wtorek, 14 sierpnia 2012

Rozdział 21.


Perspektywa Harrego.
Do Dover mieliśmy jeszcze około godziny, a mi jak zwykle się nudziło więc postanowiłem się trochę powygłupiać.
 - Co powiecie na to aby przeszukać walizkę Paul'a? - Zaproponowałem reszcie.
 - Jak dla mnie spoko. - Zgodził się Louis.
 - Ja się w to nie mieszam. - Ogłosiła Sam.
 - Ja też. - Dołączył się Liam.
 - Oj wiecznie nudni Payne'owie. Co wam szkodzi?
 - Nic, ale Paul nie byłby zadowolony gdyby się dowiedział, że ktoś grzebał mu w bagażu. - Odpowiedział Liam.
 - Przecież się nie dowie, a ty Niall? Wchodzisz w to?
 - Dobra, ale jak by co to wszystko idzie na ciebie.
 - Eeee... tam, dobra chodźcie. - Zwróciłem się do Lou i blondasa.
Podeszliśmy do walizki i zaczęliśmy przeglądać rzeczy znajdujące się w niej. Były tam ciuchy, jakieś kosmetyki, ładowarka do telefonu, jego zdjęcie z żoną i dziećmi i nic poza tym.
 - Czy ten człowiek naprawdę jest taki nudny i nie ma żadnych nieprzyzwoitych rzeczy? - Powiedziałem zrezygnowany.
 - Poszukajmy jeszcze w tych skrytkach. - Powiedział Lou i zaczął rozpinać małe kieszonki po bokach walizki.
 - Wow, nie wierzę na jednego kondoma.!! - Boo uniósł małe opakowanie ku niebu.
 - I to przeterminowanego. - Dodałem spoglądając na datę ważności.
 - Lepiej weź to wyrzuć. - Niall jak zwykle cieszył mordę.
 - Ok. - Wyrwałem Tomlinson'owi prezerwatywę i wyrzuciłem do kosza.
 - Teraz to lepiej spakujmy tak jak było żeby Paul niczego się nie domyślił. - Upomniał Lou.
 - Dobra pośpieszmy się. - Podszedłem do chłopaków i zaczęliśmy wszystko wkładać do walizki tak jak było przedtem. - No to co teraz robimy, bo nadal mi się nudzi. - Powiedziałem opadając na kanapę.
 - Wejdź na neta i podpisuj fanom. - Sam podsunęła pomysł.
 - W sumie to masz rację, ponadrabiam zaległości.- Uśmiechnąłem się na samą myśl o wszystkich miłych słowach skierowanych w moim kierunku. Postanowiłem wejść na Twitter'a i podpisywać fanom tak jak zaproponowała mi Sam.

