niedziela, 4 listopada 2012

Rozdział 27.

Kiedy wchodziliśmy do budynku szpitalnego Louis oczywiście niósł mnie na rękach. Przy samym wejściu jedna z pielęgniarek zaproponowała wózek inwalidzki, z którego skorzystaliśmy. Czułam się głupio jadąc tak przez korytarze więc spuściłam nisko głowę i czekałam kiedy ten koszmar się zakończy. Kiedy wjechaliśmy na dział chirurgiczny lekarz już na nas czekał i zaprosił do swojego gabinetu. Z pomocą Louis'a wdrapałam się na kozetkę, a on sam zasiadł na krześle dla pacjentów. 
 - A więc co takiego się stało? - Zaczął doktor. Już chciałam wszystko wyjaśniać, ale Lou mnie ubiegł.
 - Nie chcący potrąciłem Samantę wózkiem hotelowym kiedy ona biegła przez korytarz. - Louis dość mocno się zaczerwienił i sądząc po wyrazie jego twarzy chciał zapaść się pod ziemię. Lekarz odpuścił sobie jakikolwiek komentarz i podszedł do mnie by zrealizować diagnozę. 
 - Możesz nią poruszyć? - Zapytał.
 - Nie za bardzo, strasznie boli. - Skrzywiłam się. 
 - W takim razie musimy zrobić prześwietlenie. Zapraszam do pokoju obok. - Wskazał na drzwi, a Lou momentalnie poderwał się z miejsca i pomógł mi dojść do drugiego pomieszczenia. 
Jak się potem okazało kość była złamana. Niezadowolona zgodziłam się na założenie gipsu, który sięgał mi aż do kolana. Kiedy opuściliśmy gabinet lekarski znów zasiadłam na wózku i razem z Louis'em udaliśmy się do sektoru gdzie mogliśmy zakupić dla mnie kule. Wybrałam najzwyklejsze czarne i w końcu mogliśmy opuścić to piekielne miejsce.
W momencie kiedy tylko zatrzasnęliśmy za sobą drzwi samochodu zadzwonił telefon Lou. 
 - To Paul. - Trochę się skrzywił i odebrał. - Tak?... - Właśnie wyjeżdżamy spod szpitala... - Tak, szpitala... - Nie ważne potem ci opowiem jak przyjedziemy... - No dobra, nara. - Tommo odłożył telefon i odpalił samochód. Droga powrotna również nie była zbytnio entuzjastyczna. Louis przeprosił mnie kilka razy i tyle było po naszej rozmowie. Kiedy zajechaliśmy pod hotel fanki nadal tam czekały więc „ozdoba” na mojej nodze wywołała sensację. Mimo że miałam kule to Lou i tak musiał pomagać mi iść, bo samej nie wychodziło mi to najlepiej. 
Przekraczając próg naszego pokoju spostrzegliśmy pięć osób, które najprawdopodobniej oczekiwały naszego przyjścia. Paul widząc w jakim stanie jestem zrobił się aż czerwony ze złości jednak pozostali wręcz przeciwnie. Podbiegli do mnie jak wygłodniałe hieny pytając się czy mogą ulepszyć mi gips rysunkami. Szybko wybiłam im ten pomysł z głowy i kazałam dać mi spokój. Stwierdziłam, że najlepiej będzie jak się prześpię, ponieważ kostka nadal dawała mi się we znaki.


