmy przećwiczyć niektóre z piosenek w obecności naszej nauczycielki śpiewu aby wszystko było dokładnie dopracowane. Kiedy zegarek wskazywał 17.55 zaczęliśmy szykować się do wyjścia na scenę, wszyscy pracownicy na szybko poprawiali szczegóły w naszym wyglądzie, z chłopakami przybiliśmy sobie piątki, a Sam obdarowała jeszcze Louis'a buziakiem na szczęście. Zaczęło się odliczanie, a widownia zaczęła szaleć, na 1 wybiegliśmy na scenę i rozpoczęliśmy koncert pierwszymi słowami piosenki „Na Na Na”.


Perspektywa Samanty.
Na czas koncertu udałam się na widownie gdzie reszta fanek. Moja obecność poruszyła nieco inne dziewczyny, ale zignorowałam to. Stanęłam w pierwszym rzędzie i podśpiewywałam piosenki wykonywane przez chłopców. Nie wychodziłam z podziwu nad ich przepięknym głosem oraz energią jaką wkładali w ten występ. Miałam wrażenie, że Louis przez niemalże cały czas nie spuszczał ze mnie wzroku i śpiewa tylko i wyłącznie dla mnie. Kiedy zabrzmiały pierwsze takty piosenki „Moments” większość fanek zaczęła płakać oraz wymachiwać telefonami nad głowami co dało niesamowity efekt jakby gwiazd na niebie. Muszę przyznać, że ta piosenka wywoływała u mnie podobne emocje, była na swój sposób wyjątkowa. Kiedy nadszedł czas na solówkę Louis'a on wymawiając słowa: 
Hands are silent. 
Voice is numb. 
Try to scream out my lungs.
But it makes this harder.
And the tears stream down my face.” 
wskazał na mnie. Przez ten niewielki gest łza zakręciła mi się w oku, a po sali dało się usłyszeć czułe „Awww..”. Po skończonej piosence Louis przesłał mi piękny uśmiech oraz całusa co odwzajemniłam. Widziałam mnóstwo zazdrosnych spojrzeń w moją stronę, dobrze wiedziałam jak ogromne mam szczęście. Zapewne nie jedna chciałaby być na moim miejscu. Reszta koncertu przebiegła w miarę normalnie jeżeli można do tego oczywiście zaliczyć rozkojarzenie Harrego podczas solówki w „WMYB” poprzez macanie, rozbieranie itd.
Po zakończonym koncercie udałam się za kulisy gdzie chłopcy mieli za niedługo spotkać się z fanami. Czekałam na korytarzu aż chłopcy wyjdą z garderoby, ponieważ musieli zmienić ubrania. Po niecałych 20 minutach w drzwiach stanął zadowolony Louis, który gdy tylko mnie zobaczył podbiegł do mnie i wziął w objęcia. Obdarowałam go dużym całusem, a on postawił mnie na ziemię.
 - Byłeś świetny. - Pogratulowałam mu występu.
 - No mam taką nadzieję, bo specjalnie dla ciebie starałem się śpiewać jak najlepiej. - Pokazał rządek swoich białych ząbków.
 - Naprawdę bardzo mi się podobało. - Dałam mu jeszcze jednego całusa. Zaraz po tym pozostali chłopcy również opuścili garderobę, pogratulowałam każdemu z osobna i obdarowałam przytulasem.
 - Dobra chodźmy już, bo fanki na pewno już się niecierpliwią. - Oznajmił Liam i ruszył w kierunku pomieszczenia, w którym znajdowały się fanki.
 - To ja poczekam na was tam na kanapie albo pogadam Paul'em czy coś. - Zwróciłam się do Louis'a.
 - No co ty, idziesz z nami. - Pociągnął mnie za rękę.
 - Ale po co? Będę wam tylko przeszkadzać, a poza tym fanki na pewno chcą was mieć tylko dla siebie. - Próbowałam się wyrwać lecz bezskutecznie.
 - Ale ja już jestem zajęty przez ciebie i fanki muszą się z tym pogodzić więc chodź, bo to i tak nie robi różnicy czy będziesz z nami czy nie.
 - A właśnie, że robi różnicę. - Dalej się z nim siłowałam lecz po minucie stwierdziłam, że jest to bez sensu więc się poddałam. Niepewnie weszłam do pokoju gdzie byli już pozostali chłopcy i około 10 fanek.
