sobota, 1 grudnia 2012

Rozdział 29.


Perspektywa Louis'a.
Ja i Sami dość wolnym tempem zmierzaliśmy do centrum miasta. Po około 5 minutach zauważyliśmy biegnących w naszą stronę pozostałą czwórkę. W głębi duszy modliłem się, aby nikt nas nie rozpoznał, bo byłoby nam trudno odgonić nachalne fanki lub paparazzi. Kierując się do celu staraliśmy się iść bocznymi drogami i nie wydawać gwałtownych dźwięków. Po drodze jednak napotkaliśmy jakiś park i postanowiliśmy to tam najpierw iść tak po prostu, by porozmawiać. Wybraliśmy jedną z ławek oddaloną od głównych alei, na której spoczęli Zayn, Sami, Liam oraz Niall, a ja z Harrym usiedliśmy na trawie przed nimi. Pogoda bardzo dopisywała więc wyobrażenie, że mielibyśmy siedzieć teraz w hotelu nie było jednym z najlepszych.
 - Jestem ciekaw kiedy Paul zorientuje się, że nas nie ma. - Zachichotał Harry.
 - Oby jak najpóźniej, bo kiedy nas dorwie to zabije nas wszystkich „gołymi rękoma.” - Odpowiedział Niall z dość przerażoną miną.
 - Jak by co wszystko zwalamy na Louis'a.! - Liam zaczął się śmiać.
 - O nie! Mi się już dzisiaj dostało więc czas na inną ofiarę. - Zaprotestowałem, a wszyscy momentalnie zwrócili chytry wzrok na Styles'a.
 - Czemu wszyscy patrzycie na mnie co?! Ja na pewno się nie zgodzę.! - Założył ręce na piersi.
 - No, ale w sumie to ty zacząłeś ten temat z wyjściem. - Sam zwróciła się do lokatego.
 - Jakoś sobie tego nie przypominam. - Dodał oburzony. - Niech wszystko pójdzie na Liam'a, bo to jemu zazwyczaj najmniej się obrywa! - Teraz wszyscy spojrzeli na Payn'a.
 - No Liaś weź dzisiaj odpowiedzialność na siebie. - Zay robił do niego słodkie oczka.
 - Dobra, ale tylko dzisiaj. - Brunet zgodził się bez problemu na co wszyscy za wiwatowali.
 - Wiecie co mi się przypomniało? - Odezwał się Harry po krótkiej chwili ciszy.
 - Nie. - Odezwała się większość z nas.
 - Pamiętacie jak na jednej z gali biegaliśmy po całej sali i w pewnym momencie Lou zahaczył się o sukienkę jakiejś baby i wylądował twarzą w cieście.? - Niall zaczął śmiać się w ten swój sposób przez co większość zareagowała podobnie.
 - No, a pamiętacie jak Niall miał skoczyć z bungee, ale tak strasznie się bał, że prawie się popłakał i w końcu w ogóle nie skoczył. - Kolejny raz zaczęliśmy się śmiać, a Horan zrobił naburmuszoną minę.
 - Nie moja wina, że mam lęk wysokości. - Chciał choć trochę się usprawiedliwić.
 - To byście widzieli jak Sam była mniejsza i przechodziła przez płot. I kiedy już chciała skoczyć noga utknęła jej między szczeblami i wisiała tam tak długo głową do dołu, aż nie przybiegłem z tatą, by ją ściągnąć. - Liam zaczął śmiać się z Sam za co oberwał od niej w głowę.
 - Nie ma to jak kochająca siostra, co nie Liam? - Zażartował sobie blondas, ale zaraz po tym zgiął się w pół, ponieważ Sami z pięści uderzyła go w brzuch.
 - Ktoś ma coś jeszcze ciekawego do powiedzenia? - Zwróciła się do nas ze sztucznym uśmiechem.
 - Powiedział bym coś jeszcze, ale za bardzo się ciebie boję. - Powiedział Harry.
 - I dobrze.

 - Kiedy pójdziemy na obiad.? - Marudził Horan kiedy spacerowaliśmy po parku.
 - Zaraz. - Odpowiedział mu Zayn.
 - Mówisz już tak po raz setny. - Blondyn dalej jęczał.
 - No przecież idziemy cały czas w stronę centrum. - Harry zwrócił się do niego.
 - No to przyśpieszmy...!
 - Niby jak skoro Sam ma nogę w gipsie? - Zwróciłem mu uwagę.
 - To weź ją na barana albo coś.
 - NIE.! - Sami krzyknęła.
 - Dobra daj na luz. Normalnie jak baba w ciąży. - Horan podniósł ręce w geście poddania.
 - Jeszcze troszkę. Wytrzymasz Niall. - Liam poklepał go po ramieniu uspakajając.


Perspektywa Niall'a.
Dochodziła już 17.00, a ja dzisiaj nie jadłem jeszcze nic konkretnego, więc nic dziwnego, że głód pożerał mnie od środka, ale oni oczywiście nie potrafią tego zrozumieć. Na dodatek wszystkiego Sam miała ostatnio jakieś humorki i była strasznie rozdrażniona, ale nie można w sumie się jej dziwić po tych wszystkich niemiłych wypadkach. Mam tylko nadzieję, że nie będę miał takich problemów z Van. Można by powiedzieć, że bardzo dobrze się dogadujemy, mimo że nie są to spotkania prosto w oczy. Nie mogłem się doczekać chwili kiedy będziemy mogli się spotkać i pogadać o NAS. Na samą myśl o tym zaczynam się nieco denerwować, ponieważ wcześniej nie miałem kontaktu z dziewczynami jeżeli chodzi o związki. Nie wiedziałem czy zaprosić ja do kawiarni, czy może coś bardziej na luzie.. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że totalnie nie wiem jak ją poprosić, aby została moją dziewczyną. Mimo że w pewnym sensie już się na to zgodziła to i tak jest to dla mnie stresujący fakt.