Perspektywa Louis'a.
W momencie kiedy tylko weszliśmy do pokoju Paul chciał porozmawiać ze mną na osobności co na pewno nie wróżyło niczego dobrego. Na 100% oberwie mi się za ten „mały” wybryk. Razem z Paul'em udaliśmy się do jego apartamentu aby odbyć niekoniecznie miłą rozmowę.
 - Usiądź. - Nakazał mi. Zrobiłem tak jak powiedział i czekałem aż zacznie mówić. - Powiedz mi Lou kiedy ty w końcu dorośniesz co? - Zaczął.
 - Taa.. super. Wiedziałem, że tak będzie. - Przemknęło mi przez myśli. - Jestem dorosły, a to co się stało to op prostu zwykły wypadek.
 - Wiem, że nie było to celowe, ale jeżeli nie szalałbyś z tym wózkiem jak rozwydrzony dzieciak nic takiego by się nie stało. - Kontynuował swój wywód. 
 - Tak wiem, sorrki. 
 - Ty nie masz mnie za co przepraszać, jak już to Sam, bo to jej wyrządziłeś krzywdę. Mi masz jedynie obiecać, że zanim cokolwiek zrobisz masz pomyśleć przed tym co najmniej dwa razy. 
 - Obiecuję. Następnym razem będę ostrożniejszy i nie będę robił niczego głupiego. - Wydukałem od niechcenia. 
 - Dobra, a jeżeli chodzi o Sam to myślę, że lepiej byłoby dla niej i dla nas jeżeli wróciłaby do domu. 
 - Co!? Nie ma mowy! - Stanowczo zaprzeczyłem. 
 - Pomyśl Lou też o jej dobrze. Takie ciągłe zmienianie miejsca i ciskanie się w tourbusie nie wyjdzie jej na dobre.
 - O to akurat nie musisz się martwić. Ja już się zatroszczę o jej dobro i dopilnuję by wyzdrowiała więc zostanie z nami czy tego chcesz czy nie. - Powiedziałem odrobinę zdenerwowany. 
 - Dobra jak chcesz. Ja tylko chciałem uświadomić ci kilka spraw. I jeszcze jedno.. za około 5 godzin będziemy wyjeżdżać więc jeżeli mógłbyś to wyjdź przed hotel do fanów, bo reszta już to zrobiła. 
 - Zrobię co będę mógł. - Powiedziałem i wyszedłem z jego pokoju. 




___________________________________________________
Witam. ; ** 
Sorrki, że znowu musieliście tyle czekać za nowym rozdziałem, ale cały czas mi jakoś wypadają różne sprawy...
Po pierwsze chciałam wam bardzo podziękować za ilość komentarzy. Nie spodziewałam się, że aż tak się poprawicie. Serdecznie dziękuję za każdy z osobna. ; ** Chociaż nie ukrywam, że brakuje mi tych długich komentarzy jakie zostawialiście na początku mojego opowiadania. Dobra już Wam tutaj nie marudzę. ; pp
No i po drugie dziękuję za liczbę wyświetleń. Nigdy bym nie pomyślała, że dobijecie aż tyle. 
Jakiekolwiek pytania kierujcie tutaj ask.fm 
No i oczywiście zapraszam na Twitter'a. 
Pozdrawiam i czekam na piękne komentarze. ♥♥
Bay.!!




11 komentarzy:

  1. Omgfhasgidasd, super, super, genialny. Haha ta akcja w szpitalu:- Nie chcący potrąciłem Samantę wózkiem hotelowym kiedy ona biegła przez korytarz. - Louis dość mocno się zaczerwienił i sądząc po wyrazie jego twarzy chciał zapaść się pod ziemię."
    haha bk bk bk, i nie sądze, żeby Lou wydoroślałi przestał robić głupie rzeczy xD Czekam na nexta, dawaj szybkoo :)

    OdpowiedzUsuń
  2. słońce o jst Boskie!1 POtrafsz pisać i to naprawdę dobrze!! Nie dawno znalazłam twojego bloga (wcześniej miałam, ale dysk zresetowali) I przeczytałam to od początku. Zazdroszczę ci takiego....pomyślunku. Szkoda, że nie można ich częściej czytać.
    Teraz jest fajny moment. Louis powinien zmądrzeć (chociaż każdy wie, że to niiigdy nie nastąpi, chyba, jak będzie stary). Jeszcze raz powiem, że to jest boskie!! CZEKAM NA NASTĘPNE!!

    ASIULEK

    PS. MOŻNA SIĘ ZAREKLAMOWAĆ???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. reklamować można, można. ; )))
      i dzięki za kom. ♥♥

      Usuń
    2. Za ko,entarz nie ma co dziękować, bo to prawda!
      Zapraszam do sb
      nigdyniemowzwsze.blogspot.com
      anita-jenifer-story-1d.blogspot.com

      Usuń
  3. Z każdym rozdziałem bardziej się wkręcam, masz talent :D
    Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału tak szybko się je czyta ^^

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze? UWIELBIAM TO OPOWIADANIE... Lecz czasami wkurza mnie egoistyczne zachowanie Samanty. :) Lubię się wkręcać w opowiadania, a jeżeli są naprawdę dobre, to jaram się nimi i nie mogę spać. :D W tym przypadku właśnie tak jest. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. O mój Boże ! Kocham to opowiadanie , ciekawe czy jedna Sam wróci do domu i jak oni będą spać na jednym takim małym łóżku skoro ma złamaną nogę . Nie mogę sie doczekać nn :)

    http://lovesandfriend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. zajebiste jest! czekam na kolejny rodział!

    OdpowiedzUsuń
  7. jfldhfhsdlfjhsdjlfhlsdfhjlwd kocham ! *_______*

    OdpowiedzUsuń