 - Hej. - Lou przywitał się z grupą dziewczyn, a ja im pomachałam. O dziwo wszystkie z tych dziewczyn były zadowolone, że mogą mnie poznać i w ogóle zobaczyć. Szczerze mówiąc strasznie mi to pochlebiało. Dziewczęta zasiadły na dużej skórzanej kanapie, natomiast my na takiej samej tyle, że mniejszej, naprzeciw ich. W momencie kiedy chciałam usiąść Tommo tak pociągnął mnie w swoją stronę, że wylądowałam na jego kolanach. Zadowolony ze swojego czynu uśmiechnął się szeroko, a ja natomiast posłałam mu wrogie spojrzenie na co ten mnie przytulił. Wywróciłam oczyma, a następnie przeniosłam wzrok na fanki, które wpatrywały się w nas z mega podjarką. Na początek spotkania wszyscy się przedstawili, a potem chłopacy dali im wolną rękę więc mogły zadawać pytania na jakiekolwiek tematy. Wszystkie oczywiście w większości były prywatne, ale jakoś uchodziły, ale kiedy jedna fanka przeniosła swój wzrok na mnie już wiedziałam, że coś wypali.
 - Planujecie ślub? - Kiwnęła głową w stronę moją i Louis'a.
 - Jak na razie o tym nie rozmawialiśmy, ale kiedyś na pewno. - Louis odpowiedział i wtulił się we mnie mocniej. Ucieszył mnie fakt, że Lou myśli o naszej przyszłości, kiedyś na pewno fajnie byłoby zostać panią Tomlinson.
 - A dzieci? Planowaliście już to? - Spytała inna.
 - Ja chcę mieć 9 córek i 1 syna. - Boo odpowiedział rześko.
 - Chyba sobie żartujesz, na pewno nie ze mną. - Popatrzyłam na niego z kpiącą miną.
 - Ale czemu? Fajnie byłoby mieć taką dużą rodzinkę i psa do tego.
 - To jak tak bardzo tobie na tym zależy to sobie sam zrób te dzieci i potem jeszcze uródź. - Fanki jak i pozostali chłopcy zareagowali śmiechem na naszą konwersację.
 - Obawiam się, że to będzie trochę trudne. - Dodał po zastanowieniu się.
 - Dobra zmieńmy może temat, bo zaraz państwo Tomlinson nam się tu pozabijają. - Odezwał się Harry.
 - W takim razie wszyscy oprócz Louis'a jesteście singlami.? - Zapytała chyba najstarsza z dziewczyn.
 - Tak. - Potwierdził Zayn.
 - No może oprócz Niall'a, który jest po uszy zakochany. - Zaśmiał się Hazza, który po chwili oberwał od blondasa po głowie. - Ała.!! No co? Mówię prawdę. - To co powiedział Styles wywołało lekki zamęt wśród fanek, gdyż chciały wiedzieć o co chodzi z tym zakochaniem Horana, lecz Niall za wszelką cenę unikał tego tematu.
Na koniec spotkania było jeszcze rozdawanie autografów oraz robienie sobie zdjęć.
Wszyscy pożegnaliśmy się z Directionerkami i zmęczeni ruszyliśmy w kierunku busa.
Chłopaki tak sobie pomyślałem czy nie lepiej byłoby wynająć pokoje w hotelu na tą jedną noc.
 - Odezwał się Paul kiedy byliśmy już na miejscu.
 - Czytasz mi w myślach. - Odpowiedział mu na to Lou.
 - Jestem za. - Potwierdził Zayn.
 - I ja, ja i ja... - Wszyscy byliśmy zgodni.
 - W takim razie idę załatwić jakieś miejsce. - Oznajmił i poszedł gdzieś w głąb busa.
Po około 30 minutach byliśmy już pod 5 gwiazdkowym hotelem, obsługa odebrała nasze bagaże, a my zaczęliśmy uzgadniać z kim będziemy mieć pokoje.
 - Ja chcę mieć z Sam.! - Louis się wydarł.
 - Ok, ale ja do was dochodzę, a wy bierzecie 4 osobowy. - Zarządził Paul.
 - No, ale my chcieliśmy sami. - Tommo zaczął zrzędzić.
 - Ktoś przecież musi was pilnować, a ta fucha akurat zajęta jest przeze mnie.
 - No Paul no, weź sobie jednoosobowy pokój. Przynajmniej będziesz miał spokój, a my obiecujemy, że będziemy grzeczni. Co nie Sami.? - Lou posłał mi znaczące spojrzenie.
 - Oczywiście. - Potwierdziłam.
 - Coś mi się nie chce wam wierzyć. - Paul zmierzył nas wzrokiem.
 - Dobra Paul daj im spokój, kiedyś muszą się wyżyć. - Odezwał się Styles.
 - No chyba ty musisz. - Odburknęłam w jego kierunku.
 - Dobra Lou z Sam weźcie dwuosobowy. Ja, Niall, Harry i Liam – cztero, a ty Paul jednoosobowy apartament i wszyscy będą zadowoleni. - Zayn chciał ratować sytuację.
 - Oj przepraszam, ja jakoś nie jestem zadowolony z przydziału.
 - Ty to już się lepiej zamknij Styles. - Niall zakrył mu twarz dłonią.
 - W takim razie zostajemy przy mojej propozycji? - Zapytał Zayn.
 - Dobra niech wam już będzie. - Paul się zgodził i poszedł do recepcji aby nas zakwaterować.