Perspektywa Samanty.
Razem z Louis'em położyliśmy się na łóżku i wtuliliśmy w siebie. Postanowiłam poruszyć jeszcze temat studiów aby mieć pewność, że Louis nie ma nic przeciwko.
 - Lou.., jesteś nadal na mnie zły za te studia? - Zapytałam niewinnie spoglądając na mój skarb.
 - Jak tak bardzo chcesz na nie iść to droga wolna tylko wiedz, że ja będę umierał z tęsknoty za tobą.
 - Och Louie obiecuję, że ten miesiąc minie szybko i wrócę za nim się obejrzysz. - Wtuliłam się w niego mocniej i „skradłam” szybkiego buziaka.
 - Oj chodź ty mój studenciku. - Zwrócił się w moim kierunku i wpił w moje usta. Kiedy nasze języki razem „tańczyły” Louis zaczął wkładać ręce pod moją bluzkę lecz nie przeszkadzało mi to. Po chwili poczułam, że łóżko nad nami się ugina, dopiero po chwili przypomniałam sobie, że Zayn śpi, a może raczej spał. Momentalnie odkleiłam się od Tommo kiedy zauważyłam, że Malik schodzi po drabince. Posłałam mulatowi tylko ciepły uśmiech co odwzajemnił lecz czułam, że nie był on do końca szczery.
 - Dlaczego przerwałaś? - Louis spytał kiedy Zayn zniknął z naszego pola widzenia.
 - Bo dziwnie się czuję w takich sytuacjach. Zrozum Lou, jeszcze muszę się z tym wszystkim oswoić. - Wytłumaczyłam mu.
 - Jasne, rozumiem. - Posłał mi słodki uśmiech i przeturlał mnie tak, że wylądowałam na jego torsie.
 - Wariat. - Skomentowałam.
 - I za to mnie kochasz. - Pokazał rząd swoich białych zębów i kolejny raz czule pocałował.
 - Ej gołąbeczki, oglądacie z nami film? - Przerwał nam Liam.
 - A co dokładnie? - Spytał Louis.
 - Dokładnie nie wiem, ale wspominali o jakimś dramacie czy coś...
 - Dobra, może być. Idziemy Sami. - Zeszłam z Louis'a i razem poszliśmy do reszty.
Nasz seans nie trwał zbyt długo, gdyż po pewnym czasie bus stanął.
 - Przerwa na żarełko.!! - Wydarł się Niall i już leciał do wyjścia kiedy nagle w drzwiach stanął Paul.
 - Robimy mały postój, macie pół godziny na wasze potrzeby. O ustalonym czasie wszyscy mają być w busie. - Ogłosił swoją przemowę, a naszego Horan'ka już nie było.
 - Idziemy na jakiś obiadek kotku? - Zaproponował Louis.
 - Jasne. - Chwyciłam torebkę i wyszliśmy z naszego tymczasowego domu.
Znajdowaliśmy się na jakiejś stacji paliw gdzie świeciło pustkami. Pomyślałam, że to dobrze z jednej strony, bo fanki nie będą nam niepotrzebnie zawracać głowy. Razem z Tommo stwierdziliśmy, że nie ma sensu szukać jakiejkolwiek restauracji czy baru więc udaliśmy się do sklepu przy stacji w którym na całe szczęście były hot dogi. Zamówiliśmy sobie po jednym i wróciliśmy do busa. Jeszcze nikogo w nim nie było więc rozłożyliśmy się na całej kanapie.
 - A co byś powiedziała na jakieś wakacje? - Zapytał Lou.
 - Niby kiedy skoro teraz jesteśmy w trasie, a potem moje studia.
 - W międzyczasie naszej trasy będziemy mieć dwutygodniową przerwę więc wtedy moglibyśmy się gdzieś wybrać tylko we dwoje.
 - Hmm.. kusząca propozycja jak dla mnie spoko. - Zgodziłam się.
 - To gdzie byś chciała pojechać?
 - Dla mnie wszystko jedno, decyzja należy do ciebie.
 - Ok, w takim razie będzie niespodzianka. - Uśmiechnął się i zaczął mnie łaskotać.
 - No weź się Louis, daj mi spokój. - Zaczęłam go odpychać i wierzgać nogami.
 - Nie, wygilgotam cię na śmierć. - Unieruchomił mnie siadając na mnie okrakiem i wtedy zaczął jeszcze bardziej łaskotać.
 - No Louis no, bo się obrażę. - Wydusiłam przez śmiech.
 - Trudno. - Nie zaprzestawał swoich czynów.
Musiałam coś wymyślić aby mój brzuch zaraz nie wybuchł z bólu od śmiania się. Jedyne co przyszło mi przez głowę to rozkojarzenie go poprzez pocałunek. Wyrwałam szybko moje ręce z jego uścisku i przyciągnęłam jego głowę do mojej. Kiedy zaczęłam go łapczywie całować zobaczyłam zaskoczenie na jego twarzy lecz po chwili zamieniło się w zadowolenie. Louie również przyłączył się do tego pocałunku co przerodziło się w coś bardzo gorącego. Już po chwili Boo macał moje piersi pod bluzką i nawet nie zorientowałam się kiedy ją ze mnie ściągnął. Oboje byliśmy na siebie strasznie napaleni i wszystko byłoby pięknie gdyby ktoś nam nie przeszkodził, a mianowicie tym kimś był Paul.
 - Louis żadnego sexu w busie chyba o tym rozmawialiśmy!! - Krzyknął w naszą stronę.
 - Sorrki. - Lou spojrzał na niego potulnie, a ja szybkim ruchem założyłam bluzkę.
Zrobiło mi się trochę głupio więc zmyłam się do łazienki. Skorzystałam z toalety i wróciłam do „salonu” gdzie byli już wszyscy oprócz Niall'a. Louis'owi chyba dostało się od Paul'a, bo miał skwaszoną minę.
Wszyscy czekali na Horan'a abyśmy mogli ruszyć dalej, ale nie było po nim śladu. Paul zaczął się już trochę denerwować i stwierdził, że jeżeli blondas nie zjawi się za 5 min. to jedziemy bez niego. Na całe szczęście Niall'a zdąrzył przed czasem. Tak jak się spodziewałam przyszedł obładowany siatkami.
 - Sorrka za spóźnienie, ale mieli tu takie pyszne hot dogi i nie nadążyli z zamówieniem dla mnie. - Uniósł torbę w górę ukazując nam ile zamówił.
 - Dobra jedziemy i grzecznie tu...... Louis. - Dodał, a ja zaczęłam się śmiać pod nosem. - Do ciebie to również było skierowane Sam. - Od razu zamilkłam.
 - Jasne będziemy grzeczni. - Upewnił go Lou i poszedł do kuchni, a ja zaraz za nim.
 - Daj gryza. - Poprosiłam Louis'a, który właśnie zajadał się marchewką.
 - Chyba sobie kpisz.
 - Że co proszę?
 - No, bo to jest moja marchewka. - Zaczął marudzić.
 - Już zapomniałeś jak dzisiaj rano obiecywałeś, że zrobisz wszystko co będę chciała?
 - No, ale marchewki to wyjątek.
 - W takim razie foch. - Obróciłam się do niego plecami.
 - Dobra masz. - Dodał od niechcenia. Z uśmiechem na twarzy skierowałam się do niego twarzą i wzięłam kęsa jego ulubionego warzywa.
 - No i teraz jestem zadowolona. - Uśmiechnęłam się do niego.
 - A ja nie. - Wytknął mi język.
 - Jesteś okropny.
 - Wiem. - Pocałował mnie w usta.
Resztę drogi spędziliśmy na obijaniu się. Filmy, gadanie, wygłupy, chłopcy jeszcze trochę pośpiewali i tak jakoś zleciało nam to kilkadziesiąt minut.
Będąc na miejscu nawet nie mieliśmy siły aby rozejrzeć się po mieście, wszyscy ogłosili, że kładą się spać. Dlatego, że jestem dziewczyną udało mi się wywalczyć pierwsze miejsce w kolejce pod prysznic. Oczywiście nie obyło się bez kłótni Louis'a, że on może się kąpać ze mną i wtedy byłoby szybciej, ale Paul kategorycznie mu tego zabronił. Tak więc wzięłam szybki prysznic i położyłam się w łóżku oczekując Lou. Przyszedł zaraz po Niall'u, ponieważ udało mu się wepchnąć przed Liam'a. Zrobiłam mu miejsce i wtuliłam w niego.
 - Dobranoc, śpij dobrze. - Pocałował mnie w czoło, ja tylko uśmiechnęłam się i zamknęłam oczy.
Ta noc nie należała do najwygodniejszych. Tommo bez przerwy się wiercił i zabierał mi kołdrę. Uroki spania w tourbusie... Rano kiedy się obudziłam spostrzegłam, że obok mnie nie ma Louis'a, trochę mnie to zdziwiło, bo to on zazwyczaj spał dłużej. Jednak szybko go znalazłam – leżał „plackiem” na ziemi i spał. Zaśmiałam się pod nosem, przykryłam go pościelą i poszłam się ubrać do łazienki. Kiedy zabrałam się za prostowanie włosów usłyszałam głośny krzyk, który należał do Louis'a. Byłam ciekawa co takiego mogło się stać więc pobiegłam to sprawdzić. Na Tomlinson'ie leżał Niall z przestraszoną miną.
 - Co ty robisz na tej ziemi? - Zapytał Horan.
 - Leżę, nie widzisz? - Odpowiedział mu zdenerwowany.
 - Tak się składa, że nie widziałem.
 - To trzeba było patrzeć gdzie się skacze.
 - Trzeba było nie leżeć na podłodze. - Zaczęli się kłócić.
 - Uspokójcie się już. - Upomniałam ich. Niall wstał z przyjaciela i podał mu rękę aby pomóc mu się podnieść.
Niedługo po tym całym incydencie reszta zespołu wraz z Paul'em dołączyła do naszego małego śniadania.
Około godzinę później przyszedł ochroniarz chłopaków Andy, ponieważ chcieliśmy iść na miasto, a bez jego obecności niestety nie było to możliwe. Postanowiliśmy poszwendać się po sklepach i przy okazji wpaść na obiad więc spacerkiem ruszyliśmy do pobliskiej galerii. Widząc miny dziewczyn kiedy zobaczyły całe 1D spacerujące po mieście zaczęłam się śmiać. Większość z nich prawie mdlała, inne piszczały, a jeszcze inne płakały. Oczywiście nie obyło się bez strzelania fotek i rozdawania autografów, ale już nie sprawiało mi to takiego kłopotu jak kiedyś.
Będąc w centrum handlowym zaczęliśmy po kolei odwiedzać sklepy z odzieżą i dodatkami. Jak to ja oczywiście wyszłam obładowana torbami, ale nie byłam sama gdyż Louie podobnie jak ja ma zamiłowanie do zakupów. Wszyscy zadowoleni z zakupu nowych rzeczy poszliśmy na obiad nigdzie indziej jak do Nando's, które wyczaił Horan. Zjedliśmy w dość szybkim tempie, ponieważ koncert był jeszcze dzisiaj o 18.00, a chłopcy musieli przećwiczyć większość piosenek oraz choreografię. Z powrotem wróciliśmy taxówkami, kiedy zajechaliśmy była już 15.00 więc musieliśmy pomału zwijać się na halę, na której miał się odbyć pierwszy koncert tej trasy.
Przebrałam się w to, podkręciłam delikatnie włosy oraz zrobiłam odrobinę mocniejszy makijaż, chłopcy natomiast jechali w tym co mieli na sobie, gdyż przebierali się dopiero przed rozpoczęciem koncertu.
Wszyscy wpakowali się do naszego mini busa i byliśmy gotowi aby jechać na halę.





____________________________________________________
Przepraszam, przepraszam, przepraszam. Wiem, że rozdział powinien być już dawno, ale:
~ Kiedy przyjechałam z kolonii na drugi dzień od razu jechałam do Gdańska na kolejny tydzień. Sama nawet o tym nie wiedziałam, bo rodzice zupełnie mi nic nie powiedzieli.
~ Nie chciałam też pisać na szybko rozdziału, bo nie chciałam robić niczego na odpieprz. 
~ Rozdział planowałam dodać wczoraj ze względu na to, że były moje urodziny, ale razem z przyjaciółkami poszłyśmy na miasto świętować i niestety nie udało mi się to. ; [[

Jeżeli chodzi o rozdział to nie jestem z niego zadowolona. ; (( Jest nudny jak flaki z olejem i do tego niedopracowany. Ostatnimi czasy wg. trudno mi cokolwiek napisać i wychodzą przez to takie głupoty jak ten rozdział za co tak strasznie was przepraszam. 


Kolejny rozdział postaram się dodać w mniejszym odstępie czasu, a puki co to chciałam wam polecić blogi Nusi. ; ** <klik> <klik> oraz Bujki, której opowiadanie jest najlepsze jakie w życiu czytałam, naprawdę serdecznie polecam. <klik>

p.s. Jak widzicie zmieniłam wystrój bloga, jak się podoba??

Kocham was i przepraszam jeżeli się na mnie zawiedliście. ; ** 

środa, 25 lipca 2012

Rozdział 20.


Wiedziałem, że źle zrobiłem posądzając o wszystko Sam, ale byłem zły, że nic mi nie powiedziała. Do tego wszystkiego nie chciałem się z nią rozstawać. Kochałem ją tak bardzo, że rozłąka z nią byłaby dla mnie cholernie trudna. Po tym jak ją straciłem przyrzekłem sobie, że już nigdy więcej nie spuszczę jej z oka, a tutaj taka okazja do złamania tej obietnicy. Wiem, że marzeniem Sam od dawna było zostanie projektantką mody, ale mając mnie nie musiała kończyć studiów aby wybić się na rynek. Niestety Sami należała do upartych osób oraz dążących do celu więc wiedziałem, że z nią nie wygram. Nagle do busa wszedł Harry.
 - Co jest stary? - Zapytał i spojrzał na mnie zatroskanie.
 - Pokłóciłem się z Sam. - Odpowiedziałem. Hazza usiadł obok mnie i objął ramieniem.
 - Co dokładnie się stało?
 - Bo Sami dostała się na studia, a ja nie chcę aby na nie szła.
 - I to jest ten wasz powód kłótni?? - Loczuś się zdziwił.
 - No tak.
 - A niby czemu tak bardzo nie chcesz aby poszła na te studia? - Harry dalej wypytywał.
 - Bo nie chcę jej stracić.
 - O czym ty w ogóle gadasz? Sam kocha cię bardziej niż ktokolwiek i nie ma opcji abyście się rozstali.
 - Wiem to, tylko będziemy daleko od siebie i nie będę mógł jej pilnować.
 - A to ona jakimś dzieckiem jest żebyś musiał ją pilnować?? Daj na luz, dziewczyna też potrzebuje trochę wolności. Im bardziej będziesz trzymał ją pod kloszem tym bardziej ona będzie robić ci na przekór.
 - To co powinienem zrobić?
 - Jak to co.. Leć ją przeprosić i zgódź się na te studia.
 - A nie ma innego wyjścia?
 - Och Lou z tobą to jak z dzieckiem, rób co ci karzę i nie marudź.
 - Dobra, a gdzie ona jest?
 - Siedzi w łazience i płacze.
 - Płacze? Co ja narobiłem.., dupek ze mnie.
 - Idź jej to lepiej powiedz, a nie tu jeszcze stoisz. - Ponaglał mnie Harry.
Czym prędzej ruszyłem do domu. Pobiegłem w stronę łazienki i rzuciłem się na drzwi, lecz były zamknięte.
 - Sami proszę cię otwórz, ja nie chciałem aby tak wyszło, przepraszam. - Zacząłem dobijać się do drzwi.
 - Spadaj. - Usłyszałem odpowiedź i już wiedziałem, że dziewczyna mi nie otworzy więc poszedłem do kuchni po nóż i zwinnym ruchem przekręciłem zamek w drzwiach. Kiedy wszedłem do pomieszczenia zobaczyłem zapłakaną Sam, która siedziała z podkulonymi nogami.
 - Sami przepraszam cię, ja nie chciałem aby to wszystko tak zabrzmiało. Jeżeli tylko chcesz możesz iść na te studia.
 - Spierdalaj zasrany egoisto, takie przeprosiny to możesz sobie wsadzić głęboko gdzieś. - Mogłem się tego spodziewać po mojej dziewczynie, jak zwykle miała nieugięty charakter. Uklęknąłem więc przed nią i postanowiłem błagać o wybaczenie.
 - Sami no proszę weź mi przebacz, że jestem idiotą nieliczącym się ze zdaniem innych, że jestem tym zasranym egoistą, bo ja najbardziej na świecie chcę być twoim zasranym egoistą. No weź tej..proszę. Obiecuję, że będę ci pozwalał na wszystko co tylko zechcesz. - Blondynka podniosła głowę i spojrzała na mnie.
 - Na wszystko powiadasz?
 - To znaczy może nie na wszystko, ale na większość.
 - W takim razie nie zgadzam się abyś był moim zasranym egoistą.
 - No dobra zgadzam się na wszystko co chcesz. - Dodałem zrezygnowany.
 - W takim razie ci przebaczę.
 - Serio?
 - Serio, serio. - Posłała mi piękny uśmiech, a ja mocną ją przytuliłem, wziąłem na ręce i
zaniosłem do tourbusa gdzie był Zayn i Harry.
 - Pogodzeni? - Zapytał Styles.
 - Jak widzisz. - Dałem jej szybkiego całusa i zasiadłem na kanapie obok chłopaków.

Perspektywa Zayn'a.
Tak jak myślałem. Za każdym razem gdy widzę pocałunek Samanty i Louis'a zżera mnie zazdrość. Wiedziałem, że to ja mógłbym być na jego miejscu gdybym wszystkiego nie popsuł, ale co się stało to się nie odstanie więc nie będę kombinował. Byłem pogodzony z obydwojgiem z nich i nie chciałem tego psuć. Wiedziałem, że muszę wybić sobie Sam z głowy jednak nie było to takie proste. Pomyślałem, że najlepszym sposobem będzie na to znalezienie sobie dziewczyny. W moim przypadku nie było to nic trudnego więc byłem dobrych myśli.
Razem z chłopakami postanowiliśmy rozpakować nasze rzeczy do niewielkich szafek, wykonywaliśmy tą czynność do momentu kiedy na „pokład” nie wbił Paul.
 - Dobra, pomału się zbieramy. Na pewno każdy wszystko ma? - Popatrzył po nas.
 - Tak. - Wszyscy utwierdzili go w zdaniu.
 - W takim razie ja zostawiam tu walizkę i idę za kółko. Od razu ostrzegam, że podczas podróży ma być spokój, najlepiej oglądajcie jakiś film albo idźcie spać.
 - Dobrze. - Wszyscy zgodnie odpowiedzieli chociaż doskonale wiedziałem, że nie będziemy umieli wysiedzieć w jednym miejscu.
Wszyscy rozsiedli się na kanapie jednak ja postanowiłem odespać dzisiejszą wczesną pobudkę. Zanim zasnąłem pomyślałem, że muszę zmienić swoje życie na lepsze, odnaleźć się w tym wszystkim. Czułem, że ta trasa będzie jakimś przełomem w naszym życiu. Miałem tylko nadzieję, że będzie to zmiana na lepsze...


Perspektywa Niall'a.
Razem z Sam i pozostałą trójką przyjaciół postanowiliśmy pograć na konsoli, ale że było nie do pary to korzystając z okazji chciałem zadzwonić do Vanessy. Nie mogłem wybić sobie tej dziewczyny z głowy, na spokojnie mogłem się przyznać, że jestem zakochany po uszy. Tak Niall Horan, ten który nigdy nie mógł znaleźć odpowiedniej dziewczyny wreszcie dokonał wyboru, tylko nie byłem pewny czy dziewczyna odwzajemniała moje uczucia.
Przed rozmową z nią jeszcze na szybko poprawiłem włosy i w końcu nadusiłem zielony przycisk.
 - Hej. - Przywitałem się z nią.
 - No siema. Jedziesz już w trasę.?
 - Tak. Chcesz obczaić naszego busa? - Zapytałem dziewczynę, która w odpowiedzi entuzjastycznie pokiwała głową. Wziąłem więc laptopa w ręce i zacząłem łazić po naszym tourbusie.
 - Tutaj będziemy spać. - Powiedziałem ukazując jej część z łóżkami.
 - Widzę, że Zayn już to robi. - Zaśmiała się.
 - No tak ten to najchętniej by całe życie przespał. - Również się zaśmiałem. - Ok, tutaj mamy kuchnię i łazienkę. - Pokazałem tak na szybko. - No, a tutaj tak jakby salon z całą naszą zgrają.
 - Hej wszystkim. - Vanessa przywitała się z pozostałą czwórką.
Postanowiłem, że będzie to dobra okazja aby pozostali mniej więcej poznali dziewczynę, która zawładnęła moim sercem więc postawiłem laptopa na szklanym stole aby Van wszystkich widziała.
 - A więc to jest wybranka naszego kochanego żarłoka. - Zaczął Louis.
 - Och zamknij się Louis oni nie są jeszcze razem. - Sam załagodziła sytuację i pouczyła swojego chłopaka.
 - Właśnie, jeszcze.! - Podkreślił loczek.
Mogłem się spodziewać, że ta rozmowa właśnie się tak skończy. Strzeliłem tylko facepalm'a i udałem się z kompem do części sypialnianej aby w spokoju dokończyć rozmowę. Wspiąłem się na samą górę i zaszyłem się w koncie.
 - Przepraszam cię za nich... - Nieśmiało skierowałem słowa do dziewczyny.
 - Nie szkodzi, w końcu wszyscy jesteście „forever young” co nie?
 - No w sumie to masz rację, ale czasem mogliby spoważnieć.
 - Oj tam nie marudź, a co sądzisz o tym co mówili?
 - O czym?
 - No o.... nas. - Nieśmiało dodała.
 - A no tak o nas... no nie wiem jak ty, ale ja chciałbym spróbować. - Ściszyłem ton głosu i poczułem, że się czerwienię.
 - Ja również.
 - Naprawdę?? - Nie mogłem uwierzyć w słowa dziewczyny.
 - No tak, ale myślę, że poczekamy do twojego przyjazdu jeżeli nie masz nic przeciwko.
 - Nie no skądże, tak będzie lepiej.
 - To świetnie, będę na ciebie czekać. - Uśmiechnęła się w moją stronę.
 - Przyjadę tak szybko jak tylko będę mógł.
 - To świetnie. Gadałabym jeszcze, ale niestety razem z Melody za niedługo wychodzimy na basen i muszę się jeszcze przygotować więc...
 - Jasne spoko, bawcie się dobrze.
 - Dziękuje, ty również. Pa.
 - Pa.
Po rozłączeniu się z Vanessą nie mogłem zapanować nad swoją radością. Nie mogłem uwierzyć w to, ze zgodziła się na bycie moją dziewczyną, no może jeszcze nie teraz, ale obiecywała, że będzie na mnie czekać. Byłem tak niewyobrażalnie szczęśliwy, że zacząłem latać po busie jak małe dziecko cieszące się z nowej zabawki.
 - Niall co ty odpierniczasz? - Zapytał Harry.
 - No nie widzisz, że udaje małpę. - Dodał Lou.
 - A tak na serio co ty taki szczęśliwy.? - Tym razem zapytał Liam.
 - No, bo Vanessa powiedziała, że jak się spotkamy to może być moją dziewczyną. - Spocząłem na kanapie i wziąłem głęboki oddech.
 - Nasz Nialler w końcu dorósł. - Lou rzucił się na mnie i mocno przytulił.
 - Tak, w przeciwieństwie do ciebie. - Powiedziała Sam posyłając mu współczujące spojrzenie. - A tak na serio to świetnie Niall. Mam nadzieję, że wszystko dobrze się ułoży. - Uśmiechnęła się do mnie.
 - Ja też mam taką nadzieję...





___________________________________________________
Tak strasznie was przepraszam za to, że rozdział pojawił się dopiero teraz, ale byłam u kuzynki na wakacjach i po prostu nie miałyśmy czasu na korzystanie z internetu..
Mam nadzieję, że nie zawiedliście się na mnie. ; )) Rozdział jak dla mnie jest średni, ale jak zwykle zostawiam wam go do oceny. ; ]]
Kolejny rozdział nie wiem dokładnie kiedy się pojawi, ponieważ w piątek wyjeżdżam na kolonie i nie będzie mnie aż do 3 sierpnia, ale spokojnie, bo rozdziały mam napisane już na przód i na 100% gdy tylko będę miała czas będę pisała kolejne rozdziały na koloniach. ; ))
Konkretniej to jadę do Dźwirzyna, jeżeli ktoś również się tam  wybiera w tym samym czasie co ja to piszcie w komentarzach, a na pewno jakoś się spotkamy. ; DD
Kolejny raz chciałabym wam podziękować za tyle wejść.!! No i komentarze, których i tak mogłoby być trochę więcej, ale to tak na marginesie.. ; p
Tak og. to 1D dwa dni temu skończyło 2 lata. Ja miałam mega podjarkę i oczywiście obowiązkowy znak Directionerek na nadgarstku. A wy jak świętowaliście?? 
Serdecznie pozdrawiam i czekam na wasze piękne komentarze. ♥♥

czwartek, 12 lipca 2012

Rozdział 19.


Następnego dnia obudziłam się trochę po 8.00, ponieważ chciałam dokładnie sprawdzić czy wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Ubrałam się dość luźno i poszłam do łazienki wykonać poranną toaletę i ogarnąć twarz. Kiedy wróciłam do pokoju Louie właśnie się przebudził. Podeszłam do niego i pocałowałam, poczułam jak chłopak uśmiecha się podczas zetknięcia naszych ust. Chciałam iść się pakować i tym samym przerwać nasz pocałunek, lecz Louis przyciągnął mnie do siebie tak, że wpadłam w jego ramiona i tuliłam się do jego torsu.
 - Tak szybko mi nie uciekniesz. - Uśmiechnął się i przekręcił tak, że teraz on leżał na mnie. Kolejny raz nasze usta złączyły się w czułym pocałunku. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność ale nic samo się niestety nie zrobi.
 - Louie musimy popakować jeszcze parę rzeczy. - Odepchnęłam na chwilę chłopaka.
 - No jeszcze chwilka. - Zaczął przedłużać i całować mnie po szyi.
 - Nie Louie. - Znów go odepchnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej. - Ubieraj się w tej chwili, bo jeszcze zmienię zdanie co do wyjazdu, a tego to byś raczej nie chciał. - Ten zrobił tylko niezadowoloną minę i wygramolił się z łóżka.
W czasie gdy Tomlinson się ubierał zeszłam na dół przygotować dla nas jakieś śniadanie. Tak jak się spodziewałam w kuchni siedział już mój brat i w najlepsze zajadał się płatkami, które jadł..... widelcem. Jego fobia była zdecydowanie dziwna, no bo kto normalny boi się sztućców? Zrozumiałabym jeszcze noże ale w łyżkach nie ma nic przerażającego. Przywitałam się z nim i zaczęłam przygotowywać na szybko jakieś kanapki.
Gotowy posiłek zaniosłam Louis'owi, który właśnie się ubierał. Widok jego nagiej klaty wywołał na mojej twarzy uśmiech, on również słodko uśmiechnął się do mnie i podszedł do stolika na który odłożyłam talerz ze śniadaniem. Razem zasiedliśmy na łóżku i wcinaliśmy kanapki.
 - Było pyszne. - Pocałował mnie kiedy już zjedliśmy.
 - Dobra musimy jeszcze ogarnąć, bo bus niedługo przyjedzie. - Zakomunikowałam.
 - Trochę nie przesadzasz? Wczoraj razem z chłopakami sprawdzaliśmy wszystko i to po 2 razy. Jeżeli czegoś zabraknie to się dokupi i będzie po problemie.
 - Może i masz rację ale jak tylko przyjedzie bus to idziemy się do niego pakować.
 - Ok, a teraz zajmijmy się sobą. - Posłał mi jeden z jego najbardziej uroczych uśmiechów i zaczął głaskać mnie po policzku powoli zbliżając swoją twarz w kierunku mojej. Jak można się domyśleć doprowadziło to do kolejnego pocałunku.
Kiedy był taki czuły zakochiwałam się w min jeszcze bardziej. To, że nie przejmował się co będzie zaraz tylko żył teraźniejszością było w jakiś sposób dla mnie wyjątkowe. Totalnie zatraciłam się w tym pocałunku, lecz przerwał nam odgłos klaksonu dochodzący z dworu. Zaprzestałam oddawać pocałunki jednak Tomo nie było do tego śpieszno.
 - Dobra kochanie zbieramy się, obiecałeś.
 - Dobrze, już kończę. - Złożył ostatni pocałunek na moich ustach i podniósł się z miejsca.
Razem z Lou zeszliśmy na dół obadać jak w ogóle wygląda bus. Z zewnątrz jak to każdy tourbus był wysoki, czarny, z przyciemnianymi szybami ale ciekawość mnie zżerała jak jest w środku więc sprawnie wpakowałam się do niego. Na pierwszy rzut oka wydał się dość obszerny i przestronny co mi przypadł do gustu. Po prawej stronie znajdowała się część sypialniana czyli po 3 łóżka przy ścianie jedno nad drugim.
 - Zajmujemy dół. - Zwróciłam się do Louis'a, który również rozglądał się po pomieszczeniu.
 - Niby czemu? Ja chciałem na samej górze.
 - Ta ciekawe czy to łóżko wytrzymałoby taki ciężar, tak to chociaż zapadniemy się, a tak ktoś nie miałby miłej pobudki. Chyba nie chciałbyś być zgniecony przez łóżko?
 - No w sumie to masz rację. Dobra chodź rozejrzymy się dalej. - Pociągnął mnie w drugą część busa.
Można by było powiedzieć, że była to część rozrywkowa, a mianowicie wieka, skórzana, czarna kanapa oraz plazma i jakieś konsole, w które zapewne zaopatrzył nas Paul.
Oprócz tego była jeszcze łazienka nie za wielkich rozmiarów i jeszcze taka mini kuchnia. Właściwie była to tylko szafka ze zlewem i lodówka.
 - To co idziemy po walizki? - Spytał Lou.
 - Jasne. - Złapałam go za rękę i poczłapaliśmy do domu po nasze bagaże.
Już od progu zauważyłam loczka i od razu uśmiech zszedł mi z twarzy, ponieważ nadal gniewałam się na niego za zadanie jakie wczoraj mi wymyślił. Ominęłam go i ruszyłam po schodach kierując się do mojego pokoju.
 - Sam nadal się gniewasz? - Harry krzyknął za mną.
 - Nie no coś ty. - To zdanie przepełnione było sarkazmem.
 - Oj, no przepraszam. Obiecuję, że nie będę już wymyślał takich głupich zadań. - Jedną ręką złapał się za serce, a druga uniósł do góry w geście obronnym.
 - I ja mam ci uwierzyć? - Krzywo na niego spojrzałam.
 - Tak. - Uśmiechnął się.
 - Dobra tym razem ci daruję ale następnym razem tak łatwo nie odpuszczę.
 - Wiedziałem, że mnie kochasz. - Uniósł ręce w górę i rzucił się na mnie.
 - Puść mnie głupku, muszę się iść pakować. - Zaczęłam wyrywać się z jego uścisku i kiedy wreszcie mi się to udało poszłam do mojego pokoju po walizki. Louis był już w środku i zbierał jeszcze kilka swoich rzeczy.
 - Zostaw, ja zaniosę. - Powiedział kiedy chwyciłam jedną z walizek.
 - Dobra spoko, co ja kobieta w ciąży, że już nic nosić nie mogę?
 - No nie.. chyba.. - Zaśmiał się. - Ale dziewczynie nie wypada nosić ciężkich rzeczy.
 - Oj tam nie marudź tylko daj mi jedną walizkę. - Wyrwałam mu jeden z bagaży i zaczęłam go nieudolnie znosić. W przedpokoju natknęłam się na Paul'a, który zawzięcie tłumaczył coś pozostałym chłopakom. Przywitałam się z nim, a następnie udałam do busa zostawić pakunek. Razem z Louis'em tą czynność powtarzałam wiele razy, aż do momentu kiedy wszystko nie było na miejscu.
Kiedy wkładałam jedzenie do lodówki do busa wlazł Liam.
 - Sam poczta dla ciebie. - Zwrócił się do mnie i wręczył kopertę. Lou ciekawy co takiego dostałam podszedł do mnie i wyrwał mi korespondencję.
 - Oddawaj to natychmiast, bo inaczej nigdzie z tobą nie jadę. - Rozkazałam mu, a ten potulny jak baranek oddał mi list, w międzyczasie Li zdążył się już gdzieś zmyć.
Ostrożnie rozerwałam kopertę i wczytałam się się w treść listu. Na mojej twarzy od razu wymalował się uśmiech.
 - Jest!! Dostałam się na studia.!! - Zaczęłam krzyczeć jak porąbana i pląsać jakiś dziki taniec szczęścia.
 - Ale jakie studia? - Usłyszałam z ust Louis'a, którego mina przypominała jedno wielkie zakłopotanie.
 - No projektanckie oczywiście, przecież zawsze chciałam projektować ubrania.
 - Wiem o tym ale czemu wcześniej nic nie powiedziałaś mi o tych studiach? - Dodał z wyrzutem.
 - Bo nie chciałam niczego zapeszać, sama nie wiedziałam czy się dostanę.
 - Ale mogłaś mi coś powiedzieć.
 - Jesteś zły?
 - A jak mógłbym nie być?
 - Oj Louie przecież nic się nie stało. - Zamierzałam go przytulić lecz on mnie odepchnął. - O co ci chodzi?
 - O co? O to, że trasę mieliśmy spędzić razem, a ty będziesz gdzieś daleko. - Zaczął podnosić głos.
 - Oj Lou studia zaczynają się dopiero od września więc mamy prawie 3 miesiące na nacieszenie się sobą.
 - A co potem? Nie wytrzymam miesiąca bez ciebie.
 - Skoro mógłbyś wytrzymać całą trasę to miesiąc cię nie zbawi.
 - Nie mów tak! Dla mnie każdy dzień bez ciebie to udręka ale mnie to aż tak nie boli jak fakt, że dowiedziałem się o tym w taki sposób. - Zaczął krzyczeć.
 - Przecież dowiedziałeś się od razu, że przyjęli mnie na uczelnię. - Również podniosłam na niego głos.
 - Dobrze wiesz, że nie chodzi mi o to.
 - A więc o co?
 - O to, że nie poinformowałaś mnie o twoim zamiarze pójścia na te studia.
 - Och Lou chyba nie będziemy się kłócić o takie błahostki.
 - Jak dla mnie nie są to żadne błahostki, myślałem że jesteś ze mną szczera. - Posmutniał.
 - Jestem z tobą szczera tylko nie powiedziałam ci o tym, bo sama zapomniałam. Louis nie kłóćmy się teraz. Przepraszam następnym razem wszystko będę ci mówiła.
 - Tylko ja nie chcę żebyś szła na te studia.
 - Wiesz co? Jesteś zwykłym egoistą, dla mnie jest to życiowa szansa i nie chcę jej zmarnować.
 - Ale ja nie chcę się z tobą rozstawać, a zresztą możesz projektować ubrania dla nas.
 - Nie chcę całe życie być na twojej łasce.!
 - Jakiej łasce? Moim zdaniem te studia nic ci nie dadzą.
 - Trudno ale ja i tak na nie pójdę czy ci się to podoba czy nie. - Ostatni raz krzyknęłam w jego stronę i pobiegłam do domu. Postanowiłam zamknąć się w łazience i tam siedzieć. Usiadłam na sedesie i zaczęłam płakać. Nienawidziłam się kłócić, a już tym bardziej z Louis'em. Skąd mogłam wiedzieć, że tak zareaguje na te studia? Nawet nie miałam okazji coś napomknąć na ten temat, a on od razu oskarża mnie, że nie jestem z nim szczera. Bardzo chcę iść na tą uczelnię kształcić się, zawsze było to moim marzeniem ale jak widać Louis tego nie podziela. Moim rozmyśleniom przerwało pukanie do drzwi.
 - Sami wszystko dobrze? - Usłyszałam głos mojego brata.
 - Tak jasne, a niby co by się miało stać? - Okłamywałam samą siebie.
 - Przecież słyszę, że płaczesz.
 - To nic takiego, zostaw mnie samą. - Odpowiedziałam egoistycznie. Wiedziałam, że Li się martwił ale nie miałam najmniejszej ochoty rozmawiać o tym co przed chwilą miało zajście.
 - O co chodzi? - Usłyszałam stłumiony głos Hazzy.
 - Nie wiem, nie chce nic powiedzieć. - Tym razem odezwał się Liam. - Może pogadasz z Lou, on na pewno wie o co chodzi. - No to świetnie.. Loczuś na 100% biegł już do swojego przyjaciela dowiedzieć co się stało. Ja jednak nie postanowiłam opuszczać łazienki na tak długo aż nie zmienię zdania. 



__________________________________________________
Dobra kochani w końcu odzyskałam wenę i napisałam 19 rozdział.
Nie wiem czy jest dobry czy nie.., nie umiem go ocenić.
Og. to bardzo chciałam was przeprosić za  to, że długo nie dodawałam nowego rozdziału ale tak jak pisałam wcześniej nie miałam weny do tego byłam chora, brak czasu i jeszcze najgorsze jest to, że teraz gdy są wakacje to mało osób odwiedza mojego bloga. ; ((

Ostatnio pojawiło się nowe Video Diary z chłopcami ; DD
Tutaj macie filmik.: <klik>
I jeszcze gify z najlepszymi jak dla mnie momentami. ; ))

























Tak wg. to kolejny raz pojawiły się hejty na naszego Niallerk'a. Nie wiem czemu wszyscy się niego czepiają ale strasznie mnie to denerwuje.. -.-

Tak na koniec chciałam jeszcze podziękować moim wiernym czytelniczkom, których komentarze strasznie poprawiają mi humor, aż mi się gorąco w serduchu robi jak czytam takie miłe komentarze. ♥♥
Dziękuję i serdecznie pozdrawiam. 


sobota, 30 czerwca 2012

Rozdział 18.


Kolejne dni tylko i wyłącznie polegały na odwiedzaniu przez chłopaków studia i ustalaniu całej choreografii na koncerty. W wolnym czasie zazwyczaj wszyscy razem siedzieliśmy przed telewizorem, no może trochę rzadziej z Niall'em, gdyż on gdy tylko mógł gadał na skypie z tą Vanessą. Miałam okazję wymienić z nią parę zdań i wydaje się być naprawdę sympatyczną osobą.
Moje stosunki z Zayn'em, jak i jego z Lou są dobre. Postanowiliśmy udawać, że nic się nie stało. Ustaliliśmy, że tak będzie lepiej.
Jeżeli chodzi o media to wszyscy nie za bardzo wiedzą o co chodzi. Ja i Louis nie ukrywamy swojego związku, wkrótce samo wszystko się wyda.
I tak jakoś minęły nam te 3 doby. W ostatni dzień przed wyjazdem każdy był strasznie zabiegany, wszyscy latali po domu szukając swoich rzeczy. Jakoś nie wyobrażam sobie jak mielibyśmy spakować rzeczy potrzebne na 4 miesiące, ja ledwo zmieściłam się w 3 walizki, a do tego dochodziły mi jeszcze kosmetyki i inne duperele. Na całe szczęście Lou poinformował mnie, że bus pojawi się wcześniej niż mówił Paul abyśmy mogli wszystko na spokojnie w nim ogarnąć. Kiedy wszyscy byli już mniej więcej spakowani zarządziliśmy wspólne wyjście do supermarketu aby zakupić jedzenie i brakujące rzeczy na podróż.
Będąc na miejscu każdy wziął dla siebie koszyk, ponieważ stwierdziliśmy, że będzie szybciej jak się rozdzielimy i każdy weźmie to co potrzebuje. Niall od razu udał się do działu ze słodyczami, Zayn zapewne po zapasy lakieru i żelu do włosów, Liam na spokojnie oglądał wszystko po kolei, a ja i Lou postanowiliśmy zacząć od działu warzyw i owoców. Tak jak myślałam Lou od razu rzucił się na marchewki, których wziął chyba z 10, a ja w tym czasie wybierałam inne produkty. Dalej pokierowaliśmy się na dział kosmetyczny gdzie wzięliśmy nowe szczoteczki do zębów jak i pastę, jakieś płyny, szampony itd... Następnie były jeszcze słodycze, napoje, pieczywo i takie tam.. Kiedy my byliśmy już gotowi wysłaliśmy pozostałym sms'y, że za 10 minut robimy zbiórkę przy kasach. O określonym czasie wszyscy stanęliśmy w kolejce, ja z Lou byliśmy jako pierwsi, a reszta za nami. Kiedy nadeszła nasza kolej Lou zaczął..
 - Ej prawie byśmy zapomnieli. - Złapał się za głowę.
 - Ale czego? - Zapytałam nieświadoma o co mu chodzi.
Ten tylko zaczął łapczywie brać prezerwatywy, które znajdowały się przy kasie. Chłopcy widząc to zaczęli się tak głośno śmiać, że ludzie będący w pobliżu skierowali swoje spojrzenia w naszą stronę. Poczułam, że moje policzki oblewają się gorącym rumieńcem. Walnęłam Tomlinson'a z łokcia w brzuch aby się ogarnął.
 - No co? Chyba musimy mieć zapas, nie?
 - Tak kochanie ale nie musisz zachowywać się jak niewyżyte dziecko i oznajmiać całemu supermarketu, że potrzebujesz prezerwatyw!! - Zaczęłam na niego krzyczeć.
 - Dobra, nie denerwuj się miśku, sorrki. - Szubko musnął moje usta i wrócił tym razem już spokojnie do brania jego zdaniem tak potrzebnego towaru. Ja tylko zrobiłam facepalm'a i pokazałam chłopakom środkowy palec, bo z ich twarzy nadal nie schodził głupi uśmieszek.
Po jakże miłym incydencie wróciliśmy do domu.
Ja, Liam i Harry postanowiliśmy ugotować dzisiaj obiad. Kiedy my robiliśmy spaghetti pozostali czyli Lou, Niall i Zayn mieli jeszcze dokładnie sprawdzić czy aby wszystko co potrzebne jest spakowane. Kiedy obiad był gotowy wszyscy zasiedliśmy do stołu i w miłej atmosferze spożyliśmy posiłek.
 - To co robimy przez ten czas? - Zapytał Zayn kiedy wszyscy już zjedli.
 - Ty umyjesz naczynia. - Zaśmiałam się w stronę Malik'a.
 - To niech mi Niall chociaż pomoże.! - Zaprotestował.
 - Niestety ale ja idę zadzwonić do Van. - Oznajmił i szybko uciekł na górę.
 - No dobra to ja ci już pomogę. - Li podniósł się z krzesła.
 - To my idziemy do siebie. - Odezwał się Lou i pociągnął mnie za rękę.
 - Oglądamy jakiś film.? - Zapytałam kiedy już znajdowaliśmy się w jego pokoju.
 - Ok. - Louie podszedł do półki z filmami i zaraz po tym włączył jakiś film akcji. Ułożyliśmy się wygodnie w łóżku i wtuliliśmy w siebie. Po około 20 minutach zauważyłam, że Lou zamiast oglądać film gapi się na mnie.
 - Co mi się tak przyglądasz? - Odwróciłam głowę w stronę chłopaka.
 - A czemu niby mam nie podziwiać najcudowniejszego widoku świata?
 - Już się tak nie podlizuj. - Wytknęłam mu język.
 - Ale przecież mówię najszczerszą prawdę. - Lou delikatnie uniósł mój podbródek i spojrzał głęboko w oczy. - Kocham cie wiesz?
 - Tak wiem Lou, już mi to mówiłeś.
 - I będę mówił jeszcze dużo razy, a wiesz dlaczego? Bo jesteś dla mnie najważniejszą osobą za którą oddałbym dosłownie wszystko. - Uśmiechnęłam się i czule go pocałowałam. Już po chwili nastąpiło tzn. wymiany śliny ale nie były to zwykłe pocałunki, były przepełnione niewyobrażalną czułością, szczerą miłością. Niestety nasze czynności przerwało pukanie do drzwi.
 - Proszę. - Odezwałam się. Już po chwili w drzwiach ukazał się Niall.
 - Chłopcy kazali przekazać, że za godzinę robimy taką małą bibkę tylko dla nas, a my w tym czasie jedziemy po alkohol.
 - Dobra to my przygotujemy coś do żarcia. - Zakomunikował Lou. Kiedy blondasek opuścił już pokój ja postanowiłam wziąć szybki prysznic, a Lou w tym czasie poszedł coś przygotować na dzisiejszy wieczór.
Kiedy ja już wyszłam spod prysznica ubrałam się w to, a następnie nałożyłam delikatny makijaż. Schodzą na dół zauważyłam Louis'a, który robił jakąś sałatkę.
 - Co tam pichcisz? - Zapytałam przytulając go od tyłu.
 - A spróbuj. - Nałożył na widelec niewielką porcję i nakarmił mnie.
 - Mmm.. jednak nie jest z ciebie taki kiepski kucharz.
 - No, a co ty myślałaś. - Słodko się uśmiechnął i złożył szybki pocałunek na moich ustach. Dalej postanowiliśmy wyłożyć tylko jakieś chipsy i paluszki.
Kiedy chłopcy przyjechali z browarem rozsiedliśmy się przed telewizorem i po prostu dobrze się bawiliśmy. Kiedy w TV już nic ciekawego nie leciało Zayn zaproponował abyśmy pograli w butelkę. Wszyscy usiedliśmy na podłodze w kole i zadawaliśmy sobie pytania i zadania. Każdy śmiał się do momentu kiedy nie zaczęło robić się trudniej.
Tym razem kręcił Lou i wypadło na Zayn'a. Louis był już dość wstawiony więc mogłam się po nim spodziewać wszystkiego.
 - Pytanie czy zadanie??
 - Pytanie. - Mulat odpowiedział.
 - No więc przyznaj się.. Sam robiła ci loda?? - Nie no zajebiście mogłam się tego spodziewać. Zdzieliłam tylko Tomo przez łeb, a ten się jeszcze głupio zaśmiał.
 - Tak. - Zayn udzielił odpowiedzi, a ja tylko schowałam twarz w dłonie, bo poczułam, że się czerwienie.
Dalej wypadło na Liam'a.
 - Zadanie. - Wybrał.
 - Przeliż się z Sam.
 - No chyba głupi jesteś, to mój brat. - Zaprotestowałam.
 - Trudno trzeba wykonać wszystko. - Malik zaśmiał się. Liam zaczął niepewnie zbliżać się w moją stronę, a już po chwili całować. Czułam się bardzo dziwnie z myślą, że to mój brat ale musiałam odwzajemnić pocałunek. W sumie nie było aż tak źle ale nie skomentowałam tego.
Dalej wypadło na Harrego.
 - No to loczuś na górę prostować włosy. - Rozkazał Liam.
 - No co? To nie fair.
 - Nie kłuć się tylko biegiem na górę.
Po około 20 minutach Hazza zjawił się na dole w zupełnie prostych włosach. Wszyscy na ten widok wybuchli niepohamowanym śmiechem, Styles usiadł ze wściekłą miną na podłodze i zakręcił butelką.
 - Co wybierasz? - Spytał się Zayn'a, na którego po raz kolejny wypadło.
 - Zadanie.
 - No więc hmm.., co by tu wymyślić? Dobra, zapal ze Sam na studenta.
 - Co znowu ja?? Wszystkie zadania związane są ze mną. - Zaczęłam się wykłócać.
 - No, bo jesteś jedyną dziewczyną, taki już twój los. - Usprawiedliwił się Harry.
 - Ale tylko jednego bucha.
 - Ok. - Wszyscy się zgodzili.
Widziałam niezadowolenie na twarzy Louis'a więc do dodania mu otuchy złapałam go za rękę. Po chwili Zayn wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i odpalił jednego. Zaciągnął się i zbliżył do mnie. W tym momencie bardziej ścisnęłam rękę Lou. Rozszerzyłam usta i już po chwili w moich płucach znajdował się dym, który Zayn wdmuchnął podczas naszego „pocałunku”. Kiedy wykonałam zadanie złożyłam czuły pocałunek na wargach Louis'a aby upewnić go, że to co zdarzyło się przed chwilą nie miało dla mnie żadnego znaczenia.
Dalej kręcił Zayn i wypadło na Niall'a.
 - Pytanie. - Od razu zdecydował.
 - No to blondasku zdradź nam proszę kiedy ostatni raz się masturbowałeś. - Wszyscy ryknęli śmiechem oprócz Horan'a oczywiście.
 - Nie wiem dokładnie, może jakoś tydzień temu. - Zaczerwienił się i uniknął zagłębiania tego tematu poprzez zakręcenie butelki, która wskazała na mnie.
 - A co mi tam będę hardcorem i biorę zadanie. - Oznajmiłam.
 - Jakoś nie mam pomysłu, może pozostali mają coś do zaproponowania? - Żarłok popatrzył po reszcie.
 - Ja mam pomysł. - Harry zbliżył się do Niall'a i zaczął szeptać mu do ucha, blondas zaczął się tak śmiać z tego co powiedział mu Hazza, że zwijał się na podłodze. Od razu wiedziałam, że Styles wymyślił coś głupiego.
 - Dobra to może być. - Powiedział Niall kiedy już się uspokoił.
 - A więc Sam... - Styles zaczął. - Ty, Louis, łazienka, 15 minut.
 - Że co?? - Spytałam nie za bardzo wiedząc o co mu chodzi.
 - No to. - Wyjął z kieszeni pudełeczko prezerwatyw.
 - No chyba se jaja robisz, w dupę se to wsadź.
 - No przecież taki hardcor z ciebie. Zadanie to zadanie, a szybki sex podobno najlepszy.
 - Kiedyś cię jeszcze za to zabiję. - Zwróciłam się do Hazzy i chwyciłam Lou za rękę. Pomyślałam sobie, że po prostu będziemy siedzieć w tej łazience tak długo aż nie minie te 15 minut i nie będę musiała wykonać tego zadania. Ja i Louis weszliśmy po schodach w celu udania się do łazienki, a za nami ta zmora Styles. Kiedy już chciałam zamykać drzwi Harry przytrzymał je.
 - Co myślałaś, że się wywiniesz? Niestety nie ma tak łatwo, jako dowód musi być zużyta. - Powiedział podając mi prezerwatywę. Ja tylko przeklęłam pod nosem i zamknęłam drzwi na klucz. Przez jakieś 5 minut staliśmy nie wiedząc co robić.
 - To co zamierzasz? - Zapytał Lou.
 - No chyba najłatwiej byłoby wykonać zadanie.
 - No najłatwiej.
 - Dobra to w takim razie bierzemy się do roboty. - Zaczęłam ściągać spodnie jak i Lou również. Nie chciałam przeżyć takiego stosunku ale co innego mielibyśmy zrobić???Taki rodzaj sexu zupełnie nie był dla mnie, wolę romantyczne klimaty, a nie tej łazienka.. Ale wracając.., Lou posadził mnie na pralce i już zaczął całować po szyi ale przerwał nam krzyk Hazzy.
 - Dalej sprężać się, bo macie jeszcze tylko 10 minut.!! - Wywróciłam tylko oczami i zaczęłam zsuwać majtki jednak Lou sprawnie to za mnie dokończył. Zaraz po tym kiedy pozbyłam się bielizny Boo zaczął pieścić moją muszelkę. Kiedy oznajmiłam mu, że już jestem gotowa zrzucił z siebie bokserki i powoli we mnie wszedł, jednak zaraz zaczął zwiększać tempo aby wyrobić się w czasie, bo Hazza nic innego nie robił jak odliczanie sekund. Starałam się jak tylko mogłam pohamowywać jęki lecz nie za każdym razem mi się to udawało.
Kiedy już wreszcie minęło to piekielne 15 minut zakończyliśmy nasz akt i szybko zaczęliśmy się ubierać.
 - I co zadowolony?? - Zapytałam loczka po wyjściu z łazienki.
 - A dowód?
 - Nie słyszałeś?? - Byłam już na niego lekko wkurwiona.
 - Skąd mam wiedzieć czy nie udawałaś?
 - Proszę masz. - Rzuciłam mu zużytą prezerwatywą prosto w twarz.
 - Blee.. jesteś obrzydliwa.!! - Zaczął krzyczeć.
 - Trzeba było wymyślać normalne zadania. - Odburknęłam i od razu poszłam do swojego pokoju, bo jak na dziś miałam już w zupełności za dużo wrażeń. Wzięłam jeszcze szybki prysznic i położyłam się do łóżka. Kiedy już usypiałam do pokoju wszedł Louis i położył się koło mnie.
 - Dobranoc i przepraszam jeżeli byłem niedelikatny. - Pocałował mnie w policzek i odwrócił się na drugi bok.



_____________________________________________________
Od razu przepraszam za tą scenkę +18, nie jestem z niej zadowolona.
Ale tak to rozdział całkiem, całkiem.. ; )) Troszkę humorku się ujawniło.
Widzę, że dużo osób zawiesza bloga na wakacje ale ja dalej będę prowadziła to opowiadanie, ewentualnie rozdziały będą pojawiać się trochę rzadziej ale bez obaw. ; ]]
Serdecznie pozdrawiam i do następnego. ; **