Kiedy wreszcie doszliśmy do ziemi obiecanej czyli restauracji myślałem, że się rozpłaczę ze szczęścia. Jako pierwszy wszedłem do pomieszczenia i zająłem duży stolik. Tak jak przypuszczałem ludzie pomału zaczęli nas rozpoznawać, ale na szczęście nie do stanu krytycznego.
Kiedy spożywaliśmy nasz posiłek do Liam'a zadzwonił telefon. Wyjął urządzenie z kieszeni, przełknął to co miał w buzi i powiedział jeden wyraz, a właściwie imię, na które wszyscy zamarli. - Paul.
 - No to będzie przypał. - Skomentował Louis.
 - Dobra cicho, odbieram. - Powiedział Liam i nacisnął przycisk.

Kiedy zakończył rozmowę miał minę jakby zaraz miał być koniec świata.
 - Iiii...?? - Zapytał Harry.
 - Zabije nas. - Odpowiedział tępo patrząc gdzieś w dal.
 - Ale co mówił dokładnie. - Dopytywał się tym razem Zayn.
 - Że mamy się nigdzie nie ruszać, bo zaraz po nas przyjedzie i, że nie chciałby być teraz w naszej skórze.
 - No to nie jest chyba jeszcze tak źle, co? - Louis jak zwykle głupio się uśmiechnął, a Sam walnęła go z otwartej dłoni w czoło.
 - Dobra, robiliśmy już chyba gorsze rzeczy, co nie? - Chciałem jakoś rozluźnić atmosferę.
 - No...., ale i tak wszystko idzie na Liam'a, więc nie mamy się o co martwić. - Zayn poklepał przyjaciela po ramieniu.
 - Taaa..., też was kocham.
 - Wiemy Liaś. - Sam posłała mu buziaka. 



_____________________________________________
Hej. ; * 
Wreszcie dodaję nowy rozdział. Tym razem jest dłuższy, bo widziałam jak nalegaliście. ♥
Mam nadzieję, że się Wam spodobał i pięknie skomentujecie.
+ Zostałam nominowana do Libster Award jeszcze 5 razy. ; ooo
No więc odpowiedzi na pytania.:


Ivy 
1. Twoja ulubiona piosenka z płyty TMH to ... ?
Moją ulubioną piosenką z TMH jest "Over Again" oraz "I Woluld".
2. Gdybyś miała spędzić jeden dzień z jednym członkiem 1D którego byś wybrała ?
Myślę, że byłby to Harry. ; )
3. Masz jakieś motto życiowe ? Jeśli tak jak ono brzmi ?
Moim motto życiowym jest: Nigdy się nie poddawaj i za wszelką cenę dąż do wyznaczonego celu. ; )
4. Co daje Ci pisanie opowiadania ?
Satysfakcja, że sprawiam radość osobie, która to czyta.
5. Jak często słuchasz piosenek One Direction ?
Codziennie.
6. Jakie jest Twoje marzenie lub cel w życiu ?
Bardzo bym chciała być przyjaciółką lub dziewczyną, któregoś z 1D.... #ledreams oraz być sławną perkusistką. 
7.Gdybyś mogła powiedzieć coś chłopakom z 1D, co byś powiedziała ?
Powiedziałabym im, że ich kocham i żeby się mną zaopiekowali. ^.^
8. Jeśli pojawiłaby się możliwość, że mogłabyś wydać książkę zgodziłabyś się?
Raczej tak, chociaż długo bym nad tym myślała.
9. Czy masz kogoś kto Cię inspiruje ?
Myślę, że mam parę takich osób.
10. Co lubisz robić w wolnym czasie ?
Słuchać muzyki oraz czytać opowiadania.
11. Najmądrzejsza decyzja jaką podjęłaś w życiu to .. ?
Chyba takiej nie mam, albo nie pamiętam. 


1. Jak  macie na imię??
Pamela.
2. Jaka jest wasza ulubiona piosenka??
Jest ich mnóstwo. 
3. Który z chłopaków(według was) jest najprzystojniejszy??
Rozumiem, że chodzi o 1D.? W takim razie Zayn.
4. Ulubiona postać z kreskówek?
Spongebob. ; )
5.Ulubiona potrawa?
Pizza oraz tortilla.
6. Znienawidzony aktor/aktorka?
Nie mam takiego.
7.Ile blogów prowadzicie??
Jeden.
8.Oglądacie kreskówki?? Jak tak to jakie??
Nie oglądam.
9.Co  lepsze Pamiętniki Wampirów czy Zmierzch??
Zdecydowanie Pamiętniki Wampirów.!! Jestem wielką fanką tego serialu.
10.Jakie opowiadania lubicie czytać??
Zboczone. xdd 
11. Czy poleciłabyś znajomym blogi o 1D??Jak już to tylko znajomym directionerką.

Sylwia_Shy

1.  Czemu postanowiłaś założyć blog z opowiadaniem ?
Z nudów i bardzo podobało mi się posiadanie własnego bloga oraz dzielenie się na nim swoimi pomysłami.
2. Którego z 1D najbardziej lubisz ?
Louis'a.
3. Tęsknisz za Danielle i Liamem ?
Strasznie.!!
4. Ulubiona piosenka ?
Jest ich mnóstwo.
5. Czy akceptujesz dziewczyny chłopaków z One Direction ?
Zdecydowanie tak.!
6. Czy masz jakieś rodzeństwo ?
Tak.
7. Kolor twoich paczadełek ?
Zielono - brązowe.
8. Kolor włosów ?
Jasny brąz.
9. Masz zwierzaki ?
Tak, chomika
.10. Ile masz latek ?
14.

carpe.diem i Heaven.