______________________________________________________
Jak na razie to tyle. ; )
Wiem, że rozdział nie jest za długi, ale zawsze coś. 
Ostatnio nie miałam tyle czasu aby dodać rozdział, ale teraz kiedy zaczął się rok szkolny myślę, że znajdę go trochę więcej. ; ) No chyba, że będę miała dużo nauki.
Tak wg. to strasznie chciałam wam podziękować za ponad 10 tys. wejść. ; DD Nawet nie wiecie jak strasznie się jarałam kiedy zobaczyłam tą liczbę. Og. to w strasznie szybkim tempie rośnie liczba wyświetleń oraz jest coraz więcej obserwujących, ale kom. niestety stoją z taką samą liczbą. ; ( Ale to tak na marginesie. ; pp 
Jeżeli chcecie pogadać albo coś to śmiało piszcie na GG: 42372586 oraz dodawajcie się do obserwujących na tt. ; )) @PamelaSieczka
Serdecznie pozdrawiam i liczę na duuużo komentarzy. ; ** 

wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 21.


Perspektywa Harrego.
Do Dover mieliśmy jeszcze około godziny, a mi jak zwykle się nudziło więc postanowiłem się trochę powygłupiać.
 - Co powiecie na to aby przeszukać walizkę Paul'a? - Zaproponowałem reszcie.
 - Jak dla mnie spoko. - Zgodził się Louis.
 - Ja się w to nie mieszam. - Ogłosiła Sam.
 - Ja też. - Dołączył się Liam.
 - Oj wiecznie nudni Payne'owie. Co wam szkodzi?
 - Nic, ale Paul nie byłby zadowolony gdyby się dowiedział, że ktoś grzebał mu w bagażu. - Odpowiedział Liam.
 - Przecież się nie dowie, a ty Niall? Wchodzisz w to?
 - Dobra, ale jak by co to wszystko idzie na ciebie.
 - Eeee... tam, dobra chodźcie. - Zwróciłem się do Lou i blondasa.
Podeszliśmy do walizki i zaczęliśmy przeglądać rzeczy znajdujące się w niej. Były tam ciuchy, jakieś kosmetyki, ładowarka do telefonu, jego zdjęcie z żoną i dziećmi i nic poza tym.
 - Czy ten człowiek naprawdę jest taki nudny i nie ma żadnych nieprzyzwoitych rzeczy? - Powiedziałem zrezygnowany.
 - Poszukajmy jeszcze w tych skrytkach. - Powiedział Lou i zaczął rozpinać małe kieszonki po bokach walizki.
 - Wow, nie wierzę na jednego kondoma.!! - Boo uniósł małe opakowanie ku niebu.
 - I to przeterminowanego. - Dodałem spoglądając na datę ważności.
 - Lepiej weź to wyrzuć. - Niall jak zwykle cieszył mordę.
 - Ok. - Wyrwałem Tomlinson'owi prezerwatywę i wyrzuciłem do kosza.
 - Teraz to lepiej spakujmy tak jak było żeby Paul niczego się nie domyślił. - Upomniał Lou.
 - Dobra pośpieszmy się. - Podszedłem do chłopaków i zaczęliśmy wszystko wkładać do walizki tak jak było przedtem. - No to co teraz robimy, bo nadal mi się nudzi. - Powiedziałem opadając na kanapę.
 - Wejdź na neta i podpisuj fanom. - Sam podsunęła pomysł.
 - W sumie to masz rację, ponadrabiam zaległości.- Uśmiechnąłem się na samą myśl o wszystkich miłych słowach skierowanych w moim kierunku. Postanowiłem wejść na Twitter'a i podpisywać fanom tak jak zaproponowała mi Sam.

Perspektywa Samanty.
Razem z Louis'em położyliśmy się na łóżku i wtuliliśmy w siebie. Postanowiłam poruszyć jeszcze temat studiów aby mieć pewność, że Louis nie ma nic przeciwko.
 - Lou.., jesteś nadal na mnie zły za te studia? - Zapytałam niewinnie spoglądając na mój skarb.
 - Jak tak bardzo chcesz na nie iść to droga wolna tylko wiedz, że ja będę umierał z tęsknoty za tobą.
 - Och Louie obiecuję, że ten miesiąc minie szybko i wrócę za nim się obejrzysz. - Wtuliłam się w niego mocniej i „skradłam” szybkiego buziaka.
 - Oj chodź ty mój studenciku. - Zwrócił się w moim kierunku i wpił w moje usta. Kiedy nasze języki razem „tańczyły” Louis zaczął wkładać ręce pod moją bluzkę lecz nie przeszkadzało mi to. Po chwili poczułam, że łóżko nad nami się ugina, dopiero po chwili przypomniałam sobie, że Zayn śpi, a może raczej spał. Momentalnie odkleiłam się od Tommo kiedy zauważyłam, że Malik schodzi po drabince. Posłałam mulatowi tylko ciepły uśmiech co odwzajemnił lecz czułam, że nie był on do końca szczery.
 - Dlaczego przerwałaś? - Louis spytał kiedy Zayn zniknął z naszego pola widzenia.
 - Bo dziwnie się czuję w takich sytuacjach. Zrozum Lou, jeszcze muszę się z tym wszystkim oswoić. - Wytłumaczyłam mu.
 - Jasne, rozumiem. - Posłał mi słodki uśmiech i przeturlał mnie tak, że wylądowałam na jego torsie.
 - Wariat. - Skomentowałam.
 - I za to mnie kochasz. - Pokazał rząd swoich białych zębów i kolejny raz czule pocałował.
 - Ej gołąbeczki, oglądacie z nami film? - Przerwał nam Liam.
 - A co dokładnie? - Spytał Louis.
 - Dokładnie nie wiem, ale wspominali o jakimś dramacie czy coś...
 - Dobra, może być. Idziemy Sami. - Zeszłam z Louis'a i razem poszliśmy do reszty.
Nasz seans nie trwał zbyt długo, gdyż po pewnym czasie bus stanął.
 - Przerwa na żarełko.!! - Wydarł się Niall i już leciał do wyjścia kiedy nagle w drzwiach stanął Paul.
 - Robimy mały postój, macie pół godziny na wasze potrzeby. O ustalonym czasie wszyscy mają być w busie. - Ogłosił swoją przemowę, a naszego Horan'ka już nie było.
 - Idziemy na jakiś obiadek kotku? - Zaproponował Louis.
 - Jasne. - Chwyciłam torebkę i wyszliśmy z naszego tymczasowego domu.
Znajdowaliśmy się na jakiejś stacji paliw gdzie świeciło pustkami. Pomyślałam, że to dobrze z jednej strony, bo fanki nie będą nam niepotrzebnie zawracać głowy. Razem z Tommo stwierdziliśmy, że nie ma sensu szukać jakiejkolwiek restauracji czy baru więc udaliśmy się do sklepu przy stacji w którym na całe szczęście były hot dogi. Zamówiliśmy sobie po jednym i wróciliśmy do busa. Jeszcze nikogo w nim nie było więc rozłożyliśmy się na całej kanapie.
 - A co byś powiedziała na jakieś wakacje? - Zapytał Lou.
 - Niby kiedy skoro teraz jesteśmy w trasie, a potem moje studia.
 - W międzyczasie naszej trasy będziemy mieć dwutygodniową przerwę więc wtedy moglibyśmy się gdzieś wybrać tylko we dwoje.
 - Hmm.. kusząca propozycja jak dla mnie spoko. - Zgodziłam się.
 - To gdzie byś chciała pojechać?
 - Dla mnie wszystko jedno, decyzja należy do ciebie.
 - Ok, w takim razie będzie niespodzianka. - Uśmiechnął się i zaczął mnie łaskotać.
 - No weź się Louis, daj mi spokój. - Zaczęłam go odpychać i wierzgać nogami.
 - Nie, wygilgotam cię na śmierć. - Unieruchomił mnie siadając na mnie okrakiem i wtedy zaczął jeszcze bardziej łaskotać.
 - No Louis no, bo się obrażę. - Wydusiłam przez śmiech.
 - Trudno. - Nie zaprzestawał swoich czynów.
Musiałam coś wymyślić aby mój brzuch zaraz nie wybuchł z bólu od śmiania się. Jedyne co przyszło mi przez głowę to rozkojarzenie go poprzez pocałunek. Wyrwałam szybko moje ręce z jego uścisku i przyciągnęłam jego głowę do mojej. Kiedy zaczęłam go łapczywie całować zobaczyłam zaskoczenie na jego twarzy lecz po chwili zamieniło się w zadowolenie. Louie również przyłączył się do tego pocałunku co przerodziło się w coś bardzo gorącego. Już po chwili Boo macał moje piersi pod bluzką i nawet nie zorientowałam się kiedy ją ze mnie ściągnął. Oboje byliśmy na siebie strasznie napaleni i wszystko byłoby pięknie gdyby ktoś nam nie przeszkodził, a mianowicie tym kimś był Paul.
 - Louis żadnego sexu w busie chyba o tym rozmawialiśmy!! - Krzyknął w naszą stronę.
 - Sorrki. - Lou spojrzał na niego potulnie, a ja szybkim ruchem założyłam bluzkę.
Zrobiło mi się trochę głupio więc zmyłam się do łazienki. Skorzystałam z toalety i wróciłam do „salonu” gdzie byli już wszyscy oprócz Niall'a. Louis'owi chyba dostało się od Paul'a, bo miał skwaszoną minę.
