niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział 1. ♥♥

Dzisiaj sobota więc pospałam sobie dłużej, ale i tak nie mogę się równać z moim bratem i resztą tych świrów,  którzy mogli by spać do wieczora. Schodząc na dół prawie spadłam ze schodów, gdyż byłam zaspana., ale u mnie to normalka. Zjadłam jak zwykle płatki z mlekiem i włączyłam TV. Jednak za chwilkę przyszedł Harry i się dosiadł.
 - Co oglądasz? - zapytał zaspany.
 - Jersey Show.
 - Ooo..fajnie! - powiedział z cwaniackim uśmieszkiem.
 - Ogarnij się ty świntuchu! -  Rzuciłam w niego poduszką, gdyż doskonale wiedziałam czemu tak lubi ten serial.
 - A to za co? - zrobił minę niewiniątka.
 - Oj ty już dobrze wiesz, nie udawaj głupiego. - Po chwili ta sama poduszka tym razem mnie uderzyła w twarz. Oczywiście nie obyło się od bitwy, po chwili jednak wszedł mój brat.
 - Taka stara, a taka głupia – rzucił na miejscu.
 - Zamknij się Liam, bo zadzwonię do mamy i powiem jak pięknie się sprawujesz. - Uśmiechnęłam się czując pełną kontrolę.
 - A ty to niby święta?! - odpyskował.
 - Ja już mam swoje lata więc mogę robić co mi się podoba.
 - Oj, przepraszam bardzo panno dorosła. Jakbyś nie zauważyła  to ponad miesiąc temu miałem osiemnastkę, więc nie musisz mnie kontrolować.
 - Tak wiem, ale dla mnie zawsze będziesz moim mały Liam'kiem. - Powiedziałam przytulając się do niego.
 - Blee.. puść mnie, nie przy wszystkich. - Wyrwał się z moich objęć. Po chwili spostrzegłam Niall'a i Lou, którzy mieli niezły ubaw z Liam'a.
 - Dobra zostaw go, bo się popłacze. - Śmiał się Louis robiąc przy tym minę bobasa.
 - Dajcie mi święty spokój. - Warknął i udał się do swojego pokoju.
 - Uwielbiam patrzeć jak się złości. - Puściłam oczko do chłopaków.
 - Ale z ciebie zła siostra. - Uśmiechnął się Niall.
 - No, a jak haha.. - Po chwili ja również poszłam na górę obudzić Zayn'a. Położyłam się obok niego i delikatnie pocałowałam w usta.
 - Wstawaj mój śpioszku. - Uśmiechnęłam się pod nosem. Ale on najwyraźniej musiał już nie spać, ponieważ objął mnie swoim silnym ramieniem.
 - Dzień dobry księżniczko. - Przytuliłam go jeszcze bardziej, a on pocałował mnie w czoło.
 - Słyszałem, że już zdążyłaś pokłócić się z Liam'em. - Uśmiechnął się.
 - No, nie to tylko taka mała sprzeczka między rodzeństwem. A może tak przy okazji raczyłbyś wstać. Obiecałeś, że pojedziemy na zakupy.
 - Za chwilkę – Powiedział, a następnie zaczął mnie namiętnie całować. Potem położył się na mnie i zaczął robić mi malinki na szyi i dekolcie. Oczywiście musiał przerwać nam Liam, który polał nas zimną wodą prosto z wiadra.
- Zabiję cię ty szczeniaku – Zaczęłam wydzierać się i biec w jego stronę z zamiarem zabicia. Po pięciu minutach nieudanej pogoni za młodszym bratem Lou stanął i spojrzał się na mój biust.
 - Yyy... coś ci chyba prześwituje. - Wyszczerzył te swoje białe kły.
Zerkając w lustro spostrzegłam, że wyglądam jak miss mokrego podkoszulka. Tyle, że ja nie miałam nic pod obcisłą białą bokserką, w której zawsze śpię.
 - Nie pozwalaj sobie za dużo, one są tylko moje. - Zayn puścił mi oczko i wtulił się w moje brzoskwinki.
 - Przestań!! Daj mi się przebrać. - Krzyknęłam i szybko poleciał do swojego pokoju. Ubrana chciałam iść do łazienki umyć zęby, ale kiedy otwarłam od niej drzwi ukazał mi się nagi Harry paradujący przed ogromnym lustrem. Odwróciłam się szybko, choć ujrzeć nagiego Hazzę to nie lada wyczyn.
 - Czy ty mógłbyś chociaż raz zamknąć się. - Krzyknęłam zza drzwi.
 - Nie chciałbym odbierać ci takiego widoku. - Mówiąc to zaczął się śmiać.
 - Nie umarłabym nie oglądając twoich klejnotów.
 - No, tak zapomniałem ty masz Zayn'a od tych spraw.
 - Zamknij się, może ty byś sobie kogoś znalazł? Może wtedy zmądrzałbyś.
 - Czy sugerujesz, że jestem głupi?. -  Czułam w jego głosie irytacje.
 - Może nie głupi, ale na maxa powalony.
 - Ładnie tak mówić o przyjaciołach? - Zaszedł mnie od tylu Niall.
 - Ja tylko mu tłumaczę, że mógłby zamykać się w łazience.
 - Dobra dla ciebie postaram się zrobić ten jeden wyjątek. - Powiedział wychodząc z łazienki tym razem już w bokserkach.
Myjąc zęby ktoś zapukał w drzwi. - Zajęte! - Krzyknęłam
 - To ja Zayn. - Słysząc jego głos i otworzyłam drzwi. - Mogę?
 - Spoko. - Uśmiechnęłam się ze szczoteczką w zębach. Zabierając się za prostowanie włosów Zayn objął mnie w pasie i zaczął całować po szyi.
 - Jak tak dalej będziesz przeciągał to nigdy nie wyjdziemy z domu. I jeszcze zanim ułożysz swoje piękne włoski. - Uśmiechnęłam się do niego.
 - Oj tam, oj tam.. w układaniu mych włosów mam już wprawę. Wyrabiam się w piętnaście minut. - Powiedział nie przestając okazywać mi czułości. Odwróciłam się w jego stronę i dałam mu całusa.
 - Na razie wystarczy, lepiej zabierz się za włosy. Mam zamiar wyjść z domu przed 14.oo.
 - Tak jest. - Zasalutował i wziął w rękę grzebień i lakier.
Gotowi zeszliśmy na dół i ruszyliśmy w stronę samochodu.