1. Którego z chłopców lubisz najbardziej?

Louis'a.
2. Jak zaczęła się twoja przygoda z 1D ?
Przyjaciółka zaczęła być directionerką, a ja niedługo po niej. ; ) 
3. Do jakiego celebryta pasujesz najbardziej ?
Nie wiem...? Mam nadzieję, że do chłopców z !D lub Ian'a Somerhalder'a.
4. Ulubiony film ?
"To tylko sex", "Zielona Mila", "Marley i ja".
5. Na koncert jakich zespołów/wokalistów chciałabyś pójść ?
One Direction.!!
6. Co skłoniło cię do zaczęcia pisania bloga 
Nuda i dobry pomysł.
7. Co robisz w wolnym czasie ?
Słucham muzyki lub siedzę na kompie.
8. Najdziwniejsza rzecz jaka ci się przytrafiła ?
Często coś gubię i się przewracam. xdd
9. Opisz siebie trzema słowami.
Szalona, nadwrażliwa, pozytywna.10. Jak widzisz siebie za 30 lat ?
Wolę o tym nie myśleć..
11. Jak będzie wyglądał twój przyszły mąż ?

Brunet, najlepiej z niebieskimi oczyma, lekkim zarostem i powalającym uśmiechem. ;D



Anonim?
1. Jak się nazywasz?
Pamela.
2. Ile masz lat?
14.
3. Twoje największe marzenie?
Spotkać 1D i zostać sławną perkusistką.
4. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Słuchać muzyki oraz czytać opowiadania.
5. Jaką czekoladę najbardziej lubisz?
Białą oraz z nadzieniem truskawkowym.
6. O czym myślisz gdy kładziesz się spać?
Najczęściej o 1D oraz o moim byłym.. ; cc
7. Jakiego rodzaju muzyki słuchasz?
Zdecydowanie pop, chociaż nieraz zdarzają się kawałki z innego rodzaju muzyki..
8. Jaki kraj najbardziej chciałabyś odwiedzić i dlaczego?
UK oraz USA, ponieważ tam mieszkają moi idole.
9. Jaki tytuł nosiła książka, którą w ostatnim czasie przeczytałaś?
"F**c it."
10. Co chcesz robić w przyszłości?
Występować na scenie jako perkusistka. ; D 
11.Skąd pochodzisz? 
Polska, Września.




Jakiekolwiek Pytania. ---> ASK.     Twitter   
Do następnego. ;  )



poniedziałek, 19 listopada 2012

Libster Award. ; )


Tak się słada, że zostałam nominowana do zabawy pt. "Libster Award".

Polega to na tym, że nominację  otrzymujesz od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od mockingjay. ; )) 

Serdecznie dziękuję za nominację kochana.

1. W jakim gronie i jak zazwyczaj spędzasz święta?
Święta prawie zawsze spędzam z najbliższą rodziną. Najpierw wszyscy wspólnie siadamy do stołu, a następnie jest czas na rozdawanie prezentów. ; )


2. Kim są twoi idole i dlaczego według Ciebie zasługują na takie miano?
Moimi największymi idolami jak każdy może się domyślić jest One Direction. Nie kocham ich tylko za ich świetną muzykę czy wygląd, ale za ich charakter. Każdy jest inny na swój sposób oraz ciekawy.

Kolejnym z moich idoli jest Ian Somerhalder. Uwielbiam go za to jak świetnie umie pokazać emocje na ekranie przy czym doprowadza mnie prawie do zawału. ; D

3. Co lub kto inspiruje Cię do pisania/prowadzenia bloga?
Hmmm.. szczerze mówiąc inspiruje mnie chyba samo 1D, ale taż sama z siebie uwielbiam to robić, ponieważ sprawiam mi to wielką radość.


4. Czy zbierasz jakieś wycinki z gazet? Jeśli tak, to jak wiele ich masz i z kim/z czym?
Kiedyś zbierałam, teraz już troszkę żadziej. ; ) Mam ich dość dużo, a są one w szczególności z Ian'em oraz 1D.


5. Twoja ulubiona płyta, którą posiadasz?
"Take Me Home" oczywiście. ; D Ale nie mogę zapomnieć również o "Up All Night".


6. Jacy ludzie sprawiają, że tracisz nerwy?
W większości są to za bardzo wymagający nauczyciele oraz osoby za którymi nie przepadam.


7. Czym się interesujesz?
Muzyka to mój żywioł. Uczęszczam na zajęcia gry na perkusji. Wielbię ten instrument.


8. Czy masz jakieś zajęcia dodatkowe w szkole, na które uwielbiasz chodzić?  Jeśli tak, jakie to są i dlaczego akurat one?
Może nie uwielbiam, ale chodzę na dodatkowy Hiszpański. ; ) Chodzę na nie, bo bardzo podoba mi się ten język.


9. Czy często startujesz w konkursach szkolnych oraz pozaszkolnych?
Zdarza mi się to bardzo żadko, ponieważ jestem zbyt leniwa, aby chciało mi się uczyć dodatkowego materiału.


10. Jaką tapetę masz w telefonie oraz dzwonek? :)
Na tapecie mam ustawione zdjęcie Louis'a, a na dzwonek "LWWY". ; DD


11. Jaka jest piosenka, której musisz słuchać codziennie?
Jest ich bardzo dużo, ale ostatnimi czasy jest to "Irresistible" od 1D.