Wszyscy czekali na Horan'a abyśmy mogli ruszyć dalej, ale nie było po nim śladu. Paul zaczął się już trochę denerwować i stwierdził, że jeżeli blondas nie zjawi się za 5 min. to jedziemy bez niego. Na całe szczęście Niall'a zdąrzył przed czasem. Tak jak się spodziewałam przyszedł obładowany siatkami.
 - Sorrka za spóźnienie, ale mieli tu takie pyszne hot dogi i nie nadążyli z zamówieniem dla mnie. - Uniósł torbę w górę ukazując nam ile zamówił.
 - Dobra jedziemy i grzecznie tu...... Louis. - Dodał, a ja zaczęłam się śmiać pod nosem. - Do ciebie to również było skierowane Sam. - Od razu zamilkłam.
 - Jasne będziemy grzeczni. - Upewnił go Lou i poszedł do kuchni, a ja zaraz za nim.
 - Daj gryza. - Poprosiłam Louis'a, który właśnie zajadał się marchewką.
 - Chyba sobie kpisz.
 - Że co proszę?
 - No, bo to jest moja marchewka. - Zaczął marudzić.
 - Już zapomniałeś jak dzisiaj rano obiecywałeś, że zrobisz wszystko co będę chciała?
 - No, ale marchewki to wyjątek.
 - W takim razie foch. - Obróciłam się do niego plecami.
 - Dobra masz. - Dodał od niechcenia. Z uśmiechem na twarzy skierowałam się do niego twarzą i wzięłam kęsa jego ulubionego warzywa.
 - No i teraz jestem zadowolona. - Uśmiechnęłam się do niego.
 - A ja nie. - Wytknął mi język.
 - Jesteś okropny.
 - Wiem. - Pocałował mnie w usta.
Resztę drogi spędziliśmy na obijaniu się. Filmy, gadanie, wygłupy, chłopcy jeszcze trochę pośpiewali i tak jakoś zleciało nam to kilkadziesiąt minut.
Będąc na miejscu nawet nie mieliśmy siły aby rozejrzeć się po mieście, wszyscy ogłosili, że kładą się spać. Dlatego, że jestem dziewczyną udało mi się wywalczyć pierwsze miejsce w kolejce pod prysznic. Oczywiście nie obyło się bez kłótni Louis'a, że on może się kąpać ze mną i wtedy byłoby szybciej, ale Paul kategorycznie mu tego zabronił. Tak więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się w łóżku oczekując Lou. Przyszedł zaraz po Niall'u, ponieważ udało mu się wepchnąć przed Liam'a. Zrobiłam mu miejsce i wtuliłam w niego.
 - Dobranoc, śpij dobrze. - Pocałował mnie w czoło, ja tylko uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.
Ta noc nie należała do najwygodniejszych. Tommo bez przerwy się wiercił i zabierał mi kołdrę. Uroki spania w tourbusie... Rano kiedy się obudziłam spostrzegłam, że obok mnie nie ma Louis'a, trochę mnie to zdziwiło, bo to on zazwyczaj spał dłużej. Jednak szybko go znalazłam – leżał „plackiem” na ziemi i spał. Zaśmiałam się pod nosem, przykryłam go pościelą i poszłam się ubrać do łazienki. Kiedy zabrałam się za prostowanie włosów usłyszałam głośny krzyk, który należał do Louis'a. Byłam ciekawa co takiego mogło się stać więc pobiegłam to sprawdzić. Na Tomlinson'ie leżał Niall z przestraszoną miną.
 - Co ty robisz na tej ziemi? - Zapytał Horan.
 - Leżę, nie widzisz? - Odpowiedział mu zdenerwowany.
 - Tak się składa, że nie widziałem.
 - To trzeba było patrzeć gdzie się skacze.
 - Trzeba było nie leżeć na podłodze. - Zaczęli się kłócić.
 - Uspokójcie się już. - Upomniałam ich. Niall wstał z przyjaciela i podał mu rękę aby pomóc mu się podnieść.
Niedługo po tym całym incydencie reszta zespołu wraz z Paul'em dołączyła do naszego małego śniadania.
Około godzinę później przyszedł ochroniarz chłopaków Andy, ponieważ chcieliśmy iść na miasto, a bez jego obecności niestety nie było to możliwe. Postanowiliśmy poszwendać się po sklepach i przy okazji wpaść na obiad więc spacerkiem ruszyliśmy do pobliskiej galerii. Widząc miny dziewczyn kiedy zobaczyły całe 1D spacerujące po mieście zaczęłam się śmiać. Większość z nich prawie mdlała, inne piszczały, a jeszcze inne płakały. Oczywiście nie obyło się bez strzelania fotek i rozdawania autografów, ale już nie sprawiało mi to takiego kłopotu jak kiedyś.
Będąc w centrum handlowym zaczęliśmy po kolei odwiedzać sklepy z odzieżą i dodatkami. Jak to ja oczywiście wyszłam obładowana torbami, ale nie byłam sama gdyż Louie podobnie jak ja ma zamiłowanie do zakupów. Wszyscy zadowoleni z zakupu nowych rzeczy poszliśmy na obiad nigdzie indziej jak do Nando's, które wyczaił Horan. Zjedliśmy w dość szybkim tempie, ponieważ koncert był jeszcze dzisiaj o 18.00, a chłopcy musieli przećwiczyć większość piosenek oraz choreografię. Z powrotem wróciliśmy taxówkami, kiedy zajechaliśmy była już 15.00 więc musieliśmy pomału zwijać się na halę, na której miał się odbyć pierwszy koncert tej trasy.
Przebrałam się w to, podkręciłam delikatnie włosy oraz zrobiłam odrobinę mocniejszy makijaż, chłopcy natomiast jechali w tym co mieli na sobie, gdyż przebierali się dopiero przed rozpoczęciem koncertu.
Wszyscy wpakowali się do naszego mini busa i byliśmy gotowi aby jechać na halę.