Perspektywa Louis'a.

Nie mogę patrzeć na Zayn'a i Samantę. On wykorzystuje ją jak wszystkie inne, choć może się mylę, może ona jest dla niego czymś więcej niż poprzednie? Moim zdaniem ona zasługuje na kogoś lepszego niż on, ale ona tego nie widzi. Jest totalnie nim zauroczona. Wkrótce sama się przekona, lecz ja nie zniosę jej cierpienia.
 - Co masz taką minę, to nie w twoim stylu?. - Zapytał Harry.
 - Yyy... co? - Zapytałem nie słysząc co mówi, gdyż byłem całkowicie pogrążony w myślach.
 - No nie mów, że znowu przejmujesz się Sam? Stary to laska Zayn'a i się z tym pogódź. To, że kiedyś była twoja nie ma już żadnego znaczenia.
 - Dla mnie ma.
 - To czemu z nią zerwałeś?
 - Bo byłem głupi, tak ?? Nie chcę do tego wracać. - Krzyknąłem obracając głowę w drugą stronę.
 Po chwili Harry widząc, że nie mam ochoty rozmawiać poszedł do swojego pokoju, a ja dla odstresowania postanowiłem zagrać na PSP.

Perspektywa Zayn'a.

 - Jaki film wybierasz? - Zapytałem Sam stojąc w kolejce po bilety.
 - Może.. jakiś horror?
 - Spoko tylko później nie miej pretensji, że zabrałem cię na tak straszny film, że będziesz bała się iść do łazienki. -  Zacząłem się śmiać.
 - To pójdziesz ze mną. - Odpowiedziała puszczając mi oczko.
 - Mi to pasuje haha. - Kasjerka podała mi bilety i ruszyliśmy na salę.
Oglądając film Sam cały czas była we mnie wtulona. Na pewno wybrała ten film aby móc się cały czas do mnie miziać. Kiedy film się skończył udaliśmy się do galerii handlowej. Oczywiście Samanta wyszła z tonami ciuchów, ale mi również wybrała parę fajnych T- shirt'ów.
 - Ale jestem zmęczona. Jedziemy do domu? - Powiedziała wychodząc z ostatniego sklepu.
 - Jasne, nieźle nas dzisiaj wymęczyłaś – Dodałem.
Oczywiście jeszcze w międzyczasie nie obyło się bez rozdawania autografów i robienia fotek z fankami.
 - Jakby nie mogło być jednego dnia bez tych wszystkich fanów i paparazzi.- Westchnęła ciężko.
 - Na tym polega sława, niestety trzeba się z tym pogodzić.
 - Ahaa.. - Skomentowała krótko i po chwili zniknęła gdzieś w tłumie otaczających mnie dziewczyn.

________________________________
No i macie pierwszy rozdział jak obiecałam.
Czekam na wasze opinie.
Piszcie czy wam się podobało, a może coś zmienić?
Kolejny rozdział będzie za ok. 2 dni.
Paa. ; ** ♥

5 komentarzy:

  1. Świetnie, czekam na nexta kochanie:***

    OdpowiedzUsuń
  2. Boskie , oczywiście będę czytała dalej bo jestem strasznie ciekawa. I strasznie fajnie się czyta.! ;* Aktualnie jestem za Louisem ;)

    Zapraszam do mnie
    http://i-hate-you-honey1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Zapowiada się bardzo ciekawie, idę czytać kolejne ;)

    OdpowiedzUsuń