czwartek, 24 maja 2012

Rozdział 12. ♥♥♥♥


Siedziałam w pokoju przeglądając rzeczy z dzieciństwa. Pomału zapadał zmrok, firanki powiewały na delikatnym wietrze, który wpadał przez otwarty balkon. Nagle usłyszałam pukanie do drzwi od mojego pokoju, rzuciłam tylko ciche „proszę”, a w nich stanęłam moja mama.
 - Sami idę do sklepu. Wrócę do domu za około 2 godziny, bo chciałam kupić sobie bluzkę na imieniny cioci Victorii.
 - Dobra, idź. Będę czekać. - Posłałam jej miły uśmiech i gdy zamknęła drzwi wróciłam do dalszego przeglądania starych zdjęć.
Siedząc tak na podłodze i zastanawiając się nad wszystkim co wydarzyło się w ciągu ostatnich dni usłyszałam znajomy mi głos dochodzący z dworu. Chcąc to sprawdzić wyszłam na balkon. To co zobaczyłam zaparło mi dech w piersiach, poczułam jak łza zakręciła mi się w oku. Moim oczom ukazał się trawnik ale nie taki zwyczajny, był pokryty cały w płatkach czerwonych róż, a na nich znajdowały się małe świeczuszki z których tworzył się napis „I love you”. Twórcą tego jakże słodkiego dzieła był nikt inny jak Louis Tomlinson, który właśnie w tym momencie stał pod moim balkonem i śpiewał „More Than This” wykonania ich zespołu. Stałam tak osłupiała, czułam jak po moim ciele przechodzi dreszcz, a po moich policzkach spływają łzy szczęścia. Wsłuchiwałam się w jakże anielski głos Louis'a i widziałam, że śpiewa tą piosenkę tylko i wyłącznie dla mnie. Kiedy już skończył nie powstrzymałam się i czym prędzej zbiegłam na dół aby rzucić się w jego ramiona, tak też i uczyniłam. Tkwiliśmy tak w uścisku do czasu kiedy Louis przede mną nie uklęknął.
 - Sami wybaczysz mi? - Spojrzał na mnie tymi swoimi pięknymi niebieskimi oczyma, a ja uklęknęłam zniżając się do jego poziomu.
 - Oczywiście, Louis ja nie wiem co powiedzieć.. To co zrobiłeś jest wspaniałe.
 - Cii.. nic nie mów. - Położył swój palec na moich ustach. -  Sam kocham Cię. - Po moich policzkach zaczęły spływać kolejne słone łzy. Czułam się jak w bajce, jak księżniczka której książę wyznał właśnie prawdziwą miłość. Jedynym czego teraz pragnęłam to wpić się w jego usta i wiedziałam, że Louis najprawdopodobniej też. Nie chcąc przedłużać tego bezsensownego wpatrywania się w siebie nawzajem postanowiłam więc go pocałować. Zbliżyłam się do niego bardzo pomału jakby bojąc się jego reakcji ale widząc, że nie ma nic przeciwko po prostu złożyłam czuły pocałunek na jego ustach. Delikatnie je muskałam, chciałam przypomnieć sobie ich smak. Jednak chciałam więcej więc rozchyliłam wargi pokazując przy tym Louis'owi, że może pogłębić pocałunek. Już po chwili nasze języki wzajemnie się pieściły, wplotłam ręce w jego włosy, a on swoimi objął mnie w pasie. Znów poczułam to przyjemne uczucie tysiąca motyli w brzuch. Klęcząc tak zdrętwiały mi nogi więc chciałam się jakoś poprawić nie przerywając pocałunku lecz skończyło się to tak, że wylądowałam na Louis'ie, ten tylko słodko się uśmiechnął i kontynuował pocałunek.
 - Sami może jednak byśmy weszli do środka zanim no wiesz.. zlecą się jacyś paparazzi albo nie wiadomo co.
 - Jasne. - Wzięłam go za rękę i pociągnęłam w stronę mojego pokoju.
Zamknęłam drzwi do których Louis po chwili delikatnie mnie przywarł. Zarzuciłam mu ręce na jego szyję i znów zaczęliśmy się całować tyle, że tym razem bardziej namiętniej i nachalniej. Następnie Louis przejechał dłonią po mojej nodze i owinął ją wokół swojej talii, z drugą zrobił dokładnie to samo. Po chwili już przenieśliśmy się na łóżko. Louis leżał tak na mnie namiętnie całując jednak mi to nie odpowiadało więc zamieniłam się z nim rolami tak, że tym razem to ja siedziałam na nim okrakiem i składałam pocałunki. Czułam wielki pożądanie więc bez najmniejszych zawahań zaczęłam podciągać Lou koszulkę i wodzić palcami po jego umięśnionym ciele. Jednak Louis nagle przestał i usiadł naprzeciw mnie chwytając za ręce.
 - Przepraszam Sami ale myślę, że to trochę za szybko.
 - Tak masz rację trochę mnie poniosło. - Lekko się zmieszałam.
 - To nie tak, że ja nie chcę ale po prostu chciałbym abyś wiedziała, że nie zależy mi tylko na seksie. Zależy mi na tobie, na twoim dobrze. Kocham cię i chciałbym zacząć wszystko od nowa. - Widziałam z jaką szczerością Louis to mówi, naprawdę mu zależało.
 - Ja też cię kocham. - Wtuliłam się w niego z całej siły. Leżeliśmy tak w ciszy bawiąc się wzajemnie swoimi palcami ale wkrótce przemówiłam.. - Louis, a co z Zayn'em? Pogodziliście się?
 - Nie, jeszcze nie i nie mam zamiaru pierwszy wyciągać do niego ręki. - Zauważyłam, że Loui lekko się zdenerwował. 
 - Ale musicie dojść do porozumienia, przecież niedługo trasa. Proszę Lou zrób to dla mnie.
 - Sami przecież wiesz jaki on jest i jeszcze jak się dowie, że znowu jesteśmy razem to będzie jeszcze gorzej.
 - A czy my w ogóle jesteśmy razem? Jakoś sobie nie przypominam. - Zaczęłam się z nim droczyć.
 - No ale, och... - Wzdychnął, usiadł naprzeciwko mnie i spojrzał głęboko w moje oczy. - Samanto Payne czy uczyniłabyś mi ten zaszczyt i została moja dziewczyną?
 - No nie wiem, musiałabym się zastanowić. - Uśmiechnęłam się.
 - Dobrze w takim razie czekam. - Wpatrywał się tak we mnie jak w obrazek, a ja po prostu rzuciłam się na niego i kolejny raz namiętnie pocałowałam. - Czyli to oznacza tak? - Brunet zapytał kiedy się od niego oderwałam.
 - No raczej głuptasie. - Tym razem to on mnie pocałował tyle, że bardziej odważnie. Nagle drzwi od mojego pokoju otworzyły się, a w nich stanęła moja mama. 
 - O witaj Louis. Widzę, że ty i Sam już się pogodziliście. - Mama uśmiechnęła się, a my szybko odskoczyliśmy od siebie.
 - Dzień dobry pani. - Lou podszedł do mojej rodzicielki i pocałował w dłoń.
 - Dobra ja już wam nie przeszkadzam tylko chciałam się dowiedzieć co oznaczają te wszystkie świeczki przed domem ale już się domyśliłam. A no i jeszcze nie zapomnij, że jutro musimy iść na imieniny do cioci Victorii, ty Louis oczywiście też.
 - OK, z chęcią się przejdziemy. - Popatrzyłam na Louis'a, który chyba nie był do końca przekonany.
 - Dobra ja jak by co to jestem na dole. - Mama zamknęła drzwi, a ja zwróciłam się do Lou.
 - Co taki niezadowolony? Nie chcesz z nami iść?
 - Nie, że nie chcę tylko wiesz...
 - No przecież wiesz, że moja rodzinka cię uwielbia.
 - Chyba chciałaś powiedzieć uwielbiała. Kiedy wtedy zerwaliśmy twoi wujkowie i kuzyni wydzwaniali do mnie z pogróżkami. 
 - Haha.. czemu ja nic o tym nie wiem? - Zaczęłam się śmiać na widok przestraszonej miny Louiego. 
 - No bo nie mówiłem ci o tym i się ze mnie nie śmiej!! 
 - Spokojnie nie masz się o co martwić, obronię cię. - Kolejny raz wybuchłam śmiechem.
 - Dobra, dobra ja też jak będziesz potrzebowała mojego wsparcia będę się z ciebie śmiał. - Louis widząc, że nie reaguję na jego słowa usiadł na mnie okrakiem i zaczął łaskotać. Śmiałam się w niebo głosy, chciałam aby przestał ale nie chciał się nade mną zlitować. 
 - Dobra, przepraszam!!
 - Co? Nie słyszałem. 
 - Przepraszam! Przepraszam! - Zaczęłam krzyczeć. 
 - Odpuszczę ci w zamian za soczystego buziaka. - Poruszał seksiarsko brwiami. 
 - Och.. ty. - Przybliżyłam się do niego i dałam szybkiego buziaka.
 - To ma być soczysty? - Boo Bear zrobił smutną minkę, a ja kolejny raz musiałam zatopić się w jego ustach jednak nie przeszkadzało mi to, bo tak długim czasie rozłąki mogłabym całować go do woli.


Perspektywa Louis'a.
Byłem prze szczęśliwy wiedząc, że Sami wszystko mi wybaczyła, a fakt że znów jesteśmy razem sprawiał, że chciało mi się krzyczeć ze szczęścia. Myślałem jaki ja wtedy musiałem być głupi zostawiając ją dla pierwszej, lepszej dziewczyny. Teraz wiem, że był to największy błąd mojego życia, ale nie chciałem teraz myśleć o przeszłości, chciałem napawać się tą chwilą.  
 - Louis.. wytłumaczyłbyś mi czemu wtedy ze mną zerwałeś? - Urwała nie wiadomo skąd.
 - Sami naprawdę musimy o tym rozmawiać? - Zapytałem zrezygnowany.
 - Chcę tylko wiedzieć czy miałeś jakiś konkretny powód, czy była to moja wina..
 - Sami to nic nie była twoja wina, wszystko zawsze było przeze mnie. Zerwanie z tobą to była nieprzemyślana decyzja, ale teraz kocham cię nad życie i to jest najważniejsze, nie wracajmy do przeszłości.
 - Ok, ok. To co porobimy?
 - Nie wiem, może pójdziemy coś zjeść? - Zaproponowałem. 
 - Dobra to choć do kuchni coś upichcimy.
 - Ej, nie o taką kolacje mi chodziło. Dzisiaj zabieram cie do restauracji. 
 - Uuu.. no to muszę się przygotować. A no właśnie masz w ogóle jakieś rzeczy na przebranie?
 - O fuck zostawiłem u ciebie przed domem. Poczekaj zaraz wracam. - Wstałem z łóżka i pobiegłem przed dom. Walizka stała tam gdzie ją wcześniej zostawiłem. Wziąłem ją w rękę i wróciłem do mojej księżniczki. Sami stała przy szafie i wybierała sukienki.
 - Która lepsza? - W jednej ręce Sam trzymała czarną sukienkę przed kolana, która z tyłu miała niewielką kokardkę. Natomiast w drugiej ręce trzymała kremową, obcisłą sukienkę, która gdzieniegdzie miała drobne kryształki. 
 - Zdecydowanie tą. - Wskazałem na kremową.
 - Tak właśnie myślałam. - Posłała mi piękny uśmiech i podeszła do mojej walizki. Rozpięła ją i zaczęła wybierać dla mnie ciuchy. Oczywiście wybrała dla mnie bluzkę w biało – czarne paski, czerwone rurki i białe Converse, bo w sumie nic innego nie było w mojej walizce.  - Ok to ja idę do łazienki, a ty zostań tutaj i się przebierz. - Wzięła swoją sukienkę i zniknęła za drzwiami. Ja również złapałem za swoje ciuchy i zacząłem się przebierać. Po dokładnym podciągnięciu nogawek spryskałem się jeszcze perfumem i poprawiłem włosy w lustrze. Usiadłem na łóżku i korzystając z okazji zamówiłem samochód. Po około 10 minutach usłyszałem skrzypienie drzwi zza których wyłoniła się Sami. Wyglądała strasznie seksownie. Sukienka sięgała jej do połowy ud i idealnie podkreślała jej kształty. Do tego miała czarne szpilki jednak i tak nie była w nich ode mnie wyższa gdyż Sam nie należała do wysokich. 
 - Wyglądasz zniewalająco. - Podszedłem do niej i pocałowałem w policzek. 
 - Dzięki, ty też wyglądasz nieźle. - Słodko się uśmiechnęła. - To co możemy już iść?
 - Chyba jechać, te fanki to by nas stratowały. - Puściłem jej oko. 
 - No ale przecież nie brałeś swojego samochodu. 
 - No tak ale kiedy się szykowałaś skorzystałem z okazji i wypożyczyłem auto, który właśnie przywieźli. - Wskazałem na okno za którym było widać kolesia parkującego przed domem. 
 - Dobra, chodź już bo głodna się robię. - Sam złapała mnie za rękę i wyszliśmy z pokoju. -  -  - Mamo my z Louis'em wychodzimy więc nie czekaj na nas. - Blondyna krzyknęła w stronę matki. 
 - Paa.. bawcie się dobrze. - Kobieta odkrzyknęła. 
Już po chwili siedzieliśmy w czarnym kabriolecie. Postanowiłem zabrać Sam do najlepszej restauracji w okolicy. 



 _____________________________
A więc mamy 12!!
Na wasze życzenie macie Lou i Sam. ♥♥
Myślę, że rozdział wam się spodoba, bo ja og. to jestem nawet z niego zadowolona.
Oczekuje na dużo komentarzy, bo coś pod ostatnim rozdziałem się nie postaraliście ; dd.
Za to przybyło dużo wejść!! Za co serdecznie dziękuje. ; ]]
Nie wiecie jak bardzo się cieszę, że tyle osób czyta mojego bloga. Nigdy nie spodziewałam się, że moje  bazgrołki w zeszycie przyniosą mi aż tyle radości.
Bardzo chciałam podziękować moim oddanym czytelniczkom, a mianowicie:
basikk
dżel.
Mika
i wymieniałabym tak jeszcze w nieskończoność ale nie będę tu zanudzać.
Jeszcze raz za wszystko dziękuję i bardzo proszę o komentarze.
Kocham. ♥♥

18 komentarzy:

  1. Elenora... nie wiem ile osób już musiałam poprawiać.(Eleanor to dziewczyna Louisa. W każdym razie miło mi ;d) ;d haha dziękuje<3 Ja cię kocham bardziej. Właśnie za te twoje,, bazgrołki,, Od razu widać ile pracy włożyłaś w ten rozdział*.* Genialne. Sami i Lou... ah . Pierwszy raz widzę, żeby chłopak odmawiał sexu. hahaha;d przepraszam, ale to dla mnie nowość i jakoś mnie ta sytuacja rozbawiła.
    Akcja Louisa z świeczkami i piosenką...Cudowna;*
    Aż chcę czytać dalej. Jestem ciekawa czy rozwiniesz wątek Louisa i tej ,,dziewczyny,,
    +Widzę, że dodałaś bohaterów z boku ekranu. Sami jako Caroline z ,, The Vampire Diaries ,, hmmm. Lubię to <3
    Jesteś mega utalentowana*.*
    + Zapraszam do mnie na nowy rozdział :
    http://i-hate-you-honey1d.blogspot.com/
    Buziaczki.xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sorrki za błąd zaraz poprawie, takie niedopatrzenie.

      Usuń
  2. co ja mogę napisać to sama nie wiem ;p rozdział jak zawsze boski i nie mogę się doczekać nn

    OdpowiedzUsuń
  3. Louis odmówił seksu? to niespotykane...
    Świeczki i piosenka... mrał...
    Świetnie piszesz:D
    CZekam na kolejna notkę:D

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty rozdział:)
    Bardzo fajnie opisałaś jak do siebie wracają...
    Cudownie że są razem, trochę boje się reakcji Zayn'a ale cóż poradzić:)
    Czekam na następny:*

    Zapraszam do mnie:ourcrazyholiday.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. lois nie chciał?! wowwww :D
    galaxy-strawberry.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. świetny rozdział ;P
    czekam na następny ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję, że mi dziękujesz ;) Naprawdę. Nawet nie wiesz, jak ja kocham Twoje opowiadanie. Jest takie cudowne... że och i ach :) Jak czytałam ten rozdział, serce strasznie mi waliło. Ogromnie się cieszę, że Sam i Lou są razem, tylko na to czekałam ;) I w dodatku Ty to świetnie opisałaś. Po prostu jednym słowem GENIALNE. Jestem ciekawa, co będzie dalej, na ich randce i tych imieninach... Mam tylko jedną małą uwagę. Mianowicie, nie mogłam skupić się na czytaniu. Dlaczego? Dziewczyno, jak ja ubóstwiam to zdjęcie Louisa, które widnieje z boku! Wyszedł na nim tak pociągająco... Nie mogłam skupić myśli, tylko siedziałam i wgapiałam się rozmarzona w to zdjęcie ;) Whatever, kocham i czekam z niecierpliwością na następny!
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zajebiste normalnie śmiałam sie do monitora ze szczęścia jak to czytałam:):) strasznie sie ciesze że wszystko między nimi jest oki:)
    ogromnie Ci dziekuje za wyróżnienie uwielbiam Cie normalnie<3 sprawiłas tym mi smile na ryju:D:) haha czekam na nn<3
    pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Cześć. Jest to wiadomość do wszystkich moich obserwatorów:
    Jestem bardzo wdzięczna za to, że jesteście ze mną, bo bez was nie było i mnie. Nie miałabym do kogo pisać i na pewno także nie miałabym takiej motywacji. Kto z was czyta regularnie mojego bloga wie, że trochę się dzieje, a kto nie to fajnie by było jakby nadrobił i może ocenił? Ostatnio jest coraz mniej komentarzy. Fajnie by było jakbyście to zmienili. Chciałam jeszcze powiadomić was o zbliżającym się ROZDANIU u mnie na drugim blogu (w połączeniu z pierwszym). Do wygrania będą ciekawe nagrody + coś z PARYŻA! Wydaje mi się, że warto do mnie zajrzeć : ) Jeszcze raz dzięki, że jesteście i zapraszam do mnie. http://najamajke.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. O boziuu ! Zakochałam się w tym opowiadaniu ! Rozpłakałam się na wiadomość tego , że Louis i Sam są już razem ! Ale nie martw się , to były łzy szczęścia i wzruszenia ! < 33 Tak się cieszę , że są w końcu razem ! Myślę , że są dla siebie stworzeni ! :) Mam nadzieje , że po tym wszystkich Sam wróci do domu , czyli do One Direction ;> Napewno by się ucieszyli ! A Sam by miała nową koleżankę Vanesse ! A no właśnie ! Co z Vanessą i Niallem ?! Jestem ciekaw co u nich ! :) Czekam z niecierpliwością na kolejny rozdział :* Zobacz sobie mój komentarz pod twoim poprzednim rozdziałem bo dopiero dodałam ! I dziękuje , że mnie wymieniłaś w podziękowaniach ! xx Ja tobie też dziękuje za miłę komentarze od ciebie na moim blogu ! Jesteś najlepsza ! xxx

    OdpowiedzUsuń
  11. Mrr ! : D Zapierający dech w piersiach , zresztą jak każdy poprzedni rozdział < 3 Cieszę się , że są razem , czekam na wątek Nialla i Vanessy , no i oczywiście na NN ! <3
    + http://my-favorite-song-of-one-direction.blogspot.com/ ^^

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie piszesz! Aż nie mogę doczekać się kolejnego rozdziału, więc obserwuję <3

    OdpowiedzUsuń
  13. lubię lubię i jeszcze raz kocham :3 kiedy dodasz następny rozdział?
    a jeśli cię interesuje opowiadanie o Niallerze - zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kolejny rozdział postaram się dodać w środę ; ]]

      Usuń
  14. guud. New rozdział http://foreverandeverfriendship.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  15. Genialny :D Z niecierpliwością czekam na następny rozdział :)


    Zapraszam do obserwowania i czytania mojego nowego bloga, oczwyiście jeśli się spodoba: fallinhappiness.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń