niedziela, 16 grudnia 2012

Rozdział 30.


Perspektywa Liam'a.
Wszyscy siedzieliśmy jak na szpilkach i czekaliśmy kiedy Paul po nas przyjedzie. Kiedy tylko dostrzegłem zarys jego sylwetki za oknem przeżegnałem się i czekałem na jakiś cud, który mógłby mnie ocalić.
 - W tej chwili do samochodu! Idźcie, ja już zapłacę. - Wydarł się kiedy tylko przekroczył próg lokalu. My oczywiście bez słów i jakiegokolwiek sprzeciwu poszliśmy tak jak nam nakazał i zajęliśmy miejsca w aucie.
 - No nie było tak źle co nie? - Zapytał Harry.
 - Coś mi się zdaje, a nawet jestem pewien, że to dopiero początek. - Powiedziałem.
 - No to zajebiście. - Zayn głośno wzdychnął.
Po niecałej minucie Pau wsiadł do samochodu, spojrzał na nas przez ramię i zaczął..
 - Czy was już do końca pogięło?! Nie rozumiecie tego co mogło wam się stać?! Wystarczy, że ktoś mógłby napisać na twitterze gdzie jesteście, a zostalibyście uduszeni przez fanki! Już dzisiaj rozmawiałem z tobą Louis na temat twoich wybryków, ale jak widzę nic do ciebie nie dociera! - Skierował swój krwiożerczy wzrok na Tommo.
 - Tylko, że tym razem to nie był mój pomysł! - Odpyskował mu.
 - Harry! - Mężczyzna krzyknął na lokatego.
 - Ale to też nie ja!
 - W takim razie kto wpadł na tak szczeniacki pomysł?! - Na te słowa momentalnie krew zaczęła mi mocniej pulsować w żyłach. Wiedziałem, że nie ma już dla mnie ratunku.
 - Liam'a! - Wszyscy krzyknęli, a Paul przybrał lekko zdziwiony wyraz twarzy, ale nadal wściekły.
 - Liam? To prawda? - Skierował pytanie w moją stronę.
 - No..., tak. - Wydukałem.
 - Nie spodziewałem się tego po tobie Payne, ale że jest to twój pierwszy z poważniejszych wybryków możliwe, że ci odpuszczę.
 - CO?!!!!! - Wszyscy siedzieli z otwartymi gębami, a ja poczułem niewyobrażalną ulgę i delikatnie się uśmiechnąłem.
 - Gdybym ja zrobił coś takiego to na 100% by mi się dostało i nie mógłbym oglądać telewizji lub coś podobnego, a mu tak najzwyczajniej się upiecze?! - Styles nabuzowany wymachiwał rękoma.
 - Takie życie Styles. - Paul wzruszył ramionami. - Ale nie oznacza to, że możecie robić coś podobnego w przyszłości. Mam nadzieję, że był to ostatni raz!
 - Tak jest szefie. - Wymruczeliśmy.
W takim razie siedzieć cicho i jedziemy do hotelu.


Perspektywa Samanty.
Do Paryża zostało nam jeszcze około 3 godziny jazdy. Nie byłam zbytnio podekscytowana tym miejscem. Moim zdaniem „miasto zakochanych” jest już lekko przereklamowane. Byłam tam już kilka razy i moją uwagę nie przykuło nic szczególnego. Jednak trzeba przyznać, że miasto ma swój urok.
 - Nudzi mi się.! - Niall wiercił się na kanapie.
 - To znajdź sobie jakieś zajęcie. - Zayn zwrócił się w jego stronę.
 - Wiem co możemy zrobić! - Harry nagle wybudził się ze swojego „transu”.
 - Co? – Blondyn patrzył na niego wyczekująco.
 - Sami, proszę zgódź się! - Styles krzyczał w moją stronę.
 - Najpierw powiedz o co ci chodzi. - Oznajmiłam.
 - Daj nam pomalować na twoim gipsie, proszę. Obiecuję, że nie będzie to nic nieprzyzwoitego.    - Spojrzał na mnie tymi swoimi dużymi ślepiami prosząc mnie o zgodę.
 - No nie wiem. Jeżeli chodzi o rysowanie to w tym ufam tylko Zayn'owi. - Mulat triumfalnie się uśmiechnął.
 - W takim razie Zayn będzie nas nadzorował. No proszę. - Tym razem Horan błagał mnie o zgodę.
 - Dobra, jak tam chcecie, ale jeżeli zrobicie coś głupiego to obiecuję, że was uduszę w nocy. - Postawiłam im warunek, a raczej zagroziłam, a oni pokiwali twierdząco głowami.
 - To ty się wygodnie rozłóż, a my weźmiemy się do pracy. - Zdecydowanie zadowolony Harry pobiegł po markery, którymi zazwyczaj podpisują się fanką. Lou, który leżał obok mnie również się zainteresował i tak jak pozostali okrążył moją nogę.
 - Już widzę te wasze rysunki. - Zamruczałam pod nosem i przełączyłam na inny kanał w telewizji.


Perspektywa Zayn'a.
Szczerze mówiąc spodobał mi się pomysł Harrego. Już dawno nie rysowałem, a było to jedno z zajęć, które sprawiało mi przyjemność. W międzyczasie kiedy pozostali kłócili się o kolory markerów, Sami zdążyła już usnąć co wywołało u mnie śmiech. Najwidoczniej była tak zmęczona, że nawet nasze krzyki nie przeszkadzały jej we śnie.
Kiedy wszyscy zdecydowali się nad kolorami mogliśmy zacząć nasze „dzieło sztuki”. Ja zacząłem rysować moje ulubione postacie z komiksów, które wyszły mi całkiem nieźle, Lou jak to on malował jakieś śmieszne małpy oraz kilka serduszek. Niall wymyślił jakieś dziwne zombi goniące ludki – patyczaki, Li narysował podrasowany samochód, a Hazza...... nic innego jak pełno dużych kutasów.
 - Sam cię zabije. - Zakomunikował Liam.
 - No co ty, w tym gipsie nie ma mnie jak dogonić. - Machnął ręką.
 - Nie byłbym tego taki pewny. - Louis go uprzedził.
 - Dobra złóżmy teraz tylko autografy i będzie super. - Powiedział Niall i jako pierwszy się podpisał. Kiedy wszyscy złożyliśmy autografy usiedliśmy na kanapie, a Lou zaniósł Sam do łóżka.
 - Nawet nie wyobrażacie sobie ile ten gips jest teraz warty. - Zaśmiałem się.
 - No, aż szkoda będzie go tak po prosty wyrzucić. - Dodał Harry.
 - Sprzedamy na ebay-u. - Zaproponował Niall.
 - Ok, dobry pomysł. - Puściłem do nich oczko i poszedłem zrobić sobie coś do jedzenia.

Po około 2 godzinach.
Razem z chłopakami graliśmy na Playstation kiedy nagle do naszych uszu dobiegł krzyk Samanty. Od razu pobiegliśmy zobaczyć co takiego się stało. Sam siedziała na łóżku i przyglądała się rysunkom na gipsie, a następnie przeniosła swój wzrok na nas.
 - Czyja to sprawka?! - Krzyknęła w naszą stronę, a my bez wahania wskazaliśmy na Harrego.
 - Styles nie żyjesz! - Zaczęła krzyczeć jeszcze głośniej, a lokaty pobiegł do łazienki i się w niej zamknął.
 - Jak tylko wyjdzie to obiecuję, że ucierpi.
 - Hazza nie śpiesz się! - Louis krzyknął w stronę przyjaciela i chwilę później dostał kopa z gipsu.
 - No co? – Zdziwił się.
 - Ty już dobrze wiesz i nie udawaj głupka! Podajcie mi lepiej kule. - Powiedziała, a Horan szybko pobiegł do salonu by je przynieść.
Zaraz po tym poszliśmy do kuchni by zrobić dość późną kolację. Jakoś nie chciało nam się czekać kolejnej godziny aż będziemy mogli zjeść w hotelu.
Jak na nasze możliwości przystało zrobiliśmy kanapki oraz herbatę.
 - Harry chodź z nami zjeść! - Zawołałem go.
 - Nie dzięki, posiedzę sobie tu jeszcze. - Dało się słyszeć jego krzyki z łazienki.
 - Co za cykor. - Skomentowała Sami i poszła z Louis'em do salonu aby zasiąść do posiłku. Po chwili dołączyli się wszyscy oprócz Styles'a oczywiście. Zjedliśmy kolacje w mgnieniu oka i czekaliśmy aż będziemy na miejscu. Kiedy ten czas wreszcie nastał Paul przyszedł po nas i kazał czekać na resztę ochroniarzy, ponieważ przed hotelem było pełno fanek. Po około 5 minutach znów przyszedł i kazał wziąć rzeczy, których potrzebujemy.
Sami i Lou wy chodźcie pierwsi. - Mężczyzna kiwnął na nich ręką. Louis wziął swój i Samanty bagaż, a ona z pomocą Paul'a zaczęła wychodzić z busa.
Zaraz wrócę po was z Andym. - Powiedział zamykając drzwi.
 - Styles możesz już wyjść! - Niall darł się do niego.
 - Boję się!
 - No już sobie poszła. Chodź, bo zaraz przyjdzie Paul i Andy.
 - Dobra.. - Wyskoczył z łazienki jak jakiś ninja i zaczął się rozglądać.
 - Weź swoją walizkę i chodź. - Pogoniłem go, a Paul po chwili przyszedł.
 - Cześć dzikusy. - Przywitał się z nami Andy – nasz drugi ochroniarz.
 - Hej. - Odpowiedzieliśmy mu.
 - Dobra, Zayn i Harry idziecie ze mną, a Liam i Niall z Andym. - Oznajmił Paul i kazał nam wychodzić z busa.
Tak jak mówił wcześniej Paul przed wejściem do budynku oczekiwało nas mnóstwo fanów. Pomachałem im tylko, bo tyle mogłem zrobić i zanim się obejrzałem byliśmy już w hotelu. Widziałem, że kiedy Harry tylko spostrzegł Sam od razu się spiął i schował za mną.
 - Nie martw się Loczusiu, w miejscu publicznym nic ci nie zrobię. - Puściła do niego oczko, a ja ledwo zdusiłem w sobie śmiech.
 - Co znowu nawywijałeś Styles? - Zapytał Paul.
 - Nic. - Niewinnie się uśmiechnął.
 - To. - Powiedziała Sami i dała Louis'owi znak by podciągnął jej nogawkę spodni.
 - Gratulacje Harry. Widzę, że twój poziom rysowania wzrasta nieco ponad zero. - Skomentował mężczyzna i podszedł do recepcjonistki by odebrać klucze od naszych pokoi.
Po niecałych 2 minutach znów był przy nas.
 - Jedziemy na samą górę. - Oznajmił nam.
 - Wszyscy? - Zapytał Lou.
 - Tak, tym razem wszyscy będziemy spać w jednym apartamencie.
 - Co?!!! - Harry wydarł się przerażony. - Ona mnie zabije! - Wskazał na Sam.
 - Trzeba było myśleć wcześniej co się robi. - Andy zwrócił mu uwagę.
 - Nienawidzę was wszystkich. Mam nadzieję, że pochowacie mnie na plaży na Madagaskarze.
 - Zabawne Styles. Spokojnie nie będę aż tak okrutna i dam ci żyć. - Uśmiechnęła się do lokatego i zaczęła iść za Paul'em w stronę windy.
Można by powiedzieć, że nasz apartament przypominał takie jakby małe mieszkanie. Był jeden wielki salon, kuchnia, łazienka oraz 3 trój osobowe pokoje, a do tego świetny taras, na którym między innymi było jacuzzi.
Ja zająłem pokój z Niall'em oraz Liam'em, natomiast Harry miał straszny dylemat, bo nie odpowiadał mu pokój z Paul'em i Andy'm, a mieszkanie z Sam mogło się dla niego źle skończyć. Tak więc ostatecznie zdecydował, że pokój będzie dzielić z ochroniarzami. 




________________________________________________
Witam. ♥
Mam nadzieję, że docenicie moją pracę nad tym rozdziałem, bo pod ostatnim jest tylko 5 komentarzy z czego 4 to spam i z tego powodu jest mi przykro. ; (
Wiem, że znowu musieliście długo czekać, ale wynagrodziłam Wam to dłuższym niż zwykle rozdziałem.
Mam nadzieję, że Wam się spodobało.
Jakiekolwiek pytania: Twitter    Ask.

Jeszcze raz proszę o pozostawienie komentarza.!!

Do następnego. ; **



9 komentarzy:

  1. fajny rozdział :)
    pieknie piszesz :D

    OdpowiedzUsuń
  2. BArdzo bardzo fajny, ostatnio trochę mało się dzieje, ale i tak jest SUPER czeam na nn;*

    OdpowiedzUsuń
  3. genialny blog ! *___* Przeczytałam całe i bardzo mi się podoba :D @69WithMyHarry

    OdpowiedzUsuń
  4. hahaha no nie moge, jak czytałam ten rozdział to tak się śmiałam ze obudziłąm moją siostrę o__o Czekam na nn ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. omg jaki świetny rozdział:D czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oficjalnie pożegnanie na moim pierwszym blogu, na temat Nemi/Diall.

    http://timeforustobecomeone.blogspot.com/2012/12/pozegnanie.html

    Zapraszam. Przepraszam za spam. Mam nadzieję, że zostawisz coś po sobie, ten ostatni raz.

    OdpowiedzUsuń
  7. Cześć, przepraszam za spam, ale chciałabym zaprosić cię na nowo powstałego bloga http://love-treachery-disease.blogspot.com/. Mam nadzieje, że zajrzysz, skomentujesz, a nawet zaobserwujesz. Miłego czytania :)Liv

    OdpowiedzUsuń
  8. Super :D Nominowałam cię do LA http://forevercryanglove.blogspot.com/2013/01/liebster-award-part-two-and-three-d.html

    OdpowiedzUsuń