____________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Wiem, że rozdział powinien być już dawno, ale:
~ Kiedy przyjechałam z kolonii na drugi dzień od razu jechałam do Gdańska na kolejny tydzień. Sama nawet o tym nie wiedziałam, bo rodzice zupełnie mi nic nie powiedzieli.
~ Nie chciałam też pisać na szybko rozdziału, bo nie chciałam robić niczego na odpieprz. 
~ Rozdział planowałam dodać wczoraj ze względu na to, że były moje urodziny, ale razem z przyjaciółkami poszłyśmy na miasto świętować i niestety nie udało mi się to. ; [[

Jeżeli chodzi o rozdział to nie jestem z niego zadowolona. ; (( Jest nudny jak flaki z olejem i do tego niedopracowany. Ostatnimi czasy wg. trudno mi cokolwiek napisać i wychodzą przez to takie głupoty jak ten rozdział za co tak strasznie was przepraszam. 


Kolejny rozdział postaram się dodać w mniejszym odstępie czasu, a puki co to chciałam wam polecić blogi Nusi. ; ** <klik> <klik> oraz Bujki, której opowiadanie jest najlepsze jakie w życiu czytałam, naprawdę serdecznie polecam. <klik>

p.s. Jak widzicie zmieniłam wystrój bloga, jak się podoba??

Kocham was i przepraszam jeżeli się na mnie zawiedliście. ; ** 

środa, 25 lipca 2012

Rozdział 20.


Wiedziałem, że źle zrobiłem posądzając o wszystko Sam, ale byłem zły, że nic mi nie powiedziała. Do tego wszystkiego nie chciałem się z nią rozstawać. Kochałem ją tak bardzo, że rozłąka z nią byłaby dla mnie cholernie trudna. Po tym jak ją straciłem przyrzekłem sobie, że już nigdy więcej nie spuszczę jej z oka, a tutaj taka okazja do złamania tej obietnicy. Wiem, że marzeniem Sam od dawna było zostanie projektantką mody, ale mając mnie nie musiała kończyć studiów aby wybić się na rynek. Niestety Sami należała do upartych osób oraz dążących do celu więc wiedziałem, że z nią nie wygram. Nagle do busa wszedł Harry.
 - Co jest stary? - Zapytał i spojrzał na mnie zatroskanie.
 - Pokłóciłem się z Sam. - Odpowiedziałem. Hazza usiadł obok mnie i objął ramieniem.
 - Co dokładnie się stało?
 - Bo Sami dostała się na studia, a ja nie chcę aby na nie szła.
 - I to jest ten wasz powód kłótni?? - Loczuś się zdziwił.
 - No tak.
 - A niby czemu tak bardzo nie chcesz aby poszła na te studia? - Harry dalej wypytywał.
 - Bo nie chcę jej stracić.
 - O czym ty w ogóle gadasz? Sam kocha cię bardziej niż ktokolwiek i nie ma opcji abyście się rozstali.
 - Wiem to, tylko będziemy daleko od siebie i nie będę mógł jej pilnować.
 - A to ona jakimś dzieckiem jest żebyś musiał ją pilnować?? Daj na luz, dziewczyna też potrzebuje trochę wolności. Im bardziej będziesz trzymał ją pod kloszem tym bardziej ona będzie robić ci na przekór.
 - To co powinienem zrobić?
 - Jak to co.. Leć ją przeprosić i zgódź się na te studia.
 - A nie ma innego wyjścia?
 - Och Lou z tobą to jak z dzieckiem, rób co ci karzę i nie marudź.
 - Dobra, a gdzie ona jest?
 - Siedzi w łazience i płacze.
 - Płacze? Co ja narobiłem.., dupek ze mnie.
 - Idź jej to lepiej powiedz, a nie tu jeszcze stoisz. - Ponaglał mnie Harry.
Czym prędzej ruszyłem do domu. Pobiegłem w stronę łazienki i rzuciłem się na drzwi, lecz były zamknięte.
 - Sami proszę cię otwórz, ja nie chciałem aby tak wyszło, przepraszam. - Zacząłem dobijać się do drzwi.
 - Spadaj. - Usłyszałem odpowiedź i już wiedziałem, że dziewczyna mi nie otworzy więc poszedłem do kuchni po nóż i zwinnym ruchem przekręciłem zamek w drzwiach. Kiedy wszedłem do pomieszczenia zobaczyłem zapłakaną Sam, która siedziała z podkulonymi nogami.
 - Sami przepraszam cię, ja nie chciałem aby to wszystko tak zabrzmiało. Jeżeli tylko chcesz możesz iść na te studia.
 - Spierdalaj zasrany egoisto, takie przeprosiny to możesz sobie wsadzić głęboko gdzieś. - Mogłem się tego spodziewać po mojej dziewczynie, jak zwykle miała nieugięty charakter. Uklęknąłem więc przed nią i postanowiłem błagać o wybaczenie.
 - Sami no proszę weź mi przebacz, że jestem idiotą nieliczącym się ze zdaniem innych, że jestem tym zasranym egoistą, bo ja najbardziej na świecie chcę być twoim zasranym egoistą. No weź tej..proszę. Obiecuję, że będę ci pozwalał na wszystko co tylko zechcesz. - Blondynka podniosła głowę i spojrzała na mnie.
 - Na wszystko powiadasz?
 - To znaczy może nie na wszystko, ale na większość.
 - W takim razie nie zgadzam się abyś był moim zasranym egoistą.
 - No dobra zgadzam się na wszystko co chcesz. - Dodałem zrezygnowany.
 - W takim razie ci przebaczę.
 - Serio?
 - Serio, serio. - Posłała mi piękny uśmiech, a ja mocną ją przytuliłem, wziąłem na ręce i
zaniosłem do tourbusa gdzie był Zayn i Harry.
 - Pogodzeni? - Zapytał Styles.
 - Jak widzisz. - Dałem jej szybkiego całusa i zasiadłem na kanapie obok chłopaków.

Perspektywa Zayn'a.
Tak jak myślałem. Za każdym razem gdy widzę pocałunek Samanty i Louis'a zżera mnie zazdrość. Wiedziałem, że to ja mógłbym być na jego miejscu gdybym wszystkiego nie popsuł, ale co się stało to się nie odstanie więc nie będę kombinował. Byłem pogodzony z obydwojgiem z nich i nie chciałem tego psuć. Wiedziałem, że muszę wybić sobie Sam z głowy jednak nie było to takie proste. Pomyślałem, że najlepszym sposobem będzie na to znalezienie sobie dziewczyny. W moim przypadku nie było to nic trudnego więc byłem dobrych myśli.
Razem z chłopakami postanowiliśmy rozpakować nasze rzeczy do niewielkich szafek, wykonywaliśmy tą czynność do momentu kiedy na „pokład” nie wbił Paul.
 - Dobra, pomału się zbieramy. Na pewno każdy wszystko ma? - Popatrzył po nas.
 - Tak. - Wszyscy utwierdzili go w zdaniu.
 - W takim razie ja zostawiam tu walizkę i idę za kółko. Od razu ostrzegam, że podczas podróży ma być spokój, najlepiej oglądajcie jakiś film albo idźcie spać.
 - Dobrze. - Wszyscy zgodnie odpowiedzieli chociaż doskonale wiedziałem, że nie będziemy umieli wysiedzieć w jednym miejscu.
Wszyscy rozsiedli się na kanapie jednak ja postanowiłem odespać dzisiejszą wczesną pobudkę. Zanim zasnąłem pomyślałem, że muszę zmienić swoje życie na lepsze, odnaleźć się w tym wszystkim. Czułem, że ta trasa będzie jakimś przełomem w naszym życiu. Miałem tylko nadzieję, że będzie to zmiana na lepsze...


Perspektywa Niall'a.
Razem z Sam i pozostałą trójką przyjaciół postanowiliśmy pograć na konsoli, ale że było nie do pary to korzystając z okazji chciałem zadzwonić do Vanessy. Nie mogłem wybić sobie tej dziewczyny z głowy, na spokojnie mogłem się przyznać, że jestem zakochany po uszy. Tak Niall Horan, ten który nigdy nie mógł znaleźć odpowiedniej dziewczyny wreszcie dokonał wyboru, tylko nie byłem pewny czy dziewczyna odwzajemniała moje uczucia.
Przed rozmową z nią jeszcze na szybko poprawiłem włosy i w końcu nadusiłem zielony przycisk.
 - Hej. - Przywitałem się z nią.
 - No siema. Jedziesz już w trasę.?
 - Tak. Chcesz obczaić naszego busa? - Zapytałem dziewczynę, która w odpowiedzi entuzjastycznie pokiwała głową. Wziąłem więc laptopa w ręce i zacząłem łazić po naszym tourbusie.
 - Tutaj będziemy spać. - Powiedziałem ukazując jej część z łóżkami.
 - Widzę, że Zayn już to robi. - Zaśmiała się.
 - No tak ten to najchętniej by całe życie przespał. - Również się zaśmiałem. - Ok, tutaj mamy kuchnię i łazienkę. - Pokazałem tak na szybko. - No, a tutaj tak jakby salon z całą naszą zgrają.
 - Hej wszystkim. - Vanessa przywitała się z pozostałą czwórką.
Postanowiłem, że będzie to dobra okazja aby pozostali mniej więcej poznali dziewczynę, która zawładnęła moim sercem więc postawiłem laptopa na szklanym stole aby Van wszystkich widziała.
 - A więc to jest wybranka naszego kochanego żarłoka. - Zaczął Louis.
 - Och zamknij się Louis oni nie są jeszcze razem. - Sam załagodziła sytuację i pouczyła swojego chłopaka.
 - Właśnie, jeszcze.! - Podkreślił loczek.
Mogłem się spodziewać, że ta rozmowa właśnie się tak skończy. Strzeliłem tylko facepalm'a i udałem się z kompem do części sypialnianej aby w spokoju dokończyć rozmowę. Wspiąłem się na samą górę i zaszyłem się w koncie.
 - Przepraszam cię za nich... - Nieśmiało skierowałem słowa do dziewczyny.
 - Nie szkodzi, w końcu wszyscy jesteście „forever young” co nie?
 - No w sumie to masz rację, ale czasem mogliby spoważnieć.
 - Oj tam nie marudź, a co sądzisz o tym co mówili?
 - O czym?
 - No o.... nas. - Nieśmiało dodała.
 - A no tak o nas... no nie wiem jak ty, ale ja chciałbym spróbować. - Ściszyłem ton głosu i poczułem, że się czerwienię.
 - Ja również.
 - Naprawdę?? - Nie mogłem uwierzyć w słowa dziewczyny.
 - No tak, ale myślę, że poczekamy do twojego przyjazdu jeżeli nie masz nic przeciwko.
 - Nie no skądże, tak będzie lepiej.
 - To świetnie, będę na ciebie czekać. - Uśmiechnęła się w moją stronę.
 - Przyjadę tak szybko jak tylko będę mógł.
 - To świetnie. Gadałabym jeszcze, ale niestety razem z Melody za niedługo wychodzimy na basen i muszę się jeszcze przygotować więc...
 - Jasne spoko, bawcie się dobrze.
 - Dziękuje, ty również. Pa.
 - Pa.
Po rozłączeniu się z Vanessą nie mogłem zapanować nad swoją radością. Nie mogłem uwierzyć w to, ze zgodziła się na bycie moją dziewczyną, no może jeszcze nie teraz, ale obiecywała, że będzie na mnie czekać. Byłem tak niewyobrażalnie szczęśliwy, że zacząłem latać po busie jak małe dziecko cieszące się z nowej zabawki.
 - Niall co ty odpierniczasz? - Zapytał Harry.
 - No nie widzisz, że udaje małpę. - Dodał Lou.
 - A tak na serio co ty taki szczęśliwy.? - Tym razem zapytał Liam.
 - No, bo Vanessa powiedziała, że jak się spotkamy to może być moją dziewczyną. - Spocząłem na kanapie i wziąłem głęboki oddech.
 - Nasz Nialler w końcu dorósł. - Lou rzucił się na mnie i mocno przytulił.
 - Tak, w przeciwieństwie do ciebie. - Powiedziała Sam posyłając mu współczujące spojrzenie. - A tak na serio to świetnie Niall. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży. - Uśmiechnęła się do mnie.
 - Ja też mam taką nadzieję...





___________________________________________________
Tak strasznie was przepraszam za to, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale byłam u kuzynki na wakacjach i po prostu nie miałyśmy czasu na korzystanie z internetu..
Mam nadzieję, że nie zawiedliście się na mnie. ; )) Rozdział jak dla mnie jest średni, ale jak zwykle zostawiam wam go do oceny. ; ]]
Kolejny rozdział nie wiem dokładnie kiedy się pojawi, ponieważ w piątek wyjeżdżam na kolonie i nie będzie mnie aż do 3 sierpnia, ale spokojnie, bo rozdziały mam napisane już na przód i na 100% gdy tylko będę miała czas będę pisała kolejne rozdziały na koloniach. ; ))
Konkretniej to jadę do Dźwirzyna, jeżeli ktoś również się tam  wybiera w tym samym czasie co ja to piszcie w komentarzach, a na pewno jakoś się spotkamy. ; DD
Kolejny raz chciałabym wam podziękować za tyle wejść.!! No i komentarze, których i tak mogłoby być trochę więcej, ale to tak na marginesie.. ; p
Tak og. to 1D dwa dni temu skończyło 2 lata. Ja miałam mega podjarkę i oczywiście obowiązkowy znak Directionerek na nadgarstku. A wy jak świętowaliście?? 
Serdecznie pozdrawiam i czekam na wasze piękne komentarze. ♥♥