A teraz blogi, które nominuję ja:
~ http://in-us-unconditional-love.blogspot.com/
~ http://our-unusual-story.blogspot.com/
~ http://you-can-count-on-me-lila.blogspot.com/
~ http://alexandlivia-onedirections.blogspot.com/
~ http://my-dream-your-love-our-happy.blogspot.com/
~ http://natsdirection.blogspot.com/
~ http://only--love--me.blogspot.com/
~ http://cause-i-can-love-you-more-than-this.blogspot.com/
~ http://i-hope-it-gives-you-hell.blogspot.com/
~ http://you-got-that-one-thing.blogspot.com/
~ http://xeverlastinglovex.blogspot.com/


Pytania do autorek blogów:
1. Jaka jest Wasza aktualnie ulubiona piosenka?
2. Co chciałbybyście dostać na gwiazdkę?
3. Jakie jest Wasze największe marzenie?
4. Jaki jest Wasz ulubiony kolor?
5. Jeżeli miałybyście możliwość wyprowadzenia się gdziekolwiek na świecie gdzie to by było?
6. Jaki jest Wasz idealny typ faceta?
7. Bez jakiej rzeczy nie umiałybyście przeżyć jednego dnia?
8. Jakie jest Wasz hobby?
9. Jesteście raczej optymistkami czy może pesymistkami?
10. Co skłoniło Was do pisania bloga?
11. Czy jesteście directionerkami?



Jeszcze raz chciałam podziękować za nominację mockingjay. Wbijajcie na jej bloga.!! Dziewczyna niesamowicie pisze. ; )
Czekam na Wasze komentarze pod ostatnim rozdziałem i do następnego. ♥♥

sobota, 17 listopada 2012

Rozdział 28.

Perspektywa Louis'a.
Postanowiłem, że wyjdę do fanów, bo nie mogę ich tak po prostu olewać, najpierw jednak chciałem wpaść do chłopaków zobaczyć co takiego robią. Zbliżając się do ich pokoju już dało się słyszeć głośne śmiechy. Bez pukania wszedłem do pomieszczenia i zaraz tego pożałowałem, ponieważ na mojej twarzy wylądowało małe ciastko z kremem. Przez chwilkę byłem nieco zdezorientowany, ale zaraz po tym wybuchłem donośnym śmiechem tak samo jak reszta.
 - Co tu się wyprawia? - Zapytałem ścierając słodką masę z twarzy.
 - To co widzisz. - Zaśmiał się Liam.
 - I beze mnie?
 - Tak jakoś wyszło. - Hazza wytknął język.
 - No niestety zamiast tego musiałem wysłuchiwać kazań Paul'a. - Westchnąłem.
 - Jeżeli to cię jakoś pocieszy to powiem ci, że każdy z nas już to przechodził. - Zayn pokrzepiająco poklepał mnie po ramieniu.
 - Taa.. tylko, że ja przerabiałem to najwięcej razy.
 - Każdemu się zdarza. - Li posłał mi uśmiech.
 - Tak, wiem. Dobra ja idę do fanów przed hotel. - Oznajmiłem chłopakom.
 - Poczekaj pójdę z tobą.! - Wyrwał się Harry.
 - Dobra.
 - Lou.! - Krzyknął Niall.
 - Co? - Zapytałem.
 - Radziłbym ci się najpierw umyć.
 - Racja, zapomniałem. - Uśmiechnąłem się sam do siebie i pomaszerowałem do łazienki chłopaków. Kiedy wyglądałem już normalnie razem z loczkiem poszliśmy w stronę wyjścia. W momencie kiedy fanki nas dostrzegły „rozlała” się fala krzyku co nie było zupełnie żadną nowością. Na mojej twarzy zagościł szeroki uśmiech widząc zadowolenie fanów. Razem z Hazzą podeszliśmy do dziewczyn i zaczęliśmy od rozdawania autografów po robienie sobie zdjęć oraz krótkie wymiany zdań. Oczywiście nie zabrakło pytań co takiego stało się Sam. Nie chciałem tłumaczyć się z mojego nieodpowiedzialnego czynu jednak Styles mnie ubiegł i wszystko wypaplał. Fanki zareagowały na historię śmiechem, ale życzyły również Sami szybkiego powrotu do zdrowia. Kiedy uszczęśliwiliśmy już directioreki pożegnaliśmy się z nimi i wróciliśmy do hotelu. Harry poszedł do swojego pokoju, a ja do swojego, ponieważ pomału musieliśmy szykować się do dalszej podróży. Wchodząc do apartamentu dostrzegłem śpiącą Sami zdecydowanie uśmiechającą się przez sen. Nie mogąc się powstrzymać zrobiłem jej zdjęcie i po chwili ustawiłem sobie na tapecie telefonu. Po cichu podszedłem bliżej łóżka i delikatnie położyłem się obok mojej dziewczyny przyglądając się jej jak najpiękniejszemu dziełu sztuki.
 - Nie gap się tak. - Usłyszałem zaspany głos Sam. 
 - Yyy.. Obudziłem cię? - Zapytałem zdziwiony faktem, że dziewczyna nie spała. 
 - Można tak powiedzieć, ale tylko drzemałam więc nic takiego się nie stało. - Powiedziała już otwierając oczy. 
 - To dobrze. - Uśmiechnąłem się do niej. 
 - Która godzina? - Zapytała po krótkiej ciszy. 
 - Trochę po 15.00.
 - Aha. - Blondynka delikatnie podniosła się na łokciach.
 - Jak tam noga? Nadal boli? - Spytałem troskliwie.
 - Już lepiej.
 - Przepraszam cię Sami. Wiem, że jestem skończonym idiotom i zachowuję się jak dzieciak. - Pogłaskałem ją czule po policzku.
 - Ale moim idiotom, jak to kiedyś sam powiedziałeś. - Uśmiechnęła się i przyciągnęła mnie do siebie składając dłuższy pocałunek na moich ustach.
 - A to za co? - Zapytałem kiedy oderwaliśmy się od siebie.
 - A za nic. - Wzdrygnęła ramionami.
 - Yhmmm.. Dobra ja pójdę spakować nasze rzeczy, bo niedługo będziemy musieli się zbierać. Obejrzyj sobie w tym czasie telewizję czy co tam chcesz. 
 - Wow, chyba częściej muszę sobie coś łamać. Zaśmiała się.
 - Lepiej nie. 
 - Oj spokojnie. Poczekaj pomogę ci. - Zaczęła nieudolnie schodzić z łóżka.
 - No przecież sam sobie dam radę. - Upierałem się przy swoim. 
 - Jakoś mi się nie wydaje, ale nie martw się kochanie. Ty będziesz wszystko pakował, a ja będę cię nadzorować. 
 - Dobra, jak chcesz. - Zgodziłem się i podszedłem do niej aby podać jej kule oraz pomóc wstać. 
Kiedy wszystko było już w miarę ogarnięte postanowiliśmy sprawdzić jak radzą sobie chłopacy. Tym razem dojście zajęło nam trochę dłużej niż zazwyczaj, ale poradziliśmy sobie bez większych problemów. Tak więc przekraczając próg pokoju chłopaków w oczy rzucił nam się dość dużych rozmiarów bałagan, ale w sumie to było oczywiste. Liam jednym ruchem zrzucił wszystkie rzeczy z kanapy tak aby Sam mogła usiąść. Pod nadzorem blondynki pakowanie poszło szybciej niż zwykle więc mieliśmy jeszcze około 2 godzin dla siebie. Wszyscy razem uzgodniliśmy, że pójdziemy do jakiejś kawiarenki lub restauracji niedaleko hotelu, a że nie mieliśmy ochoty na towarzystwo Paul'a i innych ochroniarzy musieliśmy jakoś niezauważalnie przemknąć przez hotel i jego okolicę. Tak więc w ruch poszły okulary przeciwsłoneczne, bluzy z kapturami i inne maskujące rzeczy. Ustaliliśmy, że ja i Sami wyjdziemy z hotelu jako pierwsi aby potem nie uciekać przed stadem fanek co było absolutnie nie możliwe w obecnym stanie Samanty. Harry i Niall mieli obadać teren abyśmy niezauważalnie opuścili budynek jednak stwierdzili, że na pewno nam się to nie uda gdyż mnóstwo fanek oczekuje nas przy wyjściu. Ale dla nas nie ma rzeczy niemożliwych więc lokaty z blondynem znaleźli tylne wyjście przez hotelową kuchnie co idealnie ułatwiło nam wyjście z sytuacji.




__________________________________________________
Witam Was po dość długiej przerwie.
Jak zwykle nie dodałam rozdziału na czas za co jestem na siebie zła. Wy na pewno też, za co Was wszystkich przepraszam. ♥
Szczerze mówiąc nie za bardzo jestem zadowolona z tego rozdziału... Wyszedł dość nudny.
Chciałam podziękować wszystkim komentującym za miłe słowa. ; )) Każdy komentarz sprawiam mi niewyobrażalną radość mimo, że prawie każdy jest taki sam. (tak chodzi mi o spamy).
Jeżeli macie jakiekolwiek pytania dotyczące bloga oraz mojego życia prywatnego zapraszam tutaj. --->ASK lub tutaj. ---> TT.
Pozdrawiam i do następnego. ♥




niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 27.

Kiedy wchodziliśmy do budynku szpitalnego Louis oczywiście niósł mnie na rękach. Przy samym wejściu jedna z pielęgniarek zaproponowała wózek inwalidzki, z którego skorzystaliśmy. Czułam się głupio jadąc tak przez korytarze więc spuściłam nisko głowę i czekałam kiedy ten koszmar się zakończy. Kiedy wjechaliśmy na dział chirurgiczny lekarz już na nas czekał i zaprosił do swojego gabinetu. Z pomocą Louis'a wdrapałam się na kozetkę, a on sam zasiadł na krześle dla pacjentów. 
 - A więc co takiego się stało? - Zaczął doktor. Już chciałam wszystko wyjaśniać, ale Lou mnie ubiegł.
 - Nie chcący potrąciłem Samantę wózkiem hotelowym kiedy ona biegła przez korytarz. - Louis dość mocno się zaczerwienił i sądząc po wyrazie jego twarzy chciał zapaść się pod ziemię. Lekarz odpuścił sobie jakikolwiek komentarz i podszedł do mnie by zrealizować diagnozę. 
 - Możesz nią poruszyć? - Zapytał.
 - Nie za bardzo, strasznie boli. - Skrzywiłam się. 
 - W takim razie musimy zrobić prześwietlenie. Zapraszam do pokoju obok. - Wskazał na drzwi, a Lou momentalnie poderwał się z miejsca i pomógł mi dojść do drugiego pomieszczenia. 
Jak się potem okazało kość była złamana. Niezadowolona zgodziłam się na założenie gipsu, który sięgał mi aż do kolana. Kiedy opuściliśmy gabinet lekarski znów zasiadłam na wózku i razem z Louis'em udaliśmy się do sektoru gdzie mogliśmy zakupić dla mnie kule. Wybrałam najzwyklejsze czarne i w końcu mogliśmy opuścić to piekielne miejsce.
W momencie kiedy tylko zatrzasnęliśmy za sobą drzwi samochodu zadzwonił telefon Lou. 
 - To Paul. - Trochę się skrzywił i odebrał. - Tak?... - Właśnie wyjeżdżamy spod szpitala... - Tak, szpitala... - Nie ważne potem ci opowiem jak przyjedziemy... - No dobra, nara. - Tommo odłożył telefon i odpalił samochód. Droga powrotna również nie była zbytnio entuzjastyczna. Louis przeprosił mnie kilka razy i tyle było po naszej rozmowie. Kiedy zajechaliśmy pod hotel fanki nadal tam czekały więc „ozdoba” na mojej nodze wywołała sensację. Mimo że miałam kule to Lou i tak musiał pomagać mi iść, bo samej nie wychodziło mi to najlepiej. 
Przekraczając próg naszego pokoju spostrzegliśmy pięć osób, które najprawdopodobniej oczekiwały naszego przyjścia. Paul widząc w jakim stanie jestem zrobił się aż czerwony ze złości jednak pozostali wręcz przeciwnie. Podbiegli do mnie jak wygłodniałe hieny pytając się czy mogą ulepszyć mi gips rysunkami. Szybko wybiłam im ten pomysł z głowy i kazałam dać mi spokój. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak się prześpię, ponieważ kostka nadal dawała mi się we znaki.


Perspektywa Louis'a.
W momencie kiedy tylko weszliśmy do pokoju Paul chciał porozmawiać ze mną na osobności co na pewno nie wróżyło niczego dobrego. Na 100% oberwie mi się za ten „mały” wybryk. Razem z Paul'em udaliśmy się do jego apartamentu aby odbyć niekoniecznie miłą rozmowę.
 - Usiądź. - Nakazał mi. Zrobiłem tak jak powiedział i czekałem aż zacznie mówić. - Powiedz mi Lou kiedy ty w końcu dorośniesz co? - Zaczął.
 - Taa.. super. Wiedziałem, że tak będzie. - Przemknęło mi przez myśli. - Jestem dorosły, a to co się stało to op prostu zwykły wypadek.
 - Wiem, że nie było to celowe, ale jeżeli nie szalałbyś z tym wózkiem jak rozwydrzony dzieciak nic takiego by się nie stało. - Kontynuował swój wywód. 
 - Tak wiem, sorrki. 
 - Ty nie masz mnie za co przepraszać, jak już to Sam, bo to jej wyrządziłeś krzywdę. Mi masz jedynie obiecać, że zanim cokolwiek zrobisz masz pomyśleć przed tym co najmniej dwa razy. 
 - Obiecuję. Następnym razem będę ostrożniejszy i nie będę robił niczego głupiego. - Wydukałem od niechcenia. 
 - Dobra, a jeżeli chodzi o Sam to myślę, że lepiej byłoby dla niej i dla nas jeżeli wróciłaby do domu. 
 - Co!? Nie ma mowy! - Stanowczo zaprzeczyłem. 
 - Pomyśl Lou też o jej dobrze. Takie ciągłe zmienianie miejsca i ciskanie się w tourbusie nie wyjdzie jej na dobre.
 - O to akurat nie musisz się martwić. Ja już się zatroszczę o jej dobro i dopilnuję by wyzdrowiała więc zostanie z nami czy tego chcesz czy nie. - Powiedziałem odrobinę zdenerwowany. 
 - Dobra jak chcesz. Ja tylko chciałem uświadomić ci kilka spraw. I jeszcze jedno.. za około 5 godzin będziemy wyjeżdżać więc jeżeli mógłbyś to wyjdź przed hotel do fanów, bo reszta już to zrobiła. 
 - Zrobię co będę mógł. - Powiedziałem i wyszedłem z jego pokoju. 




___________________________________________________
Witam. ; ** 
Sorrki, że znowu musieliście tyle czekać za nowym rozdziałem, ale cały czas mi jakoś wypadają różne sprawy...
Po pierwsze chciałam wam bardzo podziękować za ilość komentarzy. Nie spodziewałam się, że aż tak się poprawicie. Serdecznie dziękuję za każdy z osobna. ; ** Chociaż nie ukrywam, że brakuje mi tych długich komentarzy jakie zostawialiście na początku mojego opowiadania. Dobra już Wam tutaj nie marudzę. ; pp
No i po drugie dziękuję za liczbę wyświetleń. Nigdy bym nie pomyślała, że dobijecie aż tyle. 
Jakiekolwiek pytania kierujcie tutaj ask.fm 
No i oczywiście zapraszam na Twitter'a. 
Pozdrawiam i czekam na piękne komentarze. ♥♥
Bay.!!




wtorek, 23 października 2012

Rozdział 26.


Postanowiłam udać się do pokoju gdzie przebywali Louis, Liam oraz Zayn. Idąc przez korytarz zorientowałam się, że jestem w samej piżamie więc zaczęłam biec aby uniknąć jakichkolwiek gapiów. Niestety z moim szczęściem zza rogu wyłonił się wózek hotelowy, a zaraz za nim Louis. Z dużą siłą zderzyłam się z wózkiem prawie przez niego przelatując. Momentalnie poczułam niewyobrażalny ból w kostce, a łzy zaczęły cisnąć mi się do oczu. Spojrzałam w stronę Louis'a, który był totalnie zdezorientowany i chyba jeszcze nie do końca docierało do niego to co wydarzyło się przed paroma sekundami. Kiedy w końcu się otrząsnął podbiegł do mnie zdenerwowany.
 - Sami, skarbie nic ci nie jest? - Złapał mnie za rękę i uważnie mi się przyglądał.
 - Ty durniu, co ty kurwa robisz z tym pieprzonym wózkiem!? - Zaczęłam się na niego drzeć tak głośno ile tylko miałam siły.
 - Yyy.. no przepraszam, postanowiłem się trochę zabawić. Skąd miałem wiedzieć, że akurat będziesz tędy przechodzić? - Zaczął bezradnie drapać się po karku.
 - Zabawić powiadasz? Mogłeś mnie zabić!! - Kolejny raz na niego krzyknęłam.
 - Przepraszam, naprawdę nie chciałem. Nic ci nie jest?
 - Nie wiem, kostka strasznie mnie boli. - Popatrzyłam na wspomnianą wcześniej część ciała.
 - Pokaż. - Zaczął oglądać moją stopę i delikatnie dotykać.
 - Ała.!! Zostaw!!
 - Jest opuchnięta, trzeba by to sprawdzić. - Oznajmił.
 - Naprawdę?? Od kiedy ty taki spostrzegawczy jesteś? - Odpowiedziałam z sarkazmem. Louis wywrócił tylko oczyma.
 - Dasz radę iść?
 - Wątpię. - Zaczęłam się podnosić lecz nie wyszło mi to najlepiej gdyż od razu opadłam z powrotem na ziemię pod wpływem bólu.
 - Dobra, chodź. - Lou pomału wziął mnie na ręce.
 - Tylko ostrożnie. - Ostrzegłam go.
 - Jasne. - Uśmiechnął się nieśmiale i zaczął iść w stronę naszego pokoju. Wszystko byłoby w miarę do zniesienia gdyby nie to, że kiedy wchodziliśmy w zakręt Louis nie wyrobił i w efekcie tego przywaliłam nogami o ścianę.
 - Co ty kurwa robisz?!! Mógłbyś chociaż raz uważać?!
 - Sorrki. - Wydusił tylko z niewinną minką, a ja przywaliłam mu porządnie w łeb.
 - Ała. Za co to?
 - Za wszystko. - Powiedziałam przez zaciśnięte zęby.
 - Przepraszam kochanie.
 - Powtarzasz się. - Powiedziałam to bez jakichkolwiek emocji.
 - Tak wiem. Dobra ja może już w ogóle nie będę się odzywać.
 - Byłoby miło. - I tak w zupełnej ciszy dotarliśmy do naszego pokoju gdzie był Harry oraz Niall, którzy wykonywali jakiś dziki taniec na naszym łóżku.
 - Złazić w tej chwili!! - Tomlinson wydarł się na nich, a oni posłusznie wykonali to co im nakazał. Tommo ułożył mnie na łóżku i usiadł obok.
 - Co się stało? - Pytali nieogarnięci.
 - Pozwólcie, że wszystko wam wyjaśnię. - Zaczęłam. - Otóż obecny tutaj mój chłopak Louis Tomlinson wjechał we mnie wózkiem hotelowym kiedy biegłam przez korytarz. - Harry i Niall popatrzyli na siebie, potem na mnie, a na koniec na Louis'a i prawie w tym samym czasie wybuchli śmiechem.
 - Co was tak śmieszy cwele?!! - Krzyknęłam na nich, a oni dalej śmiali się w najlepsze.
 - Czy wy jesteście nienormalni? Sami prawdopodobnie stało się coś z nogą, a was to śmieszy.!? - Tym razem Lou się na nich wydzierał.
 - No sorry, ale kto mądry wjeżdża w swoją dziewczynę wózkiem? - Wydusił przez śmiech Horan.
 - Halo, jak by ktoś nie zauważył ja tu umieram. - Pomachałam im ręką przed twarzami.
 - Dobra, chodź. Jedziemy do szpitala. - Lou zwrócił się do mnie.
 - O nie, z tobą na pewno nigdzie nie jadę. - Zaprotestowałam.
 - Sam proszę cię. Przestań się wygłupiać.
 - Ja po prostu chcę żyć, a w twojej obecności raczej jest to trudne. Niall zawieziesz mnie? - Poprosiłam utlenionego.
 - Jak chcesz. - Wzruszył ramionami.
 - O nie, nie ma mowy. Jedziesz ze mną czy tego chcesz czy nie. - Louis wyraźnie wściekły podszedł do mnie i siłą wziął mnie na ręce.
 - Puść mnie!! - Zaczęłam się wyrywać, ale Tomlinson w efekcie tego przerzucił mnie przez ramię co uniemożliwiło mi większość ruchów. - Co ty kurwa robisz?!! Postaw mnie w tej chwili na ziemię! - Tym razem zaczęłam obkładać go pięściami po plecach jednak szatyn wszystko ignorował co jeszcze bardziej mnie denerwowało. Bez słowa szedł do winy więc postanowiłam sobie odpuścić i zwisałam tak niczym Fiona na ramieniu mojego „ogra”. Kiedy byliśmy już w windzie Louis postawił mnie na ziemię. Spojrzałam na niego, a on bez celu gapił się przed siebie z kamienną twarzą co mogło oznaczać tylko i wyłącznie, że się obraził. Aby utwierdzić moje zdanie głośno westchnęłam co również przeleciało mu mimo uszu... W momencie kiedy dojechaliśmy na parter Lou znów wziął mnie na ręce i kierował się w stronę samochodu. Oczywiście przed hotelem było kilka fanek tym razem ku mojemu niezadowoleniu, ponieważ w ostatnim momencie zorientowałam się, że mam na sobie tylko piżamę, a po drugie Louis niósł mnie na rękach co też dziwnie wyglądało. Tommo ułożył mnie na tylnych siedzeniach i ruszył swoim Land Roverem. Przez drogę nie zamówiliśmy ani słowa przez co atmosfera była jeszcze bardziej napięta. W momencie kiedy ból w kostce stawał się coraz silniejszy poprosiłam go aby troszkę przyśpieszył. Zrobił jak poprosiłam więc na miejscu byliśmy po około 10 minutach.



____________________________________________
Cześć kochani. ; **
Przepraszam, że rozdział dopiero teraz, ale komp mi trochę szwankuje.. -.- i jeszcze ciocia z Anglii przyjechała więc wiecie.. czasu nie było. 
Rozdział troszkę dłuższy aby wynagrodzić wam tą nieobecność. ;  D
Mam nadzieję, że się Wam spodobał. Jak zwykle troszkę namieszałam.
Opinie zostawiajcie w kom.
Love you all.! ♥♥♥

sobota, 6 października 2012

Rozdział 25.


Ze snu wyrwało mnie delikatne głaskanie po dłoni, uśmiechnęłam się pod nosem i ostrożnie poruszyłam ręką.
 - Hej Loui.. - Powiedziałam jeszcze z przymkniętymi powiekami. - Wiesz co chciałam cię przeprosić za wczoraj. Nie powinnam tak ostro zareagować, jeżeli tylko chcesz możemy to nadrobić dzisiejszej nocy.
 - Na pewno skorzystam kocie. - W odpowiedzi usłyszałam głos.......... Hazzy?? Momentalnie otwarłam oczy i poderwałam się z miejsca. - Styles, głupku jeden. Spierdalaj stąd w tej chwili.! - Zaczęłam bić go poduszką.
 - Nie denerwuj się tak. Zachowaj lepiej siły na dzisiejszą noc. O której mam przyjść? - Zaczął się głupkowato pytać.
 - Przestań się wydurniać. Gdzie jest Louis? - Zapytałam rozglądając się po pokoju.
 - Razem z chłopakami u nas. - Wyjaśnił.
 - To co ty tu robisz? - Uniosłam podejrzliwie brew.
 - Lou był ciekawy czy jeszcze śpisz więc przyszedłem to sprawdzić, a że mi się nudziło to postanowiłem cię obudzić. - Uśmiechnął się.
 - Yhmmm.... - Z powrotem opadłam na łóżko.
 - A tak ogólnie to o co chodziło z tym przepraszaniem? - Wypalił po krótkiej chwili.
 - O nic, wczoraj troszkę się pokłóciliśmy.
 - O co? - Dopytywał dalej.
 - Nie ważne. - Nie miałam chęci ze wszystkiego mu się tłumaczyć.
 - No powiedz, no.!
 - A co ty się tak interesujesz? Lepiej zajmij się swoimi sprawami.
 - Ale jesteś. Pytam tak po prostu z ciekawości, ale jak nie chcesz mówić to nie. - Zaczął podnosić się z łóżka z nie za bardzo zadowoloną miną, ale w ostateczność chwyciłam go za nadgarstek nakazując ponownie usiąść.
 - No już dobra.. Pokłóciliśmy się o Zayn'a.
 - Zayn'a? - Zapytał zdziwiony.
 - No może nie do końca o Zayn'a. Bardziej o to, że nie chciałam z nim uprawiać sex'u. - Dodałam trochę zawstydzona.
 - Z Zayn'em? - Jeszcze szerzej otworzył swoje zielone oczy.
 - No chory.? Z Louis'em.
 - Aaa.. No to trzeba było tak od razu. Powiem ci tylko, że musicie być na serio pieprznięci żeby kłócić się o takie rzeczy. - Oznajmił to z totalną powagą.
 - A ty to niby nie jesteś pieprznięty.? - Zapytałam z kpiną.
 - No może trochę, ale na pewno nie będę się kłócił z moją dziewczyną o to, że nie chce uprawiać ze mną sex'u.
 - No tego to bym raczej nie powiedziała.
 - Niby czemu?
 - Z twoim niewyżyciem? Byś ją zamęczył na śmierć. No chyba, że umawiałbyś się z prostytutką.
 - No pięknie mnie oceniasz. Jednak to co mówił Liam zanim jeszcze cię poznaliśmy sprawdza się ostatnio coraz częściej.
 - A co takiego niby mówił? - Zapytałam.
 - Już od samego początku Li ostrzegał nas, że jesteś chamska. - Powiedział z obojętnością.
 - Wcale nie jestem chamska tylko po prostu szczera.
 - Tylko, że przyjacielowi nie mówi się takich rzeczy.
 - Oj tam, ja się z tobą tylko tak droczę. Przecież doskonale wiesz jak bardzo cię kocham. - Poczochrałam jego lokatą czuprynkę.
 - Tak bardzo jak Louis'a? - Szeroko się uśmiechnął ukazując przy tym swoje dołeczki.
 - I czego byś jeszcze chciał.
 - No nie wiem.. Może spędzić z tobą tą noc, o której dzisiaj wspomniałaś? - Śmiesznie poruszał brwiami.
 - Pomarz sobie.
 - Jednak naprawdę jesteś chamska. - Stwierdził.
 - Nie prawda. - Krzyknęłam w jego stronę.
 - Prawda.
 - A właśnie, że nie.!!
 - A właśnie, że tak.! - Zaczęliśmy się przekrzykiwać.
 - Nie.!
 - Tak.!
 - Nie, nie, nie, nie...!!!!!!!
 - Taaaaaaaak.!
 - A ja lubię placki.! - Jak na rozkaz obróciliśmy głowy w stronę drzwi gdzie stał zadowolony Horan.
 - Co? - Zapytaliśmy równocześnie z loczkiem.
 - No placki lubię. Nie wiedziałem o co się kłócicie więc tak sobie powiedziałem. - Głupio się wyszczerzył.
 - Aha.. Dziwny jesteś. - Oznajmiłam.
 - A ty chamska. - Odpowiedział mi na to.
 - I kolejny? Jesteście naprawdę bezczelni. - Założył ręce na klatce piersiowej.
 - A ty chamska. - Hazza kolejny raz się odezwał.
 - Walcie się. - Obydwoje oberwali poduszką, a ja stwierdziłam, że pójdę zobaczyć co u reszty.





______________________________________________
Siemka. ; **
Wiem, że rozdział miał być wczoraj, ale nie za bardzo miałam czas. Mam nadzieję, że wybaczycie.
Rozdzialik trochę dłuższy niż poprzedni. ;  )
Mam nadzieję, że wszystkim się podoba.
Jeżeli macie pytania zapraszam na aska. No i oczywiście wbijajcie na mojego twitter'a. Jestem tam cały czas do waszej dyspozycji. ; )
Serdecznie pozdrawiam i do następnego